*Violetta*
Nagle wpadła Lara .
-Violuś tak się o ciebie bałam!-powiedziała i przytuliła mnie, a ja ją odepchnęłam.-Odejdź ode mnie.

-León dlaczego ona na mnie krzyczy?!-spytała i złapała się go pod rękę, a on się wyrwał i również na nią wrzasnął.-Nie dotykaj mnie!
-León, ale dlaczego na mnie krzyczysz? Myślałam, że jesteśmy parą!
-No to źle myślałaś, jestem z Violettą, kocham ją!-powiedział, po czym dostrzegł moją minę. Chyba bał się odezwać. Nie chciałam budzić wątpliwości. Gdy to powiedział rzuciłam mu się na szyję. Ona odeszła obrażona.
Ludmiła i ja chciałyśmy złapać jeszcze Larę i jej coś uświadomić. Ludmi zna to metro jak własną kieszeń. Złapałyśmy ją przy wyjściu.
-Myślisz, że jestem taka głupia?-spytałam.-Tylko ty mogłaś mi wysłać tego e-mail, myślałaś, że zerwę z Leónem przez twoją manipulację?!-powiedziałam, krzyczałam na nią.
-Ze mną może być szczęśliwy, interesujemy się tym samym. A ty? Panienka z okienka...
-Słuchaj!-krzyknęła Ludmiła.-Mojej przyjaciółki nie będzie obrażać jakaś dresiara w przetartych ogrodniczkach! Kiedyś nienawidziłam Violetty, ale teraz to jest moja najlepsza przyjaciółka! Z tobą tak nie będzie wiemy, że paprałaś łapy w porwaniu.
-Nie muszę się wam tłumaczyć!
Poszła sobie, a my wróciłyśmy do reszty.
-Mam propozycje.-powiedział Napo.-Wyjdźmy z tego zimnego metra.
Gdy wyszliśmy poszliśmy nad staw. Chłopaki wzięli sobie łódkę. Pływali sobie po stawie podczas gdy my stałyśmy na molo. Wygłupiałyśmy się. Nikt się nie bał bo wszyscy umieli pływać, wszyscy oprócz mnie.

León gdzieś zniknął. Po kilku minutach wypłynął z zarośli drugą łódką, w której miał pełno pistoletów na wodę. obie łodzie były bardzo pojemne, mogło w nich pływać po 10 osób. León rzucił kilka pistoletów na łódkę chłopaków i podpłyną do brzegu.
-Zapraszam panie na statek.-wszystkie weszły, oprócz mnie.
-Violetto?-powiedział tym swoim ciepłym głosikiem.-Ufasz mi?
-Tak.-odpowiedziała nie pewnie.
-A czy ufasz mi na tyle aby siąść na łódź?
-León wiesz, że nie umiem pływać! Co będzie jak łódź się przewróci, albo rozkołysze tak, że wypadnę?!
- No przecież tu jestem nic ci nie będzie , obiecuje ... - powiedział i wyciągnął dłoń w moją stronę .
Podałam mu rękę i powiedziałam cicho jakby przestraszona - No dobrze ..