piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 21 . Wszystko się udało

Gdy przyjechałyśmy zmieniłyśmy plan co do mojego zamieszkania . Pomyślałyśmy że zamieszkam z Fran bo nie wiadomo , czy rodzina pozwoli mi odebrać testament , bo przecież to rodzina taty .
Spałyśmy z Cami w pokoju gościnnym . Fran na czas naszego pobytu również spała z nami . Wylądowałyśmy ... nawet nie wiem która godzina była , ale od razu położyłyśmy się spać .
Na lotnisku długo nam zeszło z bagażem Camili - nie włożyła go na taśmę i trzeba było się wracać . Kiedy wysiadłyśmy z samolotu od razu do pociągu z południowych obrzeży Mediolanu na północne obrzeża . Kiedy wstałam od razu zadzwoniłam do Leóna . Nie wiedziałam czy go obudziłam czy nie bo nie wiedziałam jaka jest różnica czasu .

Jutro miałam iść w sprawie testamentu bo jeden dzień chciałyśmy sobie urządzić taki że tylko my i zakupy . Było wspaniale przez cały dzień .
Wieczorem ... o 23:30 postanowiłam wysłać Leónowi SMS-a choć nie wiedziałam czy śpi czy nie .
Napisałam mu że idę jutro po testament i jeśli wrócę to wcześniej bo mieszkam u Francesci .
Odpisał że się cieszy i że mnie kocha , ale na lotnisko nie przyjedzie bo tata jest w domu i go nie spuszcza z oka . Pogadaliśmy jeszcze chwilę przez telefon po czym poszłam spać .


Poszłam do tego urzędnika w sprawie testamentu .
Cami i Fran czekały na korytarzu . Dowiedziałam się że to tata przeniósł testament do Włoszech . Na początku byłam zła ale szybko mi to minęło kiedy okazało się że cały majątek jest w Buenos Aires i że tylko ja i nikt inny jestem w testamencie a ponieważ 16 lat mam skończone wsiadam w pierwszy samolot i lecę do domu !!!! I nie będę musiała pracować i będę mogła chodzić do S21 !!!!



Wiemy że krótki ale postaramy się to nadrobić kolejnym rozdziałem ;*** 

czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 20 Napo i Maxi radzą

Wstałem o 9.00 . Ale się cieszę że mogłem porozmawiać z Violettą przed jej podróżą .
Siedziałem przed laptopem czekając na telefon od Violi . Nagle rozległo się pukanie .
Gdy otworzyłem drzwi stał w nich ojciec Violetty . Nagle rozległo się pukanie .
Kiedy otworzyłem drzwi do pokoju wbiegł ojciec Violetty .
- Zapraszam - powiedziałem z przekąsem .
- Co robiłeś wczoraj o 01:30 ?! - wrzasnął
- To przesłuchanie ? Spałem co miałem niby robić . - spytałem ale wiedziałem że on wie że ja w nocy odwiozłem Violę . Ale udawałem że nie wiem o co chodzi .

- No nie wiem , może pomagać mojej córce w ucieczce ?!!
- Na jej miejscu też bym uciekł , ale nic o tym nie wiem , a mój motor jest u mechanika . Ja nic nie wiem proszę dać mi spokój !!! - gdy to powiedziałem zadzwonił telefon , dzwoniła Violetta .
Rozmawiałem z nią nie zważając na to co przed chwilą powiedziałem jej tacie .
- Halo ? Tak Doleciałyście ? Nie nie obudziłaś mnie . A u mnie nic twój ojciec tu się gorączkuje , muszę mu wszystko wyjaśnić . Tak ja ciebie też , pa zadzwonię potem .

- Doleciałyście ? León gdzie jest Violetta , mów wszystko co wiesz !! - krzyczał .
- Violetta znalazła kopię testamentu , przypada jej około 5 milionów peso i posesja . Pan by jej nie pozwolił jechać .
- Od kiedy to planowała ?
- Od jakiś trzech tygodni . Fajnie że wszystko się udało .
- Czyli brałeś w tym udział . .
- Wiedziałem o tym ale nie byłem planowany . Kiedy zobaczyłem że coś zaczyna im się psuć , nie mogłem pozwolić by nie wypaliło . A w ogóle pojechała z Fran , mamą Fran i Camilą .
- Jak mogłeś na to pozwolić ?!!
- Pan ma do mnie pretensję ?!! Nie rozumiem pana . Jak już jesteśmy w temacie , to ja pokazałem Violi artykuł .
- Zabrałeś mi ją !! Dopóki się nie pojawiłeś byłem z córką w bardzo dobrych relacjach , a ty mi to szczęście odebrałeś , ukradłeś !
- Trzymanie jej pod kloszem przez jedenaście lat ją panu odebrało . Ona po prostu wyszła z tej nieświadomości w którą ją pan wprowadził , bo dlaczego pan jej nie powiedział kim była jej mama ?
- Nie wiesz jak to jest gdy ginie najbliższa osoba twoja i twojego dziecka . Violetta chodziła po domu i jej szukała pytała : Mamusiu , gdzie się schowałaś ? A potem zaczynała płakać . Dlaczego ja ci to mówię !!!
To twoja wina i tyle !!
Wyszedł .
To rzeczywiście musiało być dla niego przeżycie .
Zaraz po tym jak wyszedł wpadli Napo i Maxi krzycząc : León twój ojciec tu idzie i na prawdę nie jest zadowolony ...
Otworzyły się drzwi .
- León !!-  buchnął mój  ojciec- Co ty robisz ? Najpierw rozmawiamy że tobie i Violi nie wolno się spotykać a potem osobiście odwozisz ją na lotnisko . Ludmiła nie wyjaśniła się jasno ??

- A więc to ty to zaplanowałeś !!

- Co ja słyszę ?! Violetta po raz kolejny nie dotrzymała obietnicy , a ty nadal jej bronisz ... jesteś nią zaślepiony ... - usiłował zrobić tak abym myślał że to Violetta jest ta zła .

- Jakiej kolejnej obietnicy ??
- Miała z tobą zerwać i nie mówić Ci o tym , ale jednak wiesz ...
- Tak się składa że to nie ona mi powiedziała . A co ty do niej masz ?!!
 - Dopóki jej nie poznałeś byłeś z Ludmiłą szczęśliwy  !!
- Gdyby Violetta nie stanęła na mojej drodze to nie zobaczyłbym jaka Ludmiła jest .
- Słuchaj , patrz z jakiej ona jest rodziny ! A ona pracuje w wieku 16 lat jako opiekunka twojej młodszej siostry . Czasem trzeba coś poświęcić aby coś zysk ... - przerwałem mu : Nie jesteś wart mojego poświęcenia !
Kłóciliśmy się jakby nikogo nie było w pokoju , zapomniałem całkiem że na łóżku siedzą moi przyjaciele .
Gdy tata wyszedł uderzyłem ręką w biurko .
- Ja myślałem że to z moim tatą nie można się dogadać - powiedział Napo a Maxi go walną w ramie .
- Jak Violetta się dowie to mnie zostawi - powiedziałem załamanym głosem i schowałem twarz w dłoniach
- A dlaczego ma cię od razu zostawić ? - spytał Maxi
- Bo to kobieta jest zmęczona już tym wszystkim . Jest gnębiona przez Ludmiłę i szefa , kobiety nie walczą tylko starają się uciec i to wszystko z powodu jednego zawodu miłosnego . Gdybyście się nie spotkali miała by spokój , nie poznała by Ludmiły , pan Verdas zostawił by ją w spokoju . Nie czuła by takiego strachu przy rozmowie że ktoś to potem użyje przeciwko niej . Ja to tak widzę - powiedział Napoleon . Dopiero potem zauważył że patrzymy na niego z ,Maxim .

- Może Napo ma racje - powiedziałem i popatrzyłem tępo w sufit .
- Nie León Napo nie ma racji . - powiedział Maxi . - Skoro ja kochasz to ją chroń , a nie dawaj się manipulować . Ona cierpi bo czuję się w tym sama , nie wolno jej było z tobą rozmawiać . Ona potrzebuje czuć że może ufać .
Po chwili namysłu powiedziałem : Kocham Violettę i będę walczył .
- Dokładnie !! - krzyknął radośnie Maxi
- A może by tak ... - zaczął Napo , ale przerwaliśmy mu : Zamknij się !!
- Chciałem tylko powiedzieć że może do niej zadzwonisz .

Rozdział 19 Godzina Szczytu

Wszystkie bagaże leżały w pokoju mamy , aby nikt kto nie jest wtajemniczony się nie dowiedział .
Dzisiaj " nocowała " u nas mama Francesci .
Miałam 2 walizki . To nasza noc , powinno się wszystko udać .
Pani Verdas wie o wszystkim i zostawiła nam klucze pod wycieraczką . Wiedziała o wszystkim od razu w przeciwieństwie do taty .
Nagle do pokoju weszła zdyszana Cami .
- Byłam w kuchni , Vilu , León pokłócił się o ciebie z ojcem ! - krzyknęła i padła na łóżko
- Co ? Jak ta informacja dotrze do taty to ... - nie zdążyłam dokończyć , bo rozbrzmiał głos ... no właśnie taty .
- Violetta !!! Oczekuje wyjaśnień !!!
- To my idziemy zobaczyć zraszacze , w oo ... ogrodzie - powiedziała Fran i pozbierała Cami z łóżka po czym wyszły i zamknęły za sobą drzwi .
- Tato ja ...  -  zaczęłam ale znowu mi przerwał
- Dlaczego León posprzeczał się o ciebie ze swoim ojcem ?!!
- Nie kazałam mu to mój przyjaciel - starałam się nie krzyczeć ale nie udawało mi się to ...
- Violetto wyjeżdżamy ...
- Jak to , ale gdzie ... ??
- Do Rosji
- A więc jednak to prawda że chcesz wyjechać ... ale nie nie zostawię wszystkiego bo ty chcesz wyjechać , tu mam życie , tu mam przyjaciółki , tu mam ... - chciałam powiedzieć chłopaka , ale to by tylko skomplikowało wszystko ..
- Dokończ , kogo takiego ważnego tu jeszcze masz ? - chciał żebym powiedziała to od czego się powstrzymałam ...
- Rzeczy mamy ... !
- Możemy je sprzedać !! Na pewno wiele osób chce mieć po niej pamiątkę !!
- Ale ja nie mogę mieć po własnej matce  ?! Nigdy z tond nie wyjadę , całe życie byłam sama ; Fran i Cami są dla mnie najważniejsze !
- A więc ten kto cię wychował cię nie interesuje ?!!!
- Tato przy tobie nie umiem pływać , jeździć na rowerze nauczył mnie León !
- Znowu León ...
- Dał mi więcej , niż ty .
Zatkało go , wyszedł .
Byłam tym zmęczona , myślałam już tylko o tym żeby wyjechać .
Chwile po tym wbiegły dziewczyny .
- Przyznałaś się że chodzisz z Leónem ?!! - wrzasnęła Francesca .
- Nie no co ty , i ciszej - powiedziałam i zgasiłyśmy światło w sypialni a siedziałyśmy przy latarkach w pokoju nr 3 - nie było tam okien , no chyba że gdzieś z ogromną szafą .
O 00.30 przyszła mama Fran . Okazało się że była wielką fanką mojej mamy !
Nagle rozległo się pukanie . Nie otwierałyśmy , dopiero po jakiś 20 minutach uchyliłam lekko drzwi . Efekt miał być taki jak byśmy spały . Nikt nie stał za drzwiami ale leżał przed nimi prezent . Białe pudełko przewiązane fioletową wstążeczką .
Odpakowałam prezent w którym była porcelanowa pozytywka a na jej przodzie był złoty napis : Violetta . Na dnie paczki była kartka : Od Megan i Leóna na 16 urodziny Violetty .
Pamiętali ! Pamiętali mimo że nie rozmawiałem z Leónem przez tydzień ! Zrobiło mi się tak ciepło na sercu i załaskotało mnie w żołądku .
Spakowałam ją do torby podręcznej . Sprawdziłyśmy czy wszystko mamy . Nadeszły ta godzina , godzina szczytu . Zaczęłyśmy się wymykać . Kiedy wyszłyśmy na ulicę przed domem była 1:30 .
- A kiedy przyjedzie taxi ? - spytała mama Fran - Miałyście się tym zająć .
- Taxi ? - spytałyśmy jednocześnie . Zapomniałyśmy o taksówce !!
Postanowiłyśmy przejść 15 kilometrów bo innej rady nie było . Nagle z garażu wyjechał czarny motor z doczepioną przyczepą .
- Wsiadajcie ! - powiedział mężczyzna prowadzący motor .
- Ale kim ty jesteś ?? - pytały dziewczyny ale ja wiedziałam kto to . Odezwałam się tylko : Wsiadajcie !
Zapakowałyśmy do przyczepy bagaże i usiadły w niej Francesca z mama i Cami .
- Pojemna ta przyczepa - powiedziała Camila .
Rozległ się głos mojego taty który wyszedł na ulicę : Violetta ! Viola wysiadaj !!!
- Ruszaj - powiedziałam do kierowcy drżącym głosem .
Kiedy ruszyliśmy jeszcze się odwróciłam zobaczyłam tatę który biegł za nami , ale my byliśmy coraz dalej i zrezygnował . Łzy napłynęły mi do oczu . Nie chciałam go zostawiać , ale on mi nie pozwoliłby na tą podróż , " legalnie " .
Na lotnisko dojechaliśmy w nie więcej jak 10 minut .
Kiedy reszta już poszła na lotnisko ja jeszcze chwilę zostałam przy motorze .
Ściągnęłam kask kierowcy i zobaczyłam Leóna .
- Wiedziałam - powiedziałam i przytulił mnie .    
- Nie mogłem pozwolić , aby cokolwiek poszło nie tak - mówiąc to pocałowaliśmy się namiętnie - Zadzwoń jak dolecisz - powiedział gdy już stałam z walizką , pokiwałam lekko głową a on odjechał - mój książę na motorze .                                                      

3 sezon Violetty

Tak będzie 3 sezon , dzięki Martinie i reszcie ekipy naszego ulubionego serialu !!!
Zapewniły to nagrody Martiny Stoessel [ i nie tylko ] takie jak  dwie nagrody Martin Fierro oraz jedną premio Gardel . 
Wszyscy się bardzo cieszą że Violetta tak szybko od nas nie odejdzie . 
Nie ma jeszcze żadnych informacji o fabule sezonu , i aktorach , wiadomo tylko tyle że Tini nadal będzie grała rolę głównej bohaterki , ale to dla was wszyscy się włączamy i szukamy nowych informacji.

POZRAWIAMY



poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 18 To przeze mnie ...

O co chodziło ? Co Violetta chciała powiedzieć przez ten list ? Nagle usłyszałem że ktoś za mną biegnie - była to Cami .
- León musimy porozmawiać o Violi !!- powiedziała zdyszana
- Wytłumacz mi to , nic nie rozumiem - powiedziałem dając jej list .
- Wszystko wyjaśnię , tylko chodźmy w jakieś spokojne miejsce - wtedy otworzyłem drzwi do mojego pokoju mówiąc - Zapraszam .
Gdy tylko weszliśmy Cami pospuszczała żaluzję .
- No i co ? - spytałem zirytowany - Przecież jeszcze dzisiaj z nią rozmawiałem !
Opowiedziała mi o spotkaniu z Ludmiłą i dlaczego Vilu dała mi taki list .
- Dlaczego sama mi tego nie powie ?- spytałem już trochę uspokojony .
- Bo nie może . Zrozum że ona się boi o ciebie .
- Dlaczego o mnie ? Dlaczego w ogóle przyjęła te wszystkie warunki ??
- Czy ty mnie słuchasz León ? Przyjęła je bo Ludmiła jej groziła że jeśli tego nie zrobi to coś ci się stanie.Violetta jest gotowa nawet odejść , zniknąć gdzieś , żeby tylko tobie nic się nie stało .
Usiadłem na łóżku . Byłem załamany . Czy Viola cierpiała ? . Nie wiedziałem co miałbym jej powiedzieć gdybym spojrzał jej teraz w oczy ... przeprosiłbym ją ? Może to by nie wystarczyło ... a może to w ogóle nie było by wyjście .
Postanowiłem że uczynię wszystko aby oszczędzić jej dalszego cierpienia .
- Czyli co mam zrobić ? - spytałem zrezygnowany .
- Najlepiej unikać Violetty , nie rozmawiać z nią , dopóki nie pojedziemy . To jedyne rozwiązanie .
- Okey . Nie znam Violetty . - powiedziałem i położyłem się na łóżku , a Camila się pożegnała i wyszła .
Kolejne dni były okropne . Mijałem się z Violettą bez słowa . Widziałem że jej też ciężko .  Bałem się że zapomnę że to moje uczucie do  niej wygaśnie przez rozłąkę .
Całkiem przez przypadek spotkaliśmy się w sklepie .
Nie rozmawialiśmy , ale gdy staliśmy w kolejce mieliśmy lekko splecione dłonie . Gdy odeszła od lady i puściła moją dłoń to jak cios w serce . Do wyjazdu zostały trzy dni . Chciałem jej pomóc , ale nie mogłem .
Gdy wróciłem do domu , mój tata wpadł w odwiedziny .
- Synu - powiedział - Chodź porozmawiajmy , nie mamy ze sobą kontaktu .
- Jak mamy go mieć ,skoro ciebie nigdy nie ma ? - spytałem . Nie miałem ochoty z nim rozmawiać .
- Ciebie też nie było przez spory okres czasu - powiedział i uśmiechnął się pod nosem .
- A za czyją sprawą ?
- Nie przeginaj ..
- Ty przegiąłeś za dużo razy ...
- Pogorszyłeś moje relacje z Violettą ...
- Jesteście parą ?
- Dzięki tobie nie ..
- Już się przestraszyłem ona nie jest dla ciebie ..
- Skąd możesz wiedzieć kto jest dla mnie a kto nie ?
- Bo znam się na ludziach ... to tylko służąca ...
- Nie masz prawa tak o niej mówić !!
- Wiem jak cię sprowokować .. idę do dziecka które na mnie czekało .. [ miał na myśli Megan ]

Kiedy byłem w swoim pokoju przyszła Megan .
- Dlaczego nie rozmawiasz z Violettą ?
- Bo tata nie lubi Violetty i nie może się dowiedzieć że jesteśmy parą .
- A dlaczego Viola się pakuje ?
- Bo wyjeżdża na kilka dni , a wiesz że Viola ma niedługo urodziny ? Może jej coś kupimy ?

sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 17 Groźba / List

   Źle się czułam, mówiąc to wszystko Leónowi. Tak się tym przejmował. Przynajmniej była ta głupia nadzieja, że wszystko będzie dobrze, że majątek będzie w B.A , w zasadzie tylko posesja, bo pieniądze bez problemu przewieziemy, domu nie.
Siedziałam w pokoju mamy. Czytałam jej kartki w szufladach: np. 19 marca 2003=koncert dobroczynny na rzecz Hospicjum Dziecięcego w Buenos Aires.
W pokoju byłam tylko ja. Nie wiem gdzie były dziewczyny. Nagle rozległo się pukanie do drzwi, które potem się otworzyły. Wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi na klucz (do pokoju nr 3).
-Violu!!-usłyszałam ten cieniutki głosik. Stanęłam jak wryta. Gdy się odwróciłam zobaczyłam ta samą osobę która chce mnie zniszczyć-była to Ludmiła.
-Ludmi!!-powiedziałam równie piskliwie.- Wyjdź!
-Nie tak szybko-powiedziało już twardo.-Mam sprawę.
-Nie pomogę ci!-powiedziałam i wypchnęłam ją za drzwi.
-Skoro nie chcesz to nie, ale ojciec Leóna dowie się, że złamałaś obietnicę.Gdy to usłyszałam zamurowało mnie.
-Wejdź, ale nie zajmij mi dużo czasu.-powiedziałam.
-Wiedziałam, że moje informacje cię zainteresują.-powiedziała i uśmiechnęła się szyderczo.-Mam w tym domu wtyczki i wiem o twojej obietnicy, o twojej słabości do Leóna i o twoim wylocie do Włoszech. Mam do dyspozycji film na którym został uwieczniony wasz pierwszy pocałunek, jeśli zrobisz co każę to usunę go, a tata Leóna nigdy się nie dowie, a brew już nie zaboli. Violu zastanów się bo możesz skrzywdzić nie tylko siebie ale i Leóna wszystko w twoich rękach, a pan Verdas chce zrobić niespodziankę i przylecieć 3 dni wcześniej.-po tych słowach wyszła.
Poczułam, że przegrałam.-Nie będę narażać Leóna-pomyślałam i krzyknęłam za nią-Co mam zrobić?
-Szybka, ale dobra decyzja Violetko. Masz zostawić Leóna w spokoju i ma się nie dowiedzieć o naszej rozmowie. Postaraj się, aby zapomniał. Masz na to dokładnie jeden dzień.
Siadłam na łóżku i dosłownie zalałam się łzami. Po pół godziny tych rozpaczań przyszły Fran i Cami.
-Co się stało?!-spytała Fran.
-Ludmiła tu była. powiedział, że ma w tym domu wtyczki, że wie o wszystkim, o wyjeździe, o mojej rozmowie z panem Verdasem, o moim pierwszym pocałunku z Leónem. Zagroziła, że jeśli nie rozstanę się z Leónem to pokaże filmik jego ojcu.
-Ta żmija postawiła nas pod ścianą!!-powiedziała Camila.
-Nas?!-spytałam przez łzy.
-Jeden pokój, jedno życie!-krzyknęła Fran-Nie możemy cię teraz zostawić.
-Mam pomysł zaaranżujemy rozmowę z Leónem.-powiedziała Camila.
Rozległo się pukanie. Gdy Camila otworzyła drzwi stał w nich León. pobiegłam do pokoju mamy. Tam znowu zaczęłam płakać. Wzięłam kartkę i zaczęłam pisać:

Kocham cię León, ale odchodzę. Violetta

Przez szparę podałam dziewczyną kartkę. Gdy powiedziały mi, że droga wolna, wyszłam z pokoju mamy.
-Może pójdę z nim porozmawiać wyjaśnię mu wszystko, musi się jakoś orientować w całej sytuacji, należą mu się przynajmniej słabe wyjaśnienia.-powiedziała Camila i wyszła z pokoju.
-Jeszcze nie przegrałam.-pomyślałam.-Bo wojna się jeszcze nie zaczęła.
                                                                           

Rozdział 16 Obietnica Leóna

Usiadłem w mojej jadalni i schowałem twarz w dłoniach . Tak bardzo nie chciałem aby Violetta wyjeżdżała , ani na stałe ani w ogóle .
Bałem się i to bardzo . Po domu chodzą plotki , że ojciec Violetty planuje podróż do Rosji , i że zabierze Violettę ze sobą . To by była katastrofa .
- Co tam stary ? - spytał Maxi który właśnie przyszedł - Ej wszystko dobrze ?
- Nie nie jest dobrze ! - krzyknąłem i uderzyłem ręką o stół - Violetta znalazła testament .
- To źle ? - spytał
-No niby nie ale , aby go odebrać musi wyjechać do Mediolanu w tajemnicy przed ojcem , który myśli że córka jedzie na biwak .
- Skoro tak się o nią boisz , to jedź z nią jaki problem !
- Idioto !! Ona Cami i Fran mówią że jadą na biwak , a jeśli pojechałbym z nimi to on by jej nie puścił ! Ty myślisz czasami ?
- Spokojnie . A prosiła cię o to żebyś ja krył ?
- Będę to robił nawet jak nie będzie mnie prosiła .
- To przegrałem zakład . 20 peso w plecy !
- Co proszę ?! - myślałem że się przesłyszałem
- No bo ja i Napo założyliśmy się że ... o wasz wiązek . On postawił , na to że jesteście na prawdę w sobie zakochani , a ja że to tylko chwilowe zauroczenie ...
- Co sobie myśleliście ?! - myślałem że go zaraz pobije .
- Przepraszam , jest tu ktoś ? - uratowała go Viola .
- To ja już pójdę - powiedział Maxi wstając a ja go znowu posadziłem mówiąc : Nie zostajesz . Nie martw się Violu on o wszystkim wie .
- León wiem że to ci się nie spodoba ale ... - zaczęła a ja zirytowany całą sprawą powiedziałem , może krzyknąłem nie wiem sam : Co tym razem ?!!
Chwilę milczała po czym jakby się obudziła i powiedziała : chciałam tylko powiedzieć że zmienił się plan wyjeżdżamy nocą w moje urodziny . Zmieniłyśmy datę bo wtedy pojedzie z nami mama Fran. Czyli został tydzień . - już chciała wyjść , ale ja złapałem ją rękę i przyciągnąłem do siebie , przytuliłem ją .
- Przepraszam , że się zdenerwowałem , ale Maxi ... - nie dokończyłem , ona zrozumiała .
Nic się nie stało - powiedziała i zwiększyła siłę uścisku .
Usłyszałem że Maxi wstaję , a kiedy próbował przemknąć obok mnie i Violi podłożyłem mu nogę . Spojrzał na mnie z mina przestraszonego chłopca ja tylko szepnąłem : Zejdź mi z oczu .
Posłusznie wykonał polecenie .
- Bierzesz do Włoszech rzeczy swojej mamy ? - spytałem kiedy już usiedliśmy przy stole .
-Boję się że tata coś z nimi zrobi , muszę je wziąć .
- A ja mam cię kryć ? - spytałem lekko rozczarowany , że zadałem to pytanie .
- Nie - powiedziała i spojrzała w podłogę .
- Dlaczego ? - spytałem zdziwiony jej odpowiedzią
- Pan Verdas przyjeżdża w kilkudniowe odwiedziny akurat w moje urodziny .
- Boisz się ? Przecież wyjedziecie w nocy - nie rozumiałem
- Wszyscy się go boją . Jeszcze mi się nie zagoiło ! - powiedziała i wskazała na zaklejoną brew
- Co on ci dokładnie wtedy powiedział ? - spytałem wpatrując się w nią jak w obrazek .
- Że nie możemy być razem , rana ma mi o tym przypominać a jeśli go nie posłucham to oboje będziemy mieli przez to problemy - na chwilę  przerwała po czym znowu powiedziała wstając - I nie posłuchałam , dlatego nie chcę żebyś miał problemy , jeśli będziesz mnie krył on się domyśli , głupi nie jest !
- No tak nienawidzę ich - powiedziałem
- Kogo ? - spytała podchodząc do mnie i łapiąc mnie za rękę
- Rodziców - powiedziałem a ona usiadła mi na kolanach - zostawili mnie na 12 lat
- Na temat ojca nie będę sie wypowiadać , ale Alisia to dobra kobieta .
- Nie rozumiesz - powiedziałem patrząc jej w oczy , na co ona - znam twoją historie . Ale ona nie miała na to wpływu . Ojciec liczy na ciebie , jeśli chodzi o firmę . Wysłał cię do Chicago bo uznał że tam to otoczenie więcej ci zaoferuje , i liczył że architektura cię zainteresuje . Ona nie miała i nadal nie ma wpływu na męża . Patrz jak usiłuje naprawić swoje błędy . Tobie dzieciństwa nie zwróci ale Megan to jej oczko w głowie . Przyszła i przepraszała pracownicę . Jej możesz wybaczyć .
- Ale ty mądra jesteś - powiedziałem i pocałowałem ją w policzek - Ale skąd to wiesz ?
- Nie wiem , nie bardzo pamiętam swoją mamę .- powiedziała i wstała . Odprowadziłem ja do drzwi , już je otworzyła , ale mi się jeszcze coś przypomniało i wciągnąłem ją z powrotem do środka .
- Violetto trzymaj mnie za słowo ; Będę cię krył i będę na ciebie czekał aż wrócisz , a jeśli potwierdzą się obawy to cię nie zostawię tylko przyjadę do ciebie . Obiecuję .
- León , obiecujesz to sobie , ale nie mi - powiedziała pocałowała mnie delikatnie i wyszła .

Rozdział 15 Nie powiedziałam ci o czymś ...

  -Dobra, kto jedzie za mną a kto w przyczepie?- powiedział, gdy stanęliśmy obok czerwonego, sportowego motora.
-Ja w przyczepie!- pisnęła Megan.
-Jeździsz nim na wyścigi?- spytałam biorąc kask.
-Tak czasem.-odpowiedział i spojrzał na dyplomy za udział właśnie w wyścigach . Nie które były z jego imieniem a nie które z jego ojca .
-Śliczny.- powiedziałam
Wsieliśmy na motor i wyjechaliśmy z garażu . Gdy wjechaliśmy na szosę od razu poczułam strach że w coś uderzymy , albo coś uderzy w nas ... ale potem zobaczyłam ile radości to sprawia Megan .
Przytuliłam się do pleców Leóna i jechaliśmy już tak do końca .
Kiedy dojechaliśmy nad kąpielisko Meg bardzo się ucieszyła bo spotkała tam swoje koleżanki ze szkoły .
Usiadłam z Leónem na ławce .
- Nawet nie wiesz jak się ciesze że dostaniesz ten spadek po mamie , bo jak słyszę że ktoś mówi o tobie służąca to chcę go rozszarpać . - powiedział León patrząc jak  Megan chlapie się w brodziku
- Spokojnie lwie ! Nie powiedziałam ci o czymś - powiedziałam odwracając głowę i patrząc w trawę - Kontaktowałam się z kuzynka i możliwe że ten spadek jest cały we Włoszech .
- Nie rozumiem - powiedział tylko utrudniając mi tym wszystko .
- Jeśli wyjadę to być może na stałe -powiedziałam tym razem patrząc mu w oczy
- Jeszcze półtorej tygodnia - powiedział smętnie
- Tak dokładnie - powiedziałam jeszcze smętniej - Jeszcze półtorej tygodnia i nie będę mogła zdawać z wami do studia .
- Jak ty nie zdajesz to ja też nie - powiedział cicho , ale zignorowałam to bo nie wiedziałam co mu odpowiedzieć - No nic będę czekał . Co mam zrobić . - powiedział chłodno nie patrząc na mnie
- Racja . Przepraszam
- Za co ? Nie chciałaś żeby tak wyszło , po prostu los . - powiedział i przytulił mnie .
- Los kumpluje się z Ludmiłą - parsknęłam śmiechem
- Dokładnie . Ale zmieńmy temat . Dlaczego nie pływasz ?
- Bo ... nie umiem - powiedziałam czekając aż zacznie się śmiać .
- Naprawdę ? Ale pływanie to podstawowy etap rozwoju , jak można ....
- Widzisz można - powiedziałam chłodno wyślizgując się z jego uścisku
- Przepraszam , zapomniałem
- Nie szkodzi . Właśnie dlatego nikomu nie mówiłam że nie umiem pływać .
- Na prawdę przepraszam  . A jak poznałaś Fran i Cami .
- Fran we Włoszech , jak miałyśmy po 5 lat a Cami 8 lata temu w szkole , później się wprowadziła do nas , znaczy do ciebie   .
- Całe życie mieszkasz u mnie w domu ? Jestem ciekawy , bo przyjeżdżałem tam i jakoś się nie spotkaliśmy - powiedział .
 -Ja dowiedziałam się że że istniejesz dwie godziny przed twoim przyjazdem . Od 6 roku życia mieszkałam z tatą w przedziale kuchennym , a potem z Fran jak miałyśmy po 11
lat .
Widziałam że cały czas myśli o wyjeździe do Włoszech .
- Za pół godziny obiad , musimy jechać - powiedziałam wstając i gestem wołając Meg aby wyszła z wody .
Kiedy dojechaliśmy rozstaliśmy się bez słowa . Pani Verdas po obiedzie zabrała gdzieś Megan więc miałam już wolne . Tak się złożyło że dziewczyny też miały a więc obmawiałyśmy szczegóły wyjazdu .
Postanowiłyśmy że Cami pojedzie z nami .
- Czyli tydzień po twoich urodzinach ? - spytała Cami
- Dokładnie aby nie wzbudzać podejrzeń - wyjaśniła Francesca - Violu mówiłaś Leónowi ?
- Tak , zmartwiłam go tylko niepotrzebnie - powiedziałam kładąc się na łóżku .
- Ciekawe czy mam jakąś inną rodzinę niż ta we Włoszech - powiedziałam w zamyśleniu
- Co sugerujesz ? - spytała Francesca siadając koło mnie .
- Bo moja mama też musiała mieć mamę prawda ?
- Tata by ci powiedział - powiedziała Cami .
- Tak jak powiedział o rzeczach mamy ukrytych w trzecim pomieszczeniu i testamencie ?
- Racja  .
- Dowiem się , nie zatrzyma mnie .


poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 14 Podróż motorem

  Gdy wszystko wróciło do normy, Viola siedziała na ławce, jeszcze ocierając łzy. Po chwili podszedłem do Violetty i zapytałem łapiąc ją za rękę. -Wszystko dobrze?
-Nie dobrze, wiesz, że nie.- powiedziała opierając się o ścianę.-Kiedy on się odczepi?
-Ciężko mu się pogodzić z tym, że nie jesteście już razem.- Powiedziałem i pocałowałem Viole w policzek.
-A byliśmy?- spytała śmiejąc się.- Nawet się nie całowaliśmy, a byliśmy może na 2 randkach. Kiedy powiedziałam, że to nie wypali on w to nie uwierzył i nagle kontakt się urwał po 3 miesiącach zobaczyłam go dopiero w moim pokoju.
-Kocham cię Violetto.- powiedziałem, a ona się przytuliła.-Nie chce żeby stała ci się jakaś krzywda. Nie wiadomo do czego on może się posunąć.
-Ja też cię kocham i nie chce aby on ci zrobił krzywdę. A teraz chodź całego wieczoru nie mam zamiaru przesiedzieć pod ścianą.
Do domu wróciliśmy o 02.00. Mamy nie było na jedną noc, Megan też nie. Kiedy odprowadziliśmy dziewczyny do pokoju i wróciliśmy do mojego pokoju ( chłopaki zostali na noc ), położyliśmy się na materacach, na których mieliśmy spać.
-León.-zaczął Maxi śpiąco.- Czy to nie dziwne, że twoja laska mieszka w twoim domu?
Szybko jednak poszliśmy spać. Byliśmy naprawdę zmęczeni tymi wszystkimi tańcami. Już wiem za co Violetta kochała tak te ogniska. Kiedy Maxi i Napo już poszli postanowiłem odwiedzić Violettę. Kiedy zapukałem do jej drzwi, otworzyła mi Megan.
-Co ty tu robisz?- spytała znudzonym tonem.
- Chce zapytać cię o to samo . - powiedziałem
- Dzisiaj Viola nie ma dla ciebie czasu . Wybieramy się na basen .
- Mam lepszy pomysł - powiedział León - a masz zamiar mnie wpuścić .
- Megan , kto przyszedł ? - z łazienki dobiegł głos Violetty .
- Nie , nikt ! - powiedziała Meg usiłując zamknąć mi drzwi przed nosem .
- Nie tak szybko królewno ! - powiedziałem hamując drzwi - Violu ! - krzyknąłem przez szparę między drzwiami a ścianą
- Meg dlaczego go nie wpuścisz ? - spytała otwierając drzwi - Wejdź !
- Słyszałem że jedziecie na basen . - zacząłem
- Tak ale tylko Megan będzie się kąpać . - powiedziała pakując torbę  .
- A ty dlaczego nie ?! - spytałem siadając na łóżku .
- Nie powiem bo będziecie się śmiać !
- Ja nie będę , tylko powiedz na ucho ! - powiedziała Meg nachylając się .
- No dobrze - powiedziała i zaczęła szeptać Meg .
- Nie ma się czego wstydzić ! - powiedziała śmiejąc się Meg i klepnęła Violettę po ramieniu .
- Ciiiiii - Viola przyłożyła palec do ust i wyszła do łazienki .
- Dobra Meg pojedziemy motorem nad wodę - powiedziałem nachylając się tak aby spojrzeć jej w oczy .
- Motor jest dwuosobowy a ja chcę jechać z Violettą , a nie z tobą - powiedziała i uśmiechnęła się złośliwie
- Mam przyczepkę - powiedziałem - to jak ?
- Zgoda - powiedziała.- mimo wszystko fajnie jest mieć starszego brata.
Z łazienki dobiegł głos Violi.- Meg chodźmy bo autobus nam odjedzie!
-Nie martw się, nie jedziemy autobusem.- powiedziała Meg łapiąc mnie za rękę.
-Nie rozumiem.- powiedziała Viola, nie złapiemy o tej porze taksówki.
-Ale León pojedzie z nami motorem!- Meg oznajmiła to tak radośnie.
-Nie, nie nie mam prawa jazdy na motor.- powiedziała nerwowo.
-Ale ja mam.- oznajmiłem.
-Czy wiesz ile wypadków wydarzyło się na motorach ? To niebezpieczne, wydaje mi się, że powinieneś o tym wiedzieć, jako kierowca.- panikowała Violetta.
Położyłem jej palec na ustach i powiedziałem: - Uspokój się i zaufaj mi.
-Dobrze.- powiedziała, po czym ująłem ją za rękę.- Meg jedziemy motorem.- ciężko było jej to powiedzieć.
-No już nie martw się tak.- mówiąc to pocałowałem ją.
-Ej nie zapominasz się León?!- powiedziała Megan.
-Dokładnie.- przytaknęła z uśmiechem Violetta.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 13 Mały bohater

   Byłyśmy w pokoju z dziewczynami szykując się na ognisko. Postanowiłam wybrać coś z szafy mamy. Założyłam białą trochę luźną bluzkę i szafirową spódnicę, beżowe baleriny na niskiej koturnie.
Kiedy byłyśmy gotowe, punktualnie zapukał ktoś do drzwi. Kiedy otworzyłam drzwi byli to chłopcy León był ubrany w dżinsy i koszule pod którą miał T-shirt a Maxi miał bluzę i dżinsy , oni byli ubrani jak na co dzień ale nie Napo...
-Co nie podoba wam się mój garnitur?- spytał śmiejąc się.
-Napo idziemy na ognisko, a nie na wesele...- powiedziała Cami, innym zabrakło słów.
-Dziś nie jestem Napo, tylko Napoleon!- mówiąc to stanął na baczność po czym León przeczesując ręką włosy powiedział- Taa Napoleonie, poproś damę twego serca i idziemy-powiedział León, obejmując mnie.Szliśmy ogrodami jego mamy,aż doszliśmy do niezwykłego pola, na którym nie było drzew, ani kwiatów, tylko trawa i stodoła na środku .Podeszliśmy do stolika przy którym siedziała kobieta.
-Chcecie wrzucić swoje imię do urny?-spytała.
-Tak, ja poproszę.- powiedziała Francesca i zaraz Camila zrobiła to samo.
-A ty wrzucasz?- León zwrócił się do mnie.
-Zastanawiam się.- odpowiedziałam.
-Od czegoś trzeba zacząć.- powiedział i wrzucił imię do urny.
-Masz rację.- powiedziałam i uczyniłam to samo. Weszliśmy na sale.Zabawa już trwała w najlepsze.Najpierw wszyscy poszliśmy na tyły.
Staliśmy tam i gadaliśmy o przesłuchaniu do STUDIO21,tylko Napo nic nie mówił, jedyne co robił to gapił się na Fran, nagle zrobił coś czego nikt się nie spodziewał.
Klęknął przed Francescą i spytał:Czy zaszczycisz mnie tańcem?
Fran zatkało:Ooo... oczywiście i poszli na parkiet.
Widząc to  Maxi podszedł do Camili: Zatańczysz?
-Bardzo chętnie- powiedziała Cami i poszła z Maxim.
-A my?-spytał León- ja cię chyba już do tańca prosić nie muszę.
-Nie nie  musisz ale miło by było - powiedziałam i również poszliśmy  w tan.
To był cudowny wieczór.
Nagle rozległ się głos prowadzącego:Mamy kolejne losowanie, uwaga następny będzie:León Verdas.
-León dostaniesz piosenkę... "Voy por ti"!-. powiedział prowadzący, po czym oddał Leónowi mikrofon.
Wszyscy świetnie się bawili i dopiero wtedy przekonałam się jak León świetnie śpiewa, gdy nagle poczułam mocny ucisk na przedramieniu.Kiedy się odwróciłam zobaczyłam Tomasa.
-Tomas! Co ty tu robisz?!- krzyknęłam, wyrywając się, dokładnie wtedy León skończył piosenkę i zbiegł ze sceny.Gdy Tomas zobaczył, że León idzie w naszym kierunku, niespodziewanie pocałował mnie.León nagle szybko podbiegł i odepchnął go, a ja szybko odeszłam do Camili i Francesci, które stały pod ścianą. Do Leóna podbiegli Maxi i Napo.Kiedy widziałam jak wszyscy się szarpią, momentalnie poleciały mi łzy.Nagle podbiegł do nas Napo i poprosił Fran, aby pożyczyła mu swojego buta;  zastanowiła się czy to dobry pomysł, ale po chwili ściągnęła buta i dała Napo.On od razu z powrotem pobiegł do chłopaków i uderzył butem w głowę Tomasa, po czym Tomas stracił przytomność i upadł. Maxi i León podnieśli go i położyli na sianie, gdy nagle ze sceny dobiegł głos prowadzącego.
-Brawa dla małego bohatera!-krzyknął, po czym w całej sali było słychać tylko brawa i piski dla Napo.

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 12 Będę musiała wyjechać ..

   -Dlaczego najgorszy?- spytałem przytulając Violę.
-Bo, ... bo tata mnie okłamał i jeszcze się nie przyznał do błędu.
-Zrozum go.- powiedziałem siedząc z Violą na dywanie w pokoju nr 3.- Bał się, że skończysz jak twoja mama.
-Strach to co innego, a kłamstwo to co innego.- powiedziała Violetta.- Będę musiała wyjechać.
-Ale jak to?- spytałem trochę przestraszony.
-Do Mediolanu. Nie na stałe, ale muszę jechać.- powiedziała wstając.- Znalazłam kopie testamentu.
-Mogę zobaczyć?- spytałem, a ona podała mi kartkę. Było tam napisane, że gdy Violetta skończy 16 lat będzie mogła odebrać dom przepisany na Marie i pieniądze które jej pozostawiła w łącznej kwocie 5 mln peso.
-I ty- zacząłem- boisz się, że nie opłacisz Studia?
-Bo tata mi nigdy nie pozwoli odebrać tych pieniędzy.- powiedziała chowając kartkę w szufladzie toaletki.
-Skoro, już się dowiedziałaś co ma do stracenia?- spytał już całkiem spokojny.
-To, że pójdę w kierunku muzycznym!- powiedziała nerwowo.
-Pogubiłem się. Czyli chcesz czy nie?
-Ale co?!
-Śpiewać!
-No chce, a wiesz co jest najgorsze?- powiedziała kładąc mi głowę na ramieniu.
-No co?
-Powiedział, że zdaje sobie sprawę z mojego talentu, ale nie pozwoli mi go rozwijać.
-Jaki masz plan?
-Za 2 tygodnie Fran jedzie do Mediolanu. Zabiorę się z nią, a tacie powiem, że jedziemy pod namiot.- powiedziała uradowana.
-Pod namiot się jedzie na 2 noce, a nie na 2 tygodnie.
-Oczywiście, kiedy ja wyląduje on o wszystkim się dowie.
-A kiedy masz urodziny?- spytałem łapiąc ją za rękę.
-Za tydzień.
-Ok.- po mojej minie można było rozpoznać, że coś planuje.
-Tylko nic nie urządzajcie, bo nie lubię niespodzianek.
-Sama mi podsunęłaś ten pomysł!
Poszliśmy z Violettą na dół na taras, usiedliśmy przy stole, a wtedy popatrzyła się na mnie podejrzanym wzrokiem.
-Co kombinujesz?- spytałem trzymając ją za rękę.
-Idziemy dzisiaj na ognisko!- powiedziała z szerokim uśmiechem.
-Na co?- spytałem, widząc ten błysk w jej oku.
-Na ognisko. Początek o 21.00.-powiedziała uśmiechając się.- Maxi i Napo już się zgodzili.
-Napo? Serio?- spytałem śmiejąc się.
-Tak, a dlaczego nie?- spytała z zatroskaną miną.
-Podobno ma kompleksy, na temat swojego wzrostu.
-Tak czy tak zgodził się od razu, a co z tobą?
-Pewnie, że pójdę z tobą na ognisko.
-Ale się cieszę! O 21.30 pod naszym pokojem, Fran i Cami też idą. Będziecie mieli okazje zobaczyć jak wygląda prawdziwa impreza!
-Sugerujesz, że nie byłem na imprezie?- spytałem.
-Nie na prawdziwej!- mówiąc to wstała i pocałowała mnie w policzek.- To do wieczora!- i odeszła.
Gdy szedłem przez jadalnię, zaczepił mnie tata Violetty.
-León.- złapał mnie za ramię.
-German.- powiedziałem lekko zaskoczony.
-Kim jesteś dla Violetty?- spytał surowym tonem.
-Dla Violetty?- spytałem .- Przyjacielem.
-Tylko?- dopytywał się.
-A jeśli nie to co?- spytałem lekko poddenerwowany.
-Nic po prostu, pytam się bo dzisiaj w złości wykrzyczała, że jesteś jej bliższy niż ja dlatego chce wiedzieć.
-Przepraszam, ale się śpieszę.- mówiąc to wbiegłam po schodach.

piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział 11 Pokój nr 3 otwarty

  Poszłam do pokoju gdzie były Fran i Cami .
- Jak z Leónem ? spytała Fran patrząc na mnie chytrym wzrokiem .
- Dobrze , a dlaczego się tak patrzysz ? - spytałam uśmiechając się
- Co robiliście z Leónem zanim przyszedł Tomas , hm ? - spytała Camila kładąc mi ręce na ramionach .
- Czy to ważne ? - spytałam a one chyba się domyśliły ale i tak były dociekliwe - No mów , jesteśmy przyjaciółkami czy nie ?
- No my się ... znowu ... - zaczęłam a one zaczęły rozmawiać między sobą
- Mówiłam że się całowali !! - krzyknęła Cami a Francesca dała jej 15 peso . Założyły się .


Następnego  dnia wybraliśmy się z Leónem i Megan do pobliskiej lodziarni.
-To co jesteście parą?- spytała, patrząc to na mnie to na Leóna.
-Noo, tak.- powiedziałam nic nie podejrzewając.
A wtedy León szturchnął mnie lekko łokciem.
-No co ?- spytałam cicho.
-A co cię to interesuje?-zwrócił się León do Megan.
-Wszyscy w domu o tym gadają.- powiedziała.-A ja chce być na bieżąco. A jak długo macie zamiar być razem?
-Aż do śmierci.- powiedział z przekąsem León.- Kto kazał ci o to pytać?
-Jakaś blondyna, dała mi za to kwotę 2 razy większą od mojego kieszonkowego.
-Ludmiła!- powiedzieliśmy z Leónem naraz.
-Nie sprzedawaj jej żadnych informacji!- powiedział zirytowany León.
-Dobra.- odpowiedziała Megan.- Ale kasy jej nie oddam.
Przez resztę czasu staraliśmy się uświadomić Meg, że Ludmiła jest złą osobą. Po lodach León poszedł do Napo, a my poszłyśmy do domu i robiłyśmy porządki w szafie Megan.
-Przepraszam.- powiedziała Megan składając ubrania.-Powinnam się domyślić, że skoro jest taka ciekawa to coś jest na rzeczy.
-Tak, Ludmiła jest wścinska i zazdrosna.- odpowiedziałam wkładając za małe ubrania do pudła.
-Dlaczego się tak wami interesuje?- zapytała Meg wyciągając kolejną stertę.
-To plotkara.- powiedziałam.- Szuka plotek.
Nie mogłam powiedzieć Meg prawdy. Była za mała, żeby to zrozumieć. Dobrze, że Tomas się jej nie czepia, tylko tego by brakowało. Gdy skończyłyśmy Megan pojechała z mamą do galerii handlowej ( nie wiem uznała, że ma za mało ubrań?!).
Gdy szłam do swojego pokoju, spotkałam Maxiego.
-Cześć.- powiedziałam machając ręką.
-Hej, mam pytanie który masz nr pokoju?- zapytał zdyszany.
-Pokój nr 8 na tym samym piętrze, a co?- spytałam, ale Maxi po usłyszeniu tej odpowiedzi jak huragan wpadł do pokoju Leóna.
-To było dziwne.- pomyślałam i poszłam dalej.
Gdy weszłam do pokoju była już tam cała ekipa: Camila, Fran, León, Napo, a zaraz po moim wejściu przyszedł Maxi.
-O co chodzi?- spytałam rozglądając się.
-Chodzi o to, że...- zaczął Napo.
-W zasadzie zgodziliśmy się za ciebie.- powiedziała Camila.
-Ale o co chodzi?- spytałam zirytowana.
-Zgłosiliśmy się na przesłuchanie do Studia21.- powiedział León.- Już powiedziałem!
-Jako zespół.- powiedziała Francesca.
-Proszę?!- myślałam, że się przesłyszałam.- Przecież ja tego nie opłacę!
-My też nie, ale chcemy spróbować.- powiedziała Camila.
-Tata dzisiaj wraca spytam się go.- mówiąc to usiadłam na łóżku obok Camili.
Nagle rozległ się głos mojego taty!- Witaj córeczko, a co to za posiedzenie?- znowu poczułam się jak wtedy gdy przeczytałam ten artykuł o mamie.
-Tato możemy porozmawiać?- spytałam patrząc na Leóna. Zrozumiał co chciałam mu przekazać.
-To zapraszam wszystkich do mnie, obgadamy szczegóły.- powiedział León. Po czym wszyscy wstali, a on dyskretnie wsunął mi do ręki karteczkę z wydrukowanym artykułem.
Podałam artykuł tacie.
Usiadł na łóżku: Skąd się dowiedziałaś?- spytała przeczesując ręką krótkie włosy.
-To nie jest istotne.- powiedziałam chłodno patrząc w nasze jedyne okno.- Pytanie dlaczego, dlaczego to zataiłeś?
-Gdy zginęła twoja mama chodziłaś po domu, szukałaś jej, płakałaś za nią.
-To nie był powód!
-Zdaje sobie sprawę, jaki talent po niej odziedziczyłaś i nie chce żebyś szła w jej ślady.
-To teraz ja ci coś powiem, zdaje do Studia21.
-Nie możesz!
-Jesteś mi to winien! I jeszcze jedno.
-Co?!
-Klucz do pokoju nr 3! Tato ty chyba nie widzisz swoich błędów!
-Nie, nie widzę bo ich nie popełniłem.- powiedział.
-Co?! Zataiłeś to kim była moja mama!
Milczał bał się cokolwiek powiedzieć, bo wiedział, że mam racje.
-Teraz widzę, że León jest dla mnie bliższy niż ty! - wymknęło mi się
-Kim jest dla ciebie León?!- spytał.
-Nie schodź z tematu! Będę się rozwijać w kierunku muzycznym- mówiąc to wyszłam i pobigłam do pokoju Leóna.
-Zatkało go jak mu to powiedziałam.- opowiadałam.
-Nie zgodził się, co?- zapytał León.
-Ale jest mi to winny.- powiedziałam i razem z dziewczynami pożegnałyśmy się i poszłyśmy do pokoju.

Ale gdy weszłyśmy do pokoju był tam tata i gość który grzebał w drzwiach od pokoju nr 3.Zaraz drzwi do pokoju były otwarte. Szybko tam wbiegłam. Olśniło mnie. Były tam zdjęcia, ubrania, dodatki, albumy, a to wszystko było mamy.

-Dlaczego tato? Dlaczego?- powiedział ze łzami w oczach.
Tata próbował się tłumaczyć, ale kazałam mu opuścić nasz pokój.

Przeglądając szafę mamy znalazłam pudełko gdzie pisało: Dla Violetty na 6 urodziny.
Pudełko było w kwiatki związane białą kokardą. w środku była drewniana pozytywka nakręcana na kluczyk, który na również białej wstążeczce leżał obok.
-Co tam masz?- spytała Camila podchodząc do mnie.
-To chyba mama chciała mi dać na 6 urodziny.
-To dlaczego nie dał ci tego tata.- spytała Fran.
-Nie wiem jeszcze go nie rozgryzłam.
Postawiłam pozytywkę na dębowej komodzie przy moim łóżku na którym leżała też moja koszula nocna. Wzięłam ją i poszłam do pokoju nr 3. Trzymając ją spojrzałam na zdjęcie wiszące na ścianie na którym mama miała identyczną koszule. Pomyślałam, że skoro babcia mi ją dała to musiała wiedzieć, że należała do mamy. Po pół godziny przeszukiwania pokoju Fran i Cami wyszły na spacer. Zostałam sama. Dowiedziałam się, że mama była gwiazdą muzyki klasycznej.
Po chwili przyszedł León.
-Jak się czujesz?- spytał.- Spotkałem Fran i Cami, powiedziały mi co się stało.
-To jest zarazem najpiękniejszy i najgorszy dzień w moim życiu.

środa, 14 sierpnia 2013

Rozdział 10 "Ja Cię zniszczę ... " / Wyznania

  Tomas po chwili zaczął powoli wstawać.
-León przecież tak się spraw nie załatwia!- krzyknęła Violetta.
-Sam się prosił!
-Tomas lepiej wyjdź !
- To , że masz nowego chłopaka , nie znaczy , że się poddam . - I wyszedł
- Nie musiałeś . - powiedziała Violetta
- Drobiazg , to ... , Violu bo ja .. - mówiłem nieśmiało
- Znowu znalazłeś jakiś artykuł ? - spytała a jej twarz spochmurniała
- Nie - powiedziałem i usiadłem na łóżku a ona przy mnie - Ja się zakochałem - kiedy to powiedziałem jej oczy jakby posmutniały .
- To świetnie , a jak ona ma na imię ? - spytała próbując przykryć radością to co ją na prawdę gnębiło . Myślałem że się domyśli że chodzi o nią , ale to bardziej mi wyglądało na to że pomyślała iż pocałowałem ją dwa razy ale jednak jej nie kocham .
- Ma śliczne imię - powiedziałem najcieplej jak tylko potrafię po czym ująłem ja za rękę - Kocham cię Violetto .
Na raz się rozpromieniła i uśmiechnęła się lekko po czym powiedziała nie puszczając mojej dłoni : J-ja ciebie t-też , ale ... León ja tu pracuje i zależy mi na tej pracy , bardzo ...
Spojrzała w podłogę a ja ująłem dłonią jej podbródek i " podniosłem" jej głowę tak bym mógł spojrzeń w jej ciemne oczka i powiedziałem: Wiem to . I wiem też że sobie poradzimy ...
Przytuliłem ją mocno , a ona odwzajemniła uścisk . Jeszcze chwilę rozmawialiśmy o naszych rodzicach a głównie chodziło o ojców bo moja mama bardzo Violettę lubiła , chociaż ... to i owo się zdarzyło ... wszystko miało być tajemnicą , jedną wielką próżnią .
Kiedy wyszedłem z pokoju poczułem mocne uderzenie w głowę i straciłem przytomność . Obudziłem się po 2 godzinach , a nade mną siedziała Violetta , obok niej Maxi i Napo .
-Co się stało?- zapytałem nieswojo.
-Kiedy wyszedłeś z pokoju, Tomas mocno cie uderzył i straciłeś przytomność, od razu po tym wpadł do mojego pokoju i zaczął się ze mną szarpać, na szczęście przyszły Cami i Fran i go odciągnęły.
-On jest psychiczny.- powiedziałem śmiejąc się.
-León, León !- rozbrzmiał głos Ludmiły.- A co ona tu robi miejsce służącej jest w kantorku.
Widziałem, że Viola miała ochotę opuścić pokój . Złapałem ja za rękę .
-Ludmiła, nas już nie ma.- powiedziałem.
-Nie rozumiem.- powiedziała.
-Z nami koniec.- powtórzyłem.
-A więc dokonałeś wyboru, takiego zwrotu akcji się nie spodziewałam.- mówiąc to chciała dotknąć włosów Violetty, ale ona się odsunęła.
-Nie bój się Violu nie zrobię ci krzywdy, ja cię zniszczę.- mówiąc to wyszła.
-Powinnaś się bać.- powiedział Napo do Violetty.
-Podpadłaś jej będzie cię nękać do póki nie odzyska Leóna i pozycji pierwszy raz ktoś zerwał z nią, a nie ona z kimś.- dodał Maxi.
-Jakoś się nie boje.- powiedziała odważnie Viola.- Co ona może mi zrobić?
-Zniszczyć psychikę!!- powiedział Napo.
-To prawda np. Berta.- dopowiedział Maxi.
-Kto to Berta?- spytała Viola.
-Berta to dziewczyna która wygrała z Ludmi w konkursie muzycznym, po czym z nieznanych przyczyn wyjechała do Ameryki Północnej.


* Francesca * 
Wszystko widziałyśmy , słyszałyśmy i w ogóle ... to jak Tomas uderzył Leóna żelazkiem [ skąd on wziął żelazko ??] też . To było takie słodkie !! [ chodzi o Vilu i Leóna] Ciekawe co robili wcześniej zanim przyszłyśmy ... wydaje mi się że to nie wyjdzie za ściany pokoju ... Dlaczego ja nie mam chłopaka ?!!! My z Cami już dawno wiedziałyśmy że to się tak skończy . Obserwowałyśmy ich uważnie . Nie było dnia żebym León nie spojrzał na Violettę wzrokiem mówiącym : Kocham cię . Z resztą u Violetty ta sama sytuacja ...

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 9 Jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu .. / Co ty tu robisz ?

  Rozmawiali o mnie?- myślałam
Spojrzałam przez okno nadal padało, Megan była u koleżanki, więc do końca dnia miałam wolne. Poszłam do pokoju, gdzie siedziały Cami i Fran, położyłam się na łóżku i zaczęłam się śmiać ( dostałam głupawki ).
-A co tobie się stało?- spytała się Fran.
-To był jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. 
-A co się takiego wydarzyło?- spytała Cami.
-Yyy ... León ...
-No co ?! No co?!- dopytywały się.
-Pocałował mnie.
-Dawaj szczegóły!- krzyknęły obie.
-Była w ogrodzie i nagle zaczął padać deszcz, a kiedy się odwróciłam on już tam był i bum.
-A czy nie zabronił ci tego pan Verdas?
-Pana Verdas'a już nie ma wyjechał godzinę po zdarzeniu z tym - powiedziałam wskazując na czoło - a pani Verdas, powiedziała że lubi mnie bardziej niż Ludmiłę.
-Zawsze masz tych najładniejszych!
- Ale tak właściwie to nic nie wiadomo , bo czy chciał by być ze mną ? Jestem taka przeciętna ...
- Viola co ty mówisz ?!! Nie jesteś przeciętna , masz na prawdę urodę nie z tej bajki i jeśli się zakochac to tylko w tobie - powiedziała Francesca i mnie przytuliła
-My idziemy na zakupy, idziesz z nami?
-Nie.- powiedziałam
Kiedy wyszły położyłam się na łóżku i wtedy rozległo się pukanie.
-Pewnie czegoś zapomniały.- pomyślałam.
Ale nie, w drzwiach stał León.
-Koledzy nie zostali na kolacje?
-Przyjdą tylko poszli do Napo po laptopa. Mogę wejść?
-Tak, proszę.
Usiedliśmy na łóżku.
-Dlaczego uciekłaś z ogrodu?
-Bo to co tam było nie powinno się wydarzyć.
-Było, aż tak źle?
-Nie ... yyy ... właśnie było ... było fajnie.
-Zamknij oczy.- powiedział León.
-Dlaczego?
-No zamknij - nalegał - i wyobraź sobie najromantyczniejsze miejsce na świecie, gdzie gra idealna muzyka. Czego ci jeszcze brakuje?
-Nie wiem, czego?
I  poczułam ciepło jego ust na moich wargach, gdy nagle usłyszałam,że ktoś wszedł do pokoju-był to mój były chłopak Tomas.
-Violetta?- spytał.
-Tomas, co ty tu robisz?
-Violu kto to jest?-spytał León.
-León to mój były chłopak Tomas.
-Nie uważam tego związku za zakończony, a ty mnie zdradzasz.
-Nie jesteśmy ze sobą od kilku miesięcy. Wyjdź!
- Skoro tak  to nie wyjdę do póki znowu nie będziemy razem!
-Powiedziała żebyś wyszedł.- powiedział León.
-Nie mieszaj się!- krzyknął Tomas.
Wtedy León wstał.
-Violetto jesteśmy dla siebie stworzeni i ty o tym wiesz i myślisz, że jak będziesz z nim, to o mnie zapomnisz.
-Wyjdź!- krzyknęłam.
Nagle León podszedł i popchnął go, a ten się przewrócił.

Rozdział 8 " Mówiłem,że to ona !" / " Teraz albo nigdy ! "

  O co chodzi ?! Mój ojciec posunąłby się do takiego stopnia żeby ją okaleczyć ?! - myślałem o tym , o czym rozmawiały mama i Violetta . Postanowiłem , że z nią porozmawiam . Szukałem jej po całym domu aż zobaczyłem , że spaceruje po ogrodzie . Chmurzyło się . Podszedłem do niej od tyłu .
- Teraz albo nigdy ! - moje myśli krzyczały ( wtedy nie miałem na myśli tego co się wydarzyło ) . Byłem tuż za nią . Nagle luną deszcz , a ona gwałtownie się odwróciła i ... stało się . Pocałowałem ją . Po kilku chwilach , Violetta uciekła . Mimo wszystko było wspaniale . Miałem już pewność , że to nie zauroczenie , że jestem w niej zakochany . Każdy jej uśmiech zawsze dawał mi taką radość i pogodę ducha ... Poszedłem do pokoju , chciałem się położyć i przypomnieć tą chwilę . Nie pozwoli mi . Ledwo siadłem na łóżku , przyszli Maxi i Napo ( Napoleon ) .
- Siema stary ! - powiedział Maxi - chłopak nie wysoki , z ciemnymi włosami i lekko odstającymi uszami , a Napo jest niewiarygodnie niskim blondynem .
- Cukierka ? - spytał Maxi podając mi paczkę .
- Nie dzięki . - powiedziałem
- Maxi , on ma tu tyle słodkości, że cukierek to za dużo.- powiedział Napo.
-Racja, co za dużo to nie zdrowo.- powiedział Maxi chowając paczkę.
-O co wam chodzi?- spytałem śmiejąc się w myślach.
-Idziemy spokojnie korytarzem, patrzymy przez okno, a tam nasz Leóś z jakimś aniołkiem bije w ślinę, najpierw myślimy to Ludmi, ale nie bo Ludmi nie ma brązowych włosów.
-Kto to był?-spytał Maxi- Nie musisz mówić, ale żeby coś nie wyciekło.
-Nie rozumiem.- powiedziałem zdziwiony.
-Jesteś jeszcze z Ludmiła?- spytał Napo.
-Dla mnie to skończone.- powiedziałem wstając.
-Nie dla Ludmiły.- a zaraz po tym do pokoju wkroczył mój aniołek.
-León twoja mama się pyta czy twoi znajomi zostają na kolacje?- powiedziała jeszcze z mokrymi włosami.
-To ona !!- krzyknął Napo, a Maxi zatkał mu usta.
-Ja bardzo chętnie zostanę. - powiedział Maxi. - Napo też.
Kiedy wyszła Maxi naskoczył na Napo: - Co ci obiło?!- a potem zwrócił się do mnie: - Pracuje tutaj?
-Tak.- odpowiedziałem.
-Zakochałem się.- powiedział Maxi.
-Nie masz u niej szans.
-Dlaczego?- spytał oburzony.
-Bo będzie ze mną. - powiedziałem pewny siebie
-Czemu z tobą?
-Bo się z nią całowałem!
-Ej no!
-Mówiłem, że to ona!- wybuchnął Napo.

Rozdział 7 Krzywda

  Co prawda to prawda nie powinien się mieszać w moje życie rodzinne, ale nie umiem się na niego gniewać.

-Zrobiłeś listę zakupów?- spytałam
-Nie, a miałem?
-Tak skoro mi nie zostawiłeś listy musisz iść ze mną.
Wyszliśmy z domu.
-To czego potrzebujesz?
-Nie wiem. Tak dziwnie się czuje kiedy pytasz o takie rzeczy.
-Niby czemu? To zrobimy to po mojemu.- powiedziałam i łapiąc go za rękę wciągnęłam do sklepu. Skoro nie wiesz co kupić to kupie wszystko poprzedniej listy, na pewno zwykły chleb, tostowy, masło, miód i co ... coś do picia.Najlepiej yyy... 6 butelek wody niegazowanej i 4 kartony soku ... jabłkowy czy pomarańczowy?
-Pomarańczowy.- powiedział śmiejąc się.
-Też bym ten wybrała.- powiedziałam odwzajemniając uśmiech.- Resztę to twoje "żądania".
-Jeszcze nic nie wziąłem z szafki.
-Nic nie potrzebujesz?
-W zasadzie to nie!
-O to jeszcze zdążę położyć się spać jest 7.00 to pół godziny.
-Może pójdziemy się przejść?- spytał nieśmiało wskazując na długą alejkę cała zieloną od drzew już po wyjściu ze sklepu.
-Z tymi zakupami ? - spytałam niosąc w rękach siatki.
-Daj to pomogę.- powiedział i wziął ode mnie jedną z reklamówek ta cięższą.- Lepiej chodźmy do domu.
Kiedy przyszliśmy do domu w salonie czekała pani Verdas.
-Violu, musimy porozmawiać.- powiedziała surowo.
-Dobrze tylko zaniosę zakupy.- powiedziałam.
-Myślę, że León spokojnie przeniesie je do swojego pokoju, a my porozmawiamy.
Gdy León już poszedł spytała:
-W co ty grasz?
-Nie rozumiem.- powiedziałam i zaraz do pokoju wszedł pan Verdas.
-León cię nie potrzebuje, nie potrzebuje, nie dość służącej to jeszcze sieroty.
Wtedy przejechał mi igła ukrytą w pierścieniu nad brwią. Krew poleciała strumieniami.
-To będzie ci o tym przypominać.- mówiąc to wyszedł.
-Od dziś jesteś opiekunka Megan i nie masz prawa nikomu pisnąć słowa o naszej rozmowie dzisiaj.
Pobiegłam do pokoju. Camila siedziała w pokoju miała przerwę i słuchała muzyki. Gdy mnie zobaczyła przeraziła się. Zamknęłam się w łazience. Nawet nie wiedziałam , że gdy wyjdę to w pokoju zamiast Camili będzie pani Verdas.
-Co pani tu robi?- spytałam ocierając łzy.
-Tak mi przykro to miała być tylko rozmowa.- milczałam bojąc się odezwać.
-Wiem , że mój mąż zrobił ci krzywdę, ale on się boi.
-Czego?- spytałam zdruzgotana.
-Oboje widzimy, że między Tobą, a Leónem jest...
Nagle przerwałam mówiąc: Między mną, a Leónem nic nie ma , proszę wyjść.
-Nie przeszkadzało by mi to, wole ciebie od Ludmiły.
Mój mąż wyjeżdża dzisiaj na kolejne 1,5 roku.
-Pani musi już iść.- powiedziałam wskazując na drzwi.
-Dobrze tylko nie mów Leónowi znienawidzi nas.
-Już macie przerąbane!- odezwał się ktoś zza drzwi i był to León - Jak mogłaś?!
-León synku zaczekaj!- mówiąc to wybiegła za nim po czym zamknęłam drzwi na klucz. Po 10 minutach przyszły dziewczyny.
-Jaka tu była komedia.- powiedziałam, śmiejąc się i zakładając plaster.
-Już ci lepiej ?- spytała zdziwiona Camila.
-Gdybyś tu była też byś się potem śmiała. Najpierw przyszła Verdas i zacząła mnie przepraszać i prosić żeby nie mówić nic Leónowi, a León był za drzwiami i wszystko słyszał.
-To musiało być ciekawie!- powiedziała Fran, a Cami przytakiwała.-A co chcesz zrobić z raną?
-Wybaczyć ale nie zapomnieć.
-Wybaczyć?!- spytały obie.
-Skoro przyszła tu i przepraszała to na prawdę jej wstyd i tak już ma tyle na głowie. Męża nigdy nie ma , a syn ją znienawidził nie chce jej dokładać.
-Jesteś za dobra.-powiedziała Cami.
-Dzisiaj mam już wolne, bo Megan jest u koleżanki.

Rozdział 6 Zauroczenie

  Czekałem pod ich pokojem. Miałem wyrzuty, że jej to pokazałem. Po upływie 15 minut z pokoju Violi wyszła dziewczyna widać było po karnacji i włosach że to Włoszka .
- Jest tam Viola ? - spytałem dziewczynę , która patrzyła na mnie takim samym wzrokiem jak Violetta gdy spojrzała w komputer , rozczarowana i pełna smutku .
- Nie masz u niej czego szukać . - powiedziała patrząc mi prosto w oczy , a zaraz po tym przyszła dziewczyna o długich rudawych  włosach .
- Fran chciała powiedzieć , że Viola jest zmęczona i chce iść spać bo jutro trzeba wstać , nie zrozumiesz pa pa !! - mówiąc to wepchnęła Fran do pokoju i zamknęła drzwi .
- Dlaczego wszyscy uważają że ja nie rozumiem ?!!
myślałem i postanowiłem, że jutro o 6.00 rano Viola zastanie mnie nie śpiącego. Poszedłem do pokoju i położyłem się spać z budzikiem. Gdy obudziłem się o 5.30 wstałem z wielkim entuzjazmem. Ubrałem się , wziąłem prysznic i akurat byłem gotowy na 5.55.
Violetta punktualnie weszła do mojego pokoju.
-Dlaczego nie śpisz?- zapytała chłodno , nawet na mnie nie patrząc.
-Przepraszam.- powiedziałem.
-Za co ?- odwróciła się od żaluzji spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
-Nie powinienem ci pokazywać tego artykułu.- powiedziałem ze skruchą .
-Zapomnijmy o tym.- powiedziała.-Tata przyjedzie będę z nim rozmawiać. To ja ci dziękuje bo bym nigdy się nie dowiedziała,  gdy by nie ty żyła bym w kłamstwie.
Uśmiechnąłem się a na tle wschodzącego słońca Violetta wyglądała jak anioł. I znowu to takie uczucie , kiedy patrzyłem na nią . Szczerze dużo nad tym myślałem , a Viola cały czas mnie czymś zaskakuje . Nie wiem jeszcze czy to tylko zauroczenie , ale ciągle o niej myślę , i uwielbiam kiedy do mnie mówi . Pięknie śpiewa . Przez przypadek podsłuchałem kiedyś w ogrodzie ... często podsłuchuje jak śpiewa , ale gdy ja pytam o to ona mówi że nie potrafi .

czwartek, 8 sierpnia 2013

! ! ! PROSIMY O KOMENTARZE ! ! !

        Cześć !!! ;*
 Bardzo prosimy piszcie co myślicie o naszej książce , bardzo nam zależy na waszych opiniach , dopiero zaczynamy dlatego każdy komentarz , nie ważne jaki pozytywny negatywny jest dla nas wskazówką . Póki co publikujemy tylko pierwszą część książki , ale jesteśmy w trakcie pisanie drugiej części !
Pozdrowionka i miłych wakacji ;*

Autorki bloga

Rozdział 5 On zmienił moje życie !! / Nie zbliżaj tu się ...


  Gdy tylko weszłam do pokoju Camila i Francesca zasypywały mnie pytaniami.
Jaki on jest?! Czy jest taki fantastyczny jak jego opakowanie?! itp.
-Odpowiedz!- żądały dziewczyny.
-Jest świetny taki prawdziwy, ale bardzo interesuje go moje życie. Nie jest jak jego rodzice ani kapryśny, wspaniały!
-Czujesz mięte?- spytała Cami z podejrzanym uśmiechem.
-Nie ona uczy się chemii !- dopowiedziała Fran.
-On ma dziewczynę.
-Yyy.- jęknęły na raz obydwie.
-I pokłócili się.- powiedziałam nieci ciszej.
-Aaa! - ucieszyły się znów jednocześnie.
-Idę się myć.- powiedziałam znacząco, ale z uśmiechem.
Nasza kwatera nie była wytworna, 3 pokoje: sypialnia, łazienka i pokój nr 3 ( nie wiem co tam jest ).
Gdy wyszłam z łazienki i już miałam na sobie białą koszulę nocną długa do kostek i bez rękawów. Była to koszula , którą dostałam od babci.
-Idę pospuszczać żaluzje na korytarzu. powiedziałam i zachciało mi się śmiać.- I idę jeszcze w jedno miejsce.
-Do pokoju nr 20?- spytała Cami- a czy wasze spięcie na schodach coś dla was znaczy?
-Skąd o tym wiecie?!
-Cała służba w tym my to widziała.- krzyknęła Francesca.
-Opowiem wam wszystko jak wrócę! Ok?
-Dobra idź!
Wyszłam. Na całym 2 pietrze spuszczałam żaluzje. Gdy stanęłam przed drzwiami do pokoju Leóna serce zaczęło mi szybciej bić. Idę robię swoje i wychodzę. Może będzie w łazience i mnie nie zauważy. Weszłam i zaraz usłyszałam: Hej!
-Hej! Co tam masz? Bo masz taką minę.
-Wiedziałaś, że twoja mama była śpiewaczką?- spytał pełny tajemniczości.
-Nie ale o co ...? nie , nie!-krzyczałam.- On mnie okłamał ... , okłamał mnie!
-Uspokój się.-powiedział łapiąc mnie za rękę-kto cię okłamał?!
-Tata!- powiedziałam zdenerwowana.- powiedział, że mama była nauczycielką. Mogę przeczytać ten artykuł?
-Oczywiście. Ale nie domyśliłaś się?
- 5-letnie dzieci i młodsze nic nie wiedzą.
Zawsze gdy mama wyjeżdżała tłumaczyli , że wyjeżdża na wycieczkę z uczniami. A pewnego dnia nie wróciła.- powiedziałam i wyszłam
Kiedy szłam korytarzem, spotkałam Katy- kelnerkę.
-O Viola.-powiedziała zatrzymując mnie.- twój tata kazał przekazać, że wyjeżdża do Włoszech.
-Co?!- zdziwiłam się.- no nic dzięki , dobranoc.
-Dobranoc.- odpowiedziała i skręciła do przedziału dla pomocy kuchennej.
Wtedy dojrzałam Leóna wychodzącego z pokoju i przyspieszyłam kroku, a kiedy mnie zobaczył zaczęłam biec.
-Viola, zaczekaj!- krzyczał za mną, ale się nie zatrzymywałam.-Czekaj!
-Po 21.00 nie masz nade mną władzy!- powiedziałam stojąc i odwracając się.
-Nie chce jej mieć!- kupił mnie tymi słowami.- Nie chciałaś znać prawdy?- spytał cicho.
-Cieszę się, że wiem, ale to boli tym bardziej, że tata wyjechał.
-Co chcesz zrobić.- spytał patrząc mi prosto w oczy.
-Zdobyć klucze do pokoju nr 3.- mówiąc to zaczęłam biec.
Biegłam, a on za mną, aż do pokoju. Mojego pokoju.
-Wytłumacz mi to !!- powiedział nieco głośniej.
-Nie mamy o czym rozmawiać!
- Proszę - powiedział - łapiąc mnie za dłoń i przyciągając mnie do siebie , a mnie coś załaskotało w żołądku . Zdarzało mi się to coraz częściej kiedy przebywałam blisko niego . Zaczęłam się zastanawiać czy coś do niego czuję . Violka ! Znacie się od nie dawna !!
- León , nie . I ja też proszę - nie zadawaj już więcej pytań , bo ja sama nie znam odpowiedzi ! - wrzasnęłam
- Ale Violu ...
- Znam setki kłamstw  i widzę twój świat przez oczy twe . Nie przynoś go do mnie , nie zbliżaj tu się ... - po tych słowach wbiegłam do pokoju i zamknęłam go na klucz.
-Co się stało?- spytała zmartwiona Fran.
-Za dużo, na raz !
Gdy opowiedziałam im wszystko obiecałyśmy sobie, że przyciśniemy tatę do ściany.

Rozdział 4 Czy ja się w niej zakochuje ?



 Po jej minie poznałem, że przeżyła coś związanego z matką. Nie wymagałem żeby mi mówiła, jeśli to było dla niej coś ciężkiego. Zależało mi na tym aby się z nią zaprzyjaźnić . Nie wiem co to za uczucie , ale kiedy ona jest blisko , czuję się na początku zdenerwowany , a co jak powiem przy niej coś głupiego ? itp. Ale już potem kiedy zaczynamy rozmawiać , to coraz bardziej czuję taka swobodę i komfort ; ona wciąż mi za bardzo nie ufa . Patrzę na nią i nie wiem dlaczego widzę piękność nie z tej bajki . Zaraz , zaraz , czy ja się w niej zakochuje ?? Nie powinienem bo ona tu pracuje , ale w zasadzie co to przeszkadza ?
 Z ogrodu wyszliśmy w milczeniu, a z jej twarzy odczytałem, że bardzo chciało się jej płakać, żałuje, że spytałem, wziąłem prysznic i z szedłem na kolacje.
-Synu!- usłyszałem siedząc przy stole.
-Cześć tata.- powiedziałem lekko zdziwiony. Liczyłem, że go nie będzie, zawsze jak odwiedzałem dom na wakacjach nigdy go nie było.
-Nareszcie wróciłeś!
-Taa ... muszę jeść?- spytałem, za bardzo byłem na niego zły bym mógł na niego patrzeć i jeść.
-Ostatni raz ci pozwalam.- buchnął basem oburzony.
Odszedłem od stołu, do swojego pokoju. Gdy przeglądałem zdjęcia z dzieciństwa ... Yh dość szybko skończyłem bo nie miałem ich za dużo, nagle rozległo się pukanie.
-Mogę wejść?- spytała cichym głosem Violetta.
-Tak proszę.- powiedziałem zgaszony.
-Nie było cię na kolacji, więc kazali mi przyjść i zrobić ci coś do jedzenia.- powiedziała bardzo optymistycznie, po czym usiadłem w kuchni , gdy ona robiła tosty z miodem. [ I znowu wraca to uczucie ]
-Skąd wiedziałaś , że najbardziej lubię takie tosty?- spytałem.
-Dostałam to na fiszkach.- powiedziała śmiejąc się. Jej śmiech jest taki prawdziwy!!- Przepraszam za dzisiaj.- powiedziała nieco przygaszona.
-To znaczy?
-Że nie dokończyłam. Moja mama zginęła w wypadku samolotowym, gdy miałam 5 lat. Gdy o tym myślę jest mi tak źle , bo ja też miałam lecieć tym samolotem do Mediolanu, razem z mamą.
-Mnie nie dotknęła śmierć, tylko opuszczenie, nie chciałem zostawać w Chicago. Moja ciotka nie mogła mieć dzieci i mnie dali, dowiedziałem się nie dawno dlatego postanowiłem wrócić. Nie mogę im tego tak po prostu wybaczyć tego co zrobili.
Moje spojrzenie spotkało się z Violetty ; zapadła cisza , tak na jakieś 10 minut . 10 minut , nieustannego patrzenia na nią i podziwiania jej urdy która wydawała mi się taka nie ziemska. Dopiero ona przerwała zawstydzona ciszę
-Ja już muszę iść.-. Gdy wyszła uchyliłem drzwi , słyszałem jak biegnie .
Może to nie była ta chwila żeby jej mówić. Chciałem się postarać o głębsze relacje z Violą. Resztę wieczoru spędziłem przed komputerem , czekałem aż przyjdzie żeby sprawdzić czy mam zamknięte drzwi. Cały czas byłem skupiony na szukaniu czegoś o wypadku w którym zginęła jej matka.
-Znalazłem!- krzyknąłem w myślach.
Artykuł mówił , że 17 lipca 2005 roku zdarzył się wypadek w którym zginęło 258-osób w tym załoga i sławna śpiewaczka Maria Castillo.
Zwaliło mnie to z nóg. Jej matka była sławna na całym świecie, a ona jest służącą?! Nie składało się to do kupy.

Rozdział 3 Serce bije się z rozumem / Mój własny świat dotyczy mnie ...

 Kiedy zobaczyłam jak Ludmiła wychodzi tym swoim dominującym krokiem już wtedy wiedziałam, ze się pokłócili, tylko miałam nadzieje, że nie o mnie.
Kiedy zobaczyłam Leóna idącego w stronę kantorka stanęłam jak słup soli.
 Uciekłam do pomieszczenia obok, czyli kuchni. Tam mój tata gotował zupę pieczarkową, moją ulubioną.
-Cześć tata!- krzyknęłam radośnie i już bardziej sztucznego uśmiechu pokazać nie mogłam.
-Witaj córeńko.- uśmiechnął się, a widząc mój uśmiech spytał:- Wszystko w porządku
-Tak tatusiu.- mówiąc to usłyszałam kroki.
-Jest tu Viola?- rozległ się głos Leóna.
-tak jest tutaj.- odezwał się mój tata, on zawsze mnie wsypuje nawet gdy sam o tym nie wie.
-Tu jestem!- odwróciłam się.
-Możemy wyjść?- spytał grzecznie.
-Pewnie.- odpowiedziałam znów nieśmiało tak jak za pierwszym razem gdy go zobaczyłam.
-Może pójdziemy do ogrodu.- zapytał wskazują na rozległe pasma zieleni za oknem.
-Świetnie tylko wezmę narzędzia.- zawołałam i już ruszyłam w stronę kantorka, przez chwile myśląc o ucieczce.
-Ale kiedy jesteś ze mną nie musisz pracować.- powiedział tym swoim słodkim głosem ; moje myśli krzyczały : Otrząśnij się!
-No właśnie muszę.- odpowiedziałam i pokazałam mu małe urządzenie w rogu sufitu.- To ... , to jest monitoring muszę pracować , bo nie chce stracić pracy.
Popatrzył się na mnie takim dziwnym wzrokiem.
-Nie ważne.- mówiąc to uśmiechnęłam się delikatnie.- nie zrozumiesz i tak.
-Zrozumiem!
-Nigdy nie pracowałeś, nie zrozumiesz.
-Może.
Gdy wzięłam narzędzia i specjalny fartuch oraz rękawiczki, wyszliśmy do ogrodu, ja zajęłam się plewieniem, a on usiadł na ławce.
-Chciałbym cię lepiej poznać.- powiedział.
Odłożyłam motykę, wytrzepałam rękawiczki i spytałam:
-Które życie?
-Życie?
-Prywatne albo zawodowe.
-Chyba oba bo chce wiedzieć ile mamy wspólnego.
-Mój zwykły dzień będzie wyglądał tak : wstaje o 5.00 bo na 6.00 idę podnieść żaluzje na korytarzu i u ciebie w pokoju. Potem idę na kuchnie coś zjeść np. wafle ryżowe, wracam do mojego pokoju, biorę wózek, idę do ciebie po listę zakupów, idę na zakupy, wracam wypakowywuje zakupy w twojej kuchni, potem robię ci śniadanie i zostawiam na stole. Tak będzie wyglądać mój początek dnia.
-O której chodzisz spać?- spytał przerażony moim początkiem dnia.
-O 21.00 kończę prace więc o 22.30. A w sobotę po 24.00.
-Co robisz w tym czasie?- wypytywał, a ja się tylko dziwiłam, że tak go to interesuje. On mnie słuchał a ja przesadzałam róże.
-No o 22.00 jest cisza nocna i w pidżamie sprawdzam czy masz zamknięty pokój, gdy byłam niania Megi jeszcze spałam w jej pokoju.
-Co robisz w soboty?
-Gdy kończę prace idziemy na ognisko na małe pole, które dała nam pani Verdas. I one trwają do 2.00 w nocy, gdy opiekowałam się Megan rzadko tam bywałam.
-Yhy... Fajne masz życie, a o prywatnym opowiadasz?- spytał uśmiechając się.
-Mama...- zaczęłam, ale nie potrafiłam opowiadać o życiu prywatnym, nie osobie której powinnam nienawidzić.-Już 17.30 za pół godziny kolacja.
- Viola ... - zaczął ale ja mu przerwała - Mój własny świat dotyczy mnie ... i tylko mnie .
Od dłuższego czasu zastanawiam się czy ja czasem się w nim ... nie zakochuje . Na pewno jestem zauroczona ... nie to nie etyczne pracuję u jego rodziców !!
Serce bije się z rozumem . Tata zawsze mówił ,  w moich książkach też były te zdania : Kochaj sercem , Słuchaj serca , Serce wskaże ci drogę , miłość drogę zna , Bądź ostrożna , Bądź rozsądna , Walcz i się nie poddawaj  . Doszłam do tego że łatwo mówić i pisać , gorzej stosować to w życiu ...

Rozdział 2 Nienawiść od pierwszego wejrzenia .

 Violetta była wspaniała. Jej ciemne włosy, blada cera i równie ciemne, błyszczące oczy spoglądały przestraszone na mnie. Ubrana była w białą luźną bluzkę z rękawem 3/4 , i czarną skórzaną spódniczkę , z butami czarnymi na niskiej koturnie - większość dziewcząt miało w domu taki zestaw dlatego zgaduję że to było coś w rodzaju stroju roboczego .
-Już koniec tego poznawania się!- powiedziała szybko Alisia.- Violetto , proszę zanieś torby Leóna do jego pokoju.
-Dobrze.-powiedziała i z trudem wzięła moją torbę. Zrobiło mi się jej trochę szkoda .
-To może jej pomogę.- powiedziałem i ruszyłem za nią.
-Syneczku to służąca!- powiedziała mama.-Nie musisz jej pomagać .
-Mamo dobrze wiesz, że sama sobie nie poradzi.- poszedłem za nią.
-Daj to.-powiedziałem łapiąc ''uszy'' mojej torby i przy okazji dotykając jej ręki, a jej skóra była taka gładka i miękka .Gdy spojrzałem jej głęboko w oczy , nie mogłem się ocknąć i dopiero ona zerwała kontakt wzrokowy.
Przecież jesteś z Ludmiłą , a to tylko służąca!- pomyślałem
Ani ja, ani Violetta nie wiedziała , że pół służby nas obserwuje w tym jej przyjaciółki.
- Ja wezmę plecak.- powiedziała i biorąc go znów mnie dotknęła, to było najwspanialsze uczucie jakiego kiedykolwiek doznałem.
Pokój , [phi mieszkanie !!] który wybrała mi mama był ogromny z własną łazienką i małym pokojem który był czymś w rodzaju jadalni. Na stole w ''jadalni'' były położone różne smakołyki, np. moje ulubione chipsy solone, guma nisko słodzona itp.
-Mama się postarała- powiedziałem rozglądając się po pokoju, po czym usiadłem na ogromnym łóżku.
-Pani Verdas ... nie mów, że ci powiedziałam, ale nie ruszyła palcem, aby cokolwiek przygotować.- powiedziała układając, rzeczy ze stołu po szafkach.
-Więc kto to zrobił?!- spytałem zdziwiony.
-Ta sama osoba, która biegała po 4 sklepach, aby to znaleźć te wszystkie rzeczy- zaśmiała się, a jej uśmiech był taki ładny.
-To ty prawda?- spytałem odwzajemniając uśmiech.
-Tak to ja- powiedziała- przynieść ci coś z kuchni?
-Wtedy weszła postać o długich blond włosach i bladej twarzy ubranej na biało.

Była to Ludmiła moja dziewczyna.
-León!- krzyknęła wyraźnie, było widać, że się ucieszyła-Jak było w USA?



- Kto jest w kuchni ? - spytała wchodząc tam i krzycząc : Ej !
- Przestraszyłaś mnie - usłyszałem Violettę , i postanowiłem wkroczyć .
- León , kto to jest ? - spytała Ludmiła chwytając mnie za rękę .
- Lu to jest Violetta moja ... - nie chciałem urazić Violi ale ona sama dopowiedziała to czego nie chciałem powiedzieć : Służącą . Podać wam coś - powiedziała cicho i nie śmiało .
   -Tak. Poproszę żelki tylko te europejskie i ciasteczka marcepanowe.- powiedziała Ludmi , bacznie ją obserwując
-Nie miałam tych rzeczy na liście zakupów.-powiedziała widać lekko zdenerwowana.
-Jaki problem idź do sklepu!- powiedziała również zirytowana Ludmiła.
-Spokojnie.- starałem się załagodzić sytuacje.- Violu nie trzeba możesz iść.
-Gdybyś mnie potrzebował zawołaj przez domofon umieszczony przy drzwiach, ja będę w kantorku dla służby.
-Dobrze Violu.- powiedziałem a po tych słowach wyszła.
-No coś ładna ta służąca- powiedziała Ludmiła i popatrzyła na paznokcie.- Ilu tu jeszcze obsługuje?
-Tylko mnie.- powiedziałem chodź wiedziałem, że to jej się nie spodoba.
-Robię się zazdrosna.
-O służącą?- spytałem , ciężko mi mówić o Violetcie ''służąca''.
-Tak.- mówiąc to wstała.- Widzę jak na nią patrzysz León , zastanów się.- mówiąc to wyszła.
Wtedy zdałem sobie sprawę, że Ludmiła jest inna niż myślałem, kiedy byłem tu 2 lata temu. Uświadomiłem sobie, że jej nie kocham. Ale miała rację . Nie patrzyłem na Violę jak na pierwszą lepszą dziewczynę przechodzącą na ulicy . Jeszcze nie wiem co to znaczy , ale mam nadzieję że szybko się tego dowiem .
Postanowiłem pójść do Violetty.

Rozdział 1 Poznanie się

   Gdy stawiłyśmy się przed panią Alisią , policzyła nas 2 razy chociaż byłyśmy tylko 3.
-Dziewczęta jesteście moimi ulubienicami - powiedziała słodko , chociaż wszystkie dobrze wiedziałyśmy, że kłamie.-Dlatego zmienię wam zajęcia, więc tak Camila ty będziesz pod moimi prośbami (będzie jej służącą) , a Francesca będzie pracować w ogrodzie z Mirtą. Zatrudnię kogoś do opieki nad Meg, to wszystko.
-A ja-odezwałam się - bo mi pani Verdas, nic nie przydzieliła.
-Ha! Wiedziałam , że o kimś zapomniałam! - powiedziała i rzuciła mi tajemnicze spojrzenie - będziesz pod prośbami mojego syna ( będę jego służącą ).
-Syna? - spytałam, myślałam, że się przesłyszałam nie wiedziałam, że państwo Verdas mają syna.
-Rozumiem twoje zdziwienie, nigdy ci o nim nie wspominałam , ale w Chicago jest od 4 roku życia.- zaczęła opowiadać.- Ma 16 lat, ty chyba też.
-Owszem, a kiedy przyjeżdża ?- spytałam ponownie.
-Yy dzisiaj po południu. Przygotuj mu pokój nr 20 na 3 piętrze.                      
weszłam do kuchni, a z kuchni do przedsionka dla służby.
-Co masz?! Co masz?!- krzyknęły naraz Fran i Cami.
-Yy, chyba najgorsze z nas wszystkich.
-Jakie?!- dopytywały się.
-Mam usługiwać... jej synowi, a teraz musze iść przygotować mu pokój.
-Pomóc ci?- spytała Cami.
-Jak chcesz.- powiedziałam chłodno.
-Camila! Camilko.- rozległ się głos Alisii.
-Może kiedy indziej.- powiedziała smutna Camila.
Weszłam po schodach.
Kiedy przygotowałam pokój i zeszłam żeby powiedzieć, że już wszystko gotowe, zobaczyłam chłopaka w moim wieku. Był bardzo przystojny, kasztanowe włosy z krótką grzywką zaczesaną do góry, praktycznie złotą karnacją i ładnymi brwiami, a regularne rysy podkreślały urok czarnych oczu.
-Pani Verdas- zwróciłam się do jego matki.- już wszystko gotowe.
-Doskonale. O Leónie to twoja osobista służąca.
-Świetnie, a jak masz na imię?- spytał, a jego głos był taki spokojny i ciepły.
-Jestem Violetta.- powiedziałam nieśmiało.
-Violetta? Piękne imię.- odpowiedział patrząc mi prosto w oczy.