Bałem się i to bardzo . Po domu chodzą plotki , że ojciec Violetty planuje podróż do Rosji , i że zabierze Violettę ze sobą . To by była katastrofa .
- Co tam stary ? - spytał Maxi który właśnie przyszedł - Ej wszystko dobrze ?
- Nie nie jest dobrze ! - krzyknąłem i uderzyłem ręką o stół - Violetta znalazła testament .
- To źle ? - spytał
-No niby nie ale , aby go odebrać musi wyjechać do Mediolanu w tajemnicy przed ojcem , który myśli że córka jedzie na biwak .
- Skoro tak się o nią boisz , to jedź z nią jaki problem !
- Idioto !! Ona Cami i Fran mówią że jadą na biwak , a jeśli pojechałbym z nimi to on by jej nie puścił ! Ty myślisz czasami ?
- Spokojnie . A prosiła cię o to żebyś ja krył ?
- Będę to robił nawet jak nie będzie mnie prosiła .
- To przegrałem zakład . 20 peso w plecy !
- Co proszę ?! - myślałem że się przesłyszałem
- No bo ja i Napo założyliśmy się że ... o wasz wiązek . On postawił , na to że jesteście na prawdę w sobie zakochani , a ja że to tylko chwilowe zauroczenie ...
- Co sobie myśleliście ?! - myślałem że go zaraz pobije .
- Przepraszam , jest tu ktoś ? - uratowała go Viola .
- To ja już pójdę - powiedział Maxi wstając a ja go znowu posadziłem mówiąc : Nie zostajesz . Nie martw się Violu on o wszystkim wie .
- León wiem że to ci się nie spodoba ale ... - zaczęła a ja zirytowany całą sprawą powiedziałem , może krzyknąłem nie wiem sam : Co tym razem ?!!
Chwilę milczała po czym jakby się obudziła i powiedziała : chciałam tylko powiedzieć że zmienił się plan wyjeżdżamy nocą w moje urodziny . Zmieniłyśmy datę bo wtedy pojedzie z nami mama Fran. Czyli został tydzień . - już chciała wyjść , ale ja złapałem ją rękę i przyciągnąłem do siebie , przytuliłem ją .
- Przepraszam , że się zdenerwowałem , ale Maxi ... - nie dokończyłem , ona zrozumiała .
Nic się nie stało - powiedziała i zwiększyła siłę uścisku .
Usłyszałem że Maxi wstaję , a kiedy próbował przemknąć obok mnie i Violi podłożyłem mu nogę . Spojrzał na mnie z mina przestraszonego chłopca ja tylko szepnąłem : Zejdź mi z oczu .
Posłusznie wykonał polecenie .
- Bierzesz do Włoszech rzeczy swojej mamy ? - spytałem kiedy już usiedliśmy przy stole .
-Boję się że tata coś z nimi zrobi , muszę je wziąć .
- A ja mam cię kryć ? - spytałem lekko rozczarowany , że zadałem to pytanie .
- Nie - powiedziała i spojrzała w podłogę .
- Dlaczego ? - spytałem zdziwiony jej odpowiedzią
- Pan Verdas przyjeżdża w kilkudniowe odwiedziny akurat w moje urodziny .
- Boisz się ? Przecież wyjedziecie w nocy - nie rozumiałem
- Wszyscy się go boją . Jeszcze mi się nie zagoiło ! - powiedziała i wskazała na zaklejoną brew
- Co on ci dokładnie wtedy powiedział ? - spytałem wpatrując się w nią jak w obrazek .
- Że nie możemy być razem , rana ma mi o tym przypominać a jeśli go nie posłucham to oboje będziemy mieli przez to problemy - na chwilę przerwała po czym znowu powiedziała wstając - I nie posłuchałam , dlatego nie chcę żebyś miał problemy , jeśli będziesz mnie krył on się domyśli , głupi nie jest !
- No tak nienawidzę ich - powiedziałem
- Kogo ? - spytała podchodząc do mnie i łapiąc mnie za rękę
- Rodziców - powiedziałem a ona usiadła mi na kolanach - zostawili mnie na 12 lat
- Na temat ojca nie będę sie wypowiadać , ale Alisia to dobra kobieta .
- Nie rozumiesz - powiedziałem patrząc jej w oczy , na co ona - znam twoją historie . Ale ona nie miała na to wpływu . Ojciec liczy na ciebie , jeśli chodzi o firmę . Wysłał cię do Chicago bo uznał że tam to otoczenie więcej ci zaoferuje , i liczył że architektura cię zainteresuje . Ona nie miała i nadal nie ma wpływu na męża . Patrz jak usiłuje naprawić swoje błędy . Tobie dzieciństwa nie zwróci ale Megan to jej oczko w głowie . Przyszła i przepraszała pracownicę . Jej możesz wybaczyć .
- Ale ty mądra jesteś - powiedziałem i pocałowałem ją w policzek - Ale skąd to wiesz ?- Nie wiem , nie bardzo pamiętam swoją mamę .- powiedziała i wstała . Odprowadziłem ja do drzwi , już je otworzyła , ale mi się jeszcze coś przypomniało i wciągnąłem ją z powrotem do środka .
- Violetto trzymaj mnie za słowo ; Będę cię krył i będę na ciebie czekał aż wrócisz , a jeśli potwierdzą się obawy to cię nie zostawię tylko przyjadę do ciebie . Obiecuję .
- León , obiecujesz to sobie , ale nie mi - powiedziała pocałowała mnie delikatnie i wyszła .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz