sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 17 Groźba / List

   Źle się czułam, mówiąc to wszystko Leónowi. Tak się tym przejmował. Przynajmniej była ta głupia nadzieja, że wszystko będzie dobrze, że majątek będzie w B.A , w zasadzie tylko posesja, bo pieniądze bez problemu przewieziemy, domu nie.
Siedziałam w pokoju mamy. Czytałam jej kartki w szufladach: np. 19 marca 2003=koncert dobroczynny na rzecz Hospicjum Dziecięcego w Buenos Aires.
W pokoju byłam tylko ja. Nie wiem gdzie były dziewczyny. Nagle rozległo się pukanie do drzwi, które potem się otworzyły. Wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi na klucz (do pokoju nr 3).
-Violu!!-usłyszałam ten cieniutki głosik. Stanęłam jak wryta. Gdy się odwróciłam zobaczyłam ta samą osobę która chce mnie zniszczyć-była to Ludmiła.
-Ludmi!!-powiedziałam równie piskliwie.- Wyjdź!
-Nie tak szybko-powiedziało już twardo.-Mam sprawę.
-Nie pomogę ci!-powiedziałam i wypchnęłam ją za drzwi.
-Skoro nie chcesz to nie, ale ojciec Leóna dowie się, że złamałaś obietnicę.Gdy to usłyszałam zamurowało mnie.
-Wejdź, ale nie zajmij mi dużo czasu.-powiedziałam.
-Wiedziałam, że moje informacje cię zainteresują.-powiedziała i uśmiechnęła się szyderczo.-Mam w tym domu wtyczki i wiem o twojej obietnicy, o twojej słabości do Leóna i o twoim wylocie do Włoszech. Mam do dyspozycji film na którym został uwieczniony wasz pierwszy pocałunek, jeśli zrobisz co każę to usunę go, a tata Leóna nigdy się nie dowie, a brew już nie zaboli. Violu zastanów się bo możesz skrzywdzić nie tylko siebie ale i Leóna wszystko w twoich rękach, a pan Verdas chce zrobić niespodziankę i przylecieć 3 dni wcześniej.-po tych słowach wyszła.
Poczułam, że przegrałam.-Nie będę narażać Leóna-pomyślałam i krzyknęłam za nią-Co mam zrobić?
-Szybka, ale dobra decyzja Violetko. Masz zostawić Leóna w spokoju i ma się nie dowiedzieć o naszej rozmowie. Postaraj się, aby zapomniał. Masz na to dokładnie jeden dzień.
Siadłam na łóżku i dosłownie zalałam się łzami. Po pół godziny tych rozpaczań przyszły Fran i Cami.
-Co się stało?!-spytała Fran.
-Ludmiła tu była. powiedział, że ma w tym domu wtyczki, że wie o wszystkim, o wyjeździe, o mojej rozmowie z panem Verdasem, o moim pierwszym pocałunku z Leónem. Zagroziła, że jeśli nie rozstanę się z Leónem to pokaże filmik jego ojcu.
-Ta żmija postawiła nas pod ścianą!!-powiedziała Camila.
-Nas?!-spytałam przez łzy.
-Jeden pokój, jedno życie!-krzyknęła Fran-Nie możemy cię teraz zostawić.
-Mam pomysł zaaranżujemy rozmowę z Leónem.-powiedziała Camila.
Rozległo się pukanie. Gdy Camila otworzyła drzwi stał w nich León. pobiegłam do pokoju mamy. Tam znowu zaczęłam płakać. Wzięłam kartkę i zaczęłam pisać:

Kocham cię León, ale odchodzę. Violetta

Przez szparę podałam dziewczyną kartkę. Gdy powiedziały mi, że droga wolna, wyszłam z pokoju mamy.
-Może pójdę z nim porozmawiać wyjaśnię mu wszystko, musi się jakoś orientować w całej sytuacji, należą mu się przynajmniej słabe wyjaśnienia.-powiedziała Camila i wyszła z pokoju.
-Jeszcze nie przegrałam.-pomyślałam.-Bo wojna się jeszcze nie zaczęła.
                                                                           

Rozdział 16 Obietnica Leóna

Usiadłem w mojej jadalni i schowałem twarz w dłoniach . Tak bardzo nie chciałem aby Violetta wyjeżdżała , ani na stałe ani w ogóle .
Bałem się i to bardzo . Po domu chodzą plotki , że ojciec Violetty planuje podróż do Rosji , i że zabierze Violettę ze sobą . To by była katastrofa .
- Co tam stary ? - spytał Maxi który właśnie przyszedł - Ej wszystko dobrze ?
- Nie nie jest dobrze ! - krzyknąłem i uderzyłem ręką o stół - Violetta znalazła testament .
- To źle ? - spytał
-No niby nie ale , aby go odebrać musi wyjechać do Mediolanu w tajemnicy przed ojcem , który myśli że córka jedzie na biwak .
- Skoro tak się o nią boisz , to jedź z nią jaki problem !
- Idioto !! Ona Cami i Fran mówią że jadą na biwak , a jeśli pojechałbym z nimi to on by jej nie puścił ! Ty myślisz czasami ?
- Spokojnie . A prosiła cię o to żebyś ja krył ?
- Będę to robił nawet jak nie będzie mnie prosiła .
- To przegrałem zakład . 20 peso w plecy !
- Co proszę ?! - myślałem że się przesłyszałem
- No bo ja i Napo założyliśmy się że ... o wasz wiązek . On postawił , na to że jesteście na prawdę w sobie zakochani , a ja że to tylko chwilowe zauroczenie ...
- Co sobie myśleliście ?! - myślałem że go zaraz pobije .
- Przepraszam , jest tu ktoś ? - uratowała go Viola .
- To ja już pójdę - powiedział Maxi wstając a ja go znowu posadziłem mówiąc : Nie zostajesz . Nie martw się Violu on o wszystkim wie .
- León wiem że to ci się nie spodoba ale ... - zaczęła a ja zirytowany całą sprawą powiedziałem , może krzyknąłem nie wiem sam : Co tym razem ?!!
Chwilę milczała po czym jakby się obudziła i powiedziała : chciałam tylko powiedzieć że zmienił się plan wyjeżdżamy nocą w moje urodziny . Zmieniłyśmy datę bo wtedy pojedzie z nami mama Fran. Czyli został tydzień . - już chciała wyjść , ale ja złapałem ją rękę i przyciągnąłem do siebie , przytuliłem ją .
- Przepraszam , że się zdenerwowałem , ale Maxi ... - nie dokończyłem , ona zrozumiała .
Nic się nie stało - powiedziała i zwiększyła siłę uścisku .
Usłyszałem że Maxi wstaję , a kiedy próbował przemknąć obok mnie i Violi podłożyłem mu nogę . Spojrzał na mnie z mina przestraszonego chłopca ja tylko szepnąłem : Zejdź mi z oczu .
Posłusznie wykonał polecenie .
- Bierzesz do Włoszech rzeczy swojej mamy ? - spytałem kiedy już usiedliśmy przy stole .
-Boję się że tata coś z nimi zrobi , muszę je wziąć .
- A ja mam cię kryć ? - spytałem lekko rozczarowany , że zadałem to pytanie .
- Nie - powiedziała i spojrzała w podłogę .
- Dlaczego ? - spytałem zdziwiony jej odpowiedzią
- Pan Verdas przyjeżdża w kilkudniowe odwiedziny akurat w moje urodziny .
- Boisz się ? Przecież wyjedziecie w nocy - nie rozumiałem
- Wszyscy się go boją . Jeszcze mi się nie zagoiło ! - powiedziała i wskazała na zaklejoną brew
- Co on ci dokładnie wtedy powiedział ? - spytałem wpatrując się w nią jak w obrazek .
- Że nie możemy być razem , rana ma mi o tym przypominać a jeśli go nie posłucham to oboje będziemy mieli przez to problemy - na chwilę  przerwała po czym znowu powiedziała wstając - I nie posłuchałam , dlatego nie chcę żebyś miał problemy , jeśli będziesz mnie krył on się domyśli , głupi nie jest !
- No tak nienawidzę ich - powiedziałem
- Kogo ? - spytała podchodząc do mnie i łapiąc mnie za rękę
- Rodziców - powiedziałem a ona usiadła mi na kolanach - zostawili mnie na 12 lat
- Na temat ojca nie będę sie wypowiadać , ale Alisia to dobra kobieta .
- Nie rozumiesz - powiedziałem patrząc jej w oczy , na co ona - znam twoją historie . Ale ona nie miała na to wpływu . Ojciec liczy na ciebie , jeśli chodzi o firmę . Wysłał cię do Chicago bo uznał że tam to otoczenie więcej ci zaoferuje , i liczył że architektura cię zainteresuje . Ona nie miała i nadal nie ma wpływu na męża . Patrz jak usiłuje naprawić swoje błędy . Tobie dzieciństwa nie zwróci ale Megan to jej oczko w głowie . Przyszła i przepraszała pracownicę . Jej możesz wybaczyć .
- Ale ty mądra jesteś - powiedziałem i pocałowałem ją w policzek - Ale skąd to wiesz ?
- Nie wiem , nie bardzo pamiętam swoją mamę .- powiedziała i wstała . Odprowadziłem ja do drzwi , już je otworzyła , ale mi się jeszcze coś przypomniało i wciągnąłem ją z powrotem do środka .
- Violetto trzymaj mnie za słowo ; Będę cię krył i będę na ciebie czekał aż wrócisz , a jeśli potwierdzą się obawy to cię nie zostawię tylko przyjadę do ciebie . Obiecuję .
- León , obiecujesz to sobie , ale nie mi - powiedziała pocałowała mnie delikatnie i wyszła .

Rozdział 15 Nie powiedziałam ci o czymś ...

  -Dobra, kto jedzie za mną a kto w przyczepie?- powiedział, gdy stanęliśmy obok czerwonego, sportowego motora.
-Ja w przyczepie!- pisnęła Megan.
-Jeździsz nim na wyścigi?- spytałam biorąc kask.
-Tak czasem.-odpowiedział i spojrzał na dyplomy za udział właśnie w wyścigach . Nie które były z jego imieniem a nie które z jego ojca .
-Śliczny.- powiedziałam
Wsieliśmy na motor i wyjechaliśmy z garażu . Gdy wjechaliśmy na szosę od razu poczułam strach że w coś uderzymy , albo coś uderzy w nas ... ale potem zobaczyłam ile radości to sprawia Megan .
Przytuliłam się do pleców Leóna i jechaliśmy już tak do końca .
Kiedy dojechaliśmy nad kąpielisko Meg bardzo się ucieszyła bo spotkała tam swoje koleżanki ze szkoły .
Usiadłam z Leónem na ławce .
- Nawet nie wiesz jak się ciesze że dostaniesz ten spadek po mamie , bo jak słyszę że ktoś mówi o tobie służąca to chcę go rozszarpać . - powiedział León patrząc jak  Megan chlapie się w brodziku
- Spokojnie lwie ! Nie powiedziałam ci o czymś - powiedziałam odwracając głowę i patrząc w trawę - Kontaktowałam się z kuzynka i możliwe że ten spadek jest cały we Włoszech .
- Nie rozumiem - powiedział tylko utrudniając mi tym wszystko .
- Jeśli wyjadę to być może na stałe -powiedziałam tym razem patrząc mu w oczy
- Jeszcze półtorej tygodnia - powiedział smętnie
- Tak dokładnie - powiedziałam jeszcze smętniej - Jeszcze półtorej tygodnia i nie będę mogła zdawać z wami do studia .
- Jak ty nie zdajesz to ja też nie - powiedział cicho , ale zignorowałam to bo nie wiedziałam co mu odpowiedzieć - No nic będę czekał . Co mam zrobić . - powiedział chłodno nie patrząc na mnie
- Racja . Przepraszam
- Za co ? Nie chciałaś żeby tak wyszło , po prostu los . - powiedział i przytulił mnie .
- Los kumpluje się z Ludmiłą - parsknęłam śmiechem
- Dokładnie . Ale zmieńmy temat . Dlaczego nie pływasz ?
- Bo ... nie umiem - powiedziałam czekając aż zacznie się śmiać .
- Naprawdę ? Ale pływanie to podstawowy etap rozwoju , jak można ....
- Widzisz można - powiedziałam chłodno wyślizgując się z jego uścisku
- Przepraszam , zapomniałem
- Nie szkodzi . Właśnie dlatego nikomu nie mówiłam że nie umiem pływać .
- Na prawdę przepraszam  . A jak poznałaś Fran i Cami .
- Fran we Włoszech , jak miałyśmy po 5 lat a Cami 8 lata temu w szkole , później się wprowadziła do nas , znaczy do ciebie   .
- Całe życie mieszkasz u mnie w domu ? Jestem ciekawy , bo przyjeżdżałem tam i jakoś się nie spotkaliśmy - powiedział .
 -Ja dowiedziałam się że że istniejesz dwie godziny przed twoim przyjazdem . Od 6 roku życia mieszkałam z tatą w przedziale kuchennym , a potem z Fran jak miałyśmy po 11
lat .
Widziałam że cały czas myśli o wyjeździe do Włoszech .
- Za pół godziny obiad , musimy jechać - powiedziałam wstając i gestem wołając Meg aby wyszła z wody .
Kiedy dojechaliśmy rozstaliśmy się bez słowa . Pani Verdas po obiedzie zabrała gdzieś Megan więc miałam już wolne . Tak się złożyło że dziewczyny też miały a więc obmawiałyśmy szczegóły wyjazdu .
Postanowiłyśmy że Cami pojedzie z nami .
- Czyli tydzień po twoich urodzinach ? - spytała Cami
- Dokładnie aby nie wzbudzać podejrzeń - wyjaśniła Francesca - Violu mówiłaś Leónowi ?
- Tak , zmartwiłam go tylko niepotrzebnie - powiedziałam kładąc się na łóżku .
- Ciekawe czy mam jakąś inną rodzinę niż ta we Włoszech - powiedziałam w zamyśleniu
- Co sugerujesz ? - spytała Francesca siadając koło mnie .
- Bo moja mama też musiała mieć mamę prawda ?
- Tata by ci powiedział - powiedziała Cami .
- Tak jak powiedział o rzeczach mamy ukrytych w trzecim pomieszczeniu i testamencie ?
- Racja  .
- Dowiem się , nie zatrzyma mnie .