BLOG ZAMKNIĘTY
NOWY BLOG: http://leonettainna-historia.blogspot.com/
ZAPRASZAMY !!
środa, 4 grudnia 2013
Mamy sprawę ...
Hej tu właścicielki bloga !!
Słuchajcie , oficjalnie ten blog zostaje zamknięty .
Opowiadanie przestało nam samym się podobać , a więc jaki sens je alej pisać :o
Decyzji nie podjełyśmy z dnia na dzień , zastanawiałyśmy się ponad miesiąc . Robiłyśmy wszystko żeby to co było , te uczucia , wróciły np. zmieniałyśmy wygląd bloga itp.
Ale ... to nie ma przyszłości . Nie usuwamy bloga...ale zapraszamy na nowego: http://leonettainna-historia.blogspot.com/
Opowiadanie na nim jest bardzo podobne tylko inaczej się zaczyna , nieco więcej postaci pojawia się na początku , a niektóre znikają ....
Najpierw przepraszamy .... a teraz dziękujemy że jednak przez ten czas daliście nam satysfakcje ....
Kaja i Ola
czyli
Kaja Lambre i Alex Star
Słuchajcie , oficjalnie ten blog zostaje zamknięty .
Opowiadanie przestało nam samym się podobać , a więc jaki sens je alej pisać :o
Decyzji nie podjełyśmy z dnia na dzień , zastanawiałyśmy się ponad miesiąc . Robiłyśmy wszystko żeby to co było , te uczucia , wróciły np. zmieniałyśmy wygląd bloga itp.
Ale ... to nie ma przyszłości . Nie usuwamy bloga...ale zapraszamy na nowego: http://leonettainna-historia.blogspot.com/
Opowiadanie na nim jest bardzo podobne tylko inaczej się zaczyna , nieco więcej postaci pojawia się na początku , a niektóre znikają ....
Najpierw przepraszamy .... a teraz dziękujemy że jednak przez ten czas daliście nam satysfakcje ....
Kaja i Ola
czyli
Kaja Lambre i Alex Star
poniedziałek, 11 listopada 2013
Violetta cz.2 Co tam masz ??
* Lara *
Przyszłam na tor , cały czas czytając , ten denny pamiętnik . Tu był gotowy przepis jak zdobyć Leóna - tylko trzeba być taką słodką , delikatną istotką z przeżyciami jak Violetta .
I pomyśleć , że lubi takie ...
Stałam nad motorem który czekał żeby go naprawić , i cały czas czytałam .
- Co tam masz ? - usłyszałam Diega , na co ja - Nic , idź stąd !
- Ale wiesz ze czekam , aż naprawisz mi ten motor ??
- To masz problem !! - wrzasnęłam mu prosto w twarz , i zamknęłam pamiętnik kładąc go na skrzynce , z narzędziami i poszłam się przebrać .
Jak wróciłam pamiętnika nie było . Znalazłam Diega i złapałam go za koszulę krzycząc - Gdzie jest pamiętnik tej zołzy ?!!!
- Nie wiem ja go nie mam !! - odwrzasnął na co ja - To kto go wziął ?!!
- Nie wiem , ale ten młody , co motor mi czyści to się tam kręcił .
* Diego *
Lara sobie poszła . Oczywiście że to ja zakosiłem pamiętnik . Lara strasznie mi się podoba , a ten cały León , sprawia że żyje w jego cieniu .
Ja i Lara jesteśmy przyjaciółmi ale strasznie mi się podoba , i czuję do niej coś więcej , ale chyba bez wzajemności ..
Poczytam sobie troszkę i wtedy podejmę odpowiednie kroki .
Hmm ... jeśli mam nosić koszulę których nie znoszę , żeby jej się spodobać , to to zrobię , chodź mówią że nie powinno się zmieniać żeby się komuś przypodobać , ale ja ją kocham !!!!!!!
Było tam napisane : " Dzisiaj León , mnie pocałował ... w ogrodzie . Było tak świetnie , i ... a co jak tata się dowie ?!!! Tata , bardzo by nie chciał na pewno ,żebym spotykała się , z synem naszego szefa .
Naszego .. jak to dziwnie brzmi . EJ VIOLA NIE ZAPĘDZAJ SIĘ TAK - NIE WIESZ CZY ON CHCĘ Z TOBĄ BYĆ .... Może , jest jak niektórzy - może dla niego to nic nie znaczy .. "
Tu nie ma nic co by mi pomogło zdobyć Lare , ale zachowam to sobie , może jednak coś znajdę ...
Czytałem te świstki cały wieczór . Violetta , chciała popełnić samobójstwo przez ojca i Leóna ... no rzeczywiście , ciekawe to .
Znalazłem profil Violetty , na portalu społecznościowym i napisałem , jej anonimową wiadomość : - Mam to czego szukasz ...
Chciałem wywołać, w niej i w tym Leónie strach . Jeśli on mi kiedykolwiek , zabierze Lare , ja mu Violettę , zabiorę nie kiwając palcem ... uwodzicielem trzeba się urodzić , a Violetta , co prawda nie kocham jej ale , i tak mi się podoba .
Jest słodka , i pasują do siebie z Leónem .. Hah , do mnie też pasuje i ładną by była ozdóbką ...
Przyszłam na tor , cały czas czytając , ten denny pamiętnik . Tu był gotowy przepis jak zdobyć Leóna - tylko trzeba być taką słodką , delikatną istotką z przeżyciami jak Violetta .I pomyśleć , że lubi takie ...
Stałam nad motorem który czekał żeby go naprawić , i cały czas czytałam .
- Co tam masz ? - usłyszałam Diega , na co ja - Nic , idź stąd !
- Ale wiesz ze czekam , aż naprawisz mi ten motor ??
- To masz problem !! - wrzasnęłam mu prosto w twarz , i zamknęłam pamiętnik kładąc go na skrzynce , z narzędziami i poszłam się przebrać .
Jak wróciłam pamiętnika nie było . Znalazłam Diega i złapałam go za koszulę krzycząc - Gdzie jest pamiętnik tej zołzy ?!!!
- Nie wiem ja go nie mam !! - odwrzasnął na co ja - To kto go wziął ?!!
- Nie wiem , ale ten młody , co motor mi czyści to się tam kręcił .
* Diego *
Lara sobie poszła . Oczywiście że to ja zakosiłem pamiętnik . Lara strasznie mi się podoba , a ten cały León , sprawia że żyje w jego cieniu .
Ja i Lara jesteśmy przyjaciółmi ale strasznie mi się podoba , i czuję do niej coś więcej , ale chyba bez wzajemności ..
Poczytam sobie troszkę i wtedy podejmę odpowiednie kroki .
Hmm ... jeśli mam nosić koszulę których nie znoszę , żeby jej się spodobać , to to zrobię , chodź mówią że nie powinno się zmieniać żeby się komuś przypodobać , ale ja ją kocham !!!!!!!Było tam napisane : " Dzisiaj León , mnie pocałował ... w ogrodzie . Było tak świetnie , i ... a co jak tata się dowie ?!!! Tata , bardzo by nie chciał na pewno ,żebym spotykała się , z synem naszego szefa .
Naszego .. jak to dziwnie brzmi . EJ VIOLA NIE ZAPĘDZAJ SIĘ TAK - NIE WIESZ CZY ON CHCĘ Z TOBĄ BYĆ .... Może , jest jak niektórzy - może dla niego to nic nie znaczy .. "
Tu nie ma nic co by mi pomogło zdobyć Lare , ale zachowam to sobie , może jednak coś znajdę ...
Czytałem te świstki cały wieczór . Violetta , chciała popełnić samobójstwo przez ojca i Leóna ... no rzeczywiście , ciekawe to .
Znalazłem profil Violetty , na portalu społecznościowym i napisałem , jej anonimową wiadomość : - Mam to czego szukasz ...
Chciałem wywołać, w niej i w tym Leónie strach . Jeśli on mi kiedykolwiek , zabierze Lare , ja mu Violettę , zabiorę nie kiwając palcem ... uwodzicielem trzeba się urodzić , a Violetta , co prawda nie kocham jej ale , i tak mi się podoba .Jest słodka , i pasują do siebie z Leónem .. Hah , do mnie też pasuje i ładną by była ozdóbką ...
piątek, 8 listopada 2013
Liebster Blog Awards
Zostałyśmy nominowane do LBA . Nominowała nas autorka http://sekrety-violetty.blogspot.com .
Bardzo dziękujemy !!!
Pytania dla nas :
8. Ile masz wzrostu?
Bardzo dziękujemy !!!
Pytania dla nas :
1. Za co lubisz serial Violetta?
Kaja i Ola: za wszystko ; fajnie wymyślony , inny niż większość seriali - taki prawdziwy , ciekawy i aż się jest w kim bujać.
2. Ile masz lat?
Kaja: 13
Ola : 15
3. Ulubiona piosenka?
Kaja: Habla si puedes
Ola: Hoy somos mas
4. Leonetta vs Diegoletta ?
Kaja i Ola: Leonetta
5. Jak masz na imię?
Kaja i Ola
6. Twoje hobby?
Kaja: czytanie
Ola: taniec
7. Ulubiony przedmiot w szkole?
Kaja: plastyka
Ola: godzina wychowawcza ;* haha lub wf
8. Ile masz wzrostu?
Kaja: 160 cm
Ola: 160 cm
9. Gdzie chciałabyś pojechać za granice?
Kaja: do Meksyku
Ola: do Stanów ale też na Karaiby
10. Masz Fb?
Kaja i Ola: Tak !! <3
11. Masz Najlepszą przyjaciółkę/przyjaciela?
Kaja i Ola: no pewnie, że tak *.* zgadnij kogo ?
piątek, 1 listopada 2013
Violetta cz.2 Alergia / " Jestem León ... "
KOMENTUJCIE PROSZĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
* Federico *
Z Violettą do domu wracaliśmy w milczeniu . Nikt mi nie powiedział jak nazywa się jej chłopak , jeden nie usłyszał , drugi nie wie , trzeci w ogóle zignorował pytanie .
- A gdzie byłaś na prawdę ? - spytałem dostrzegając na szyi Violetty czerwone plamki ... malinki ?
- No przecież w Resto - powiedziała zmieszana i otworzyła kluczem furtkę .
- Ta jasne , a malinki ? - spytałem a ona tylko : Cicho !! Dobra nie było mnie tam - krzyknęła szeptem i weszliśmy do domu .
Akurat , mama i German jedli kolację . Usiedliśmy z nimi .
- Violu , masz coś na szyi - powiedział German , a Viola , złapała się za szyję , i spojrzała na mnie po czym powiedziała : A to , to nic ...
- Nic ? Skąd ci się to wzięło ? - spytała mama podejrzliwie , a Violetta rzuciła jej wściekłe spojrzenie , i już otworzyła usta aby coś powiedzieć , ale w obawie , o ich relacje przerwałem jej - To pewnie przez te koktajle mleczne , Violetta dużo ich dzisiaj wypiła ....
- Tak dokładnie - powiedziała szybko już zapominając o złości płynącej z jej serca w stronę mojej mamy.
- Mam nadzieję , że ci przejdzie , i muszę ci coś powiedzieć . Rozstrzygnięto , sprawę z testamentem twojego dziadka - Violu twój tata jest milionerem w branży budowlanej ...
- Ale się cieszę !! Wiesz , nie spodziewałam się ... - powiedziała Viola i przytuliła ojca .
- Skoro , dopiero teraz się o tym dowiedziałaś , to za co kupiłaś takie ciuchy , kosmetyki , buty ... - spytała mama
- Grzebałaś mi w kosmetyczce ? - spytała Violetta i zmrużyła oczy , na co mama - Może , chciałam tylko zobaczyć , czego używasz ...
- Nie mogłaś ! - wrzasnęła Violetta , ale mama nie zważając na jej oburzenie kontynuował : Skąd wzięłaś pieniądze , na to wszystko .
Violetta drwiącym wzrokiem spojrzała na German'a .
- Nie powiedziałeś im ? No cóż , nie masz się czym chwalić , ale jednak ja na tym źle nie wyjdę ... powiedz im ... - powiedziała i poszła na górę . Teraz wydawała się taka , troszkę egoistyczna , ale Violka to dobra aktorka , chciała wkurzyć moją mamę ...
- German .. - zaczęła moja mama a ten spojrzał w podłogę , po czym się odezwał : Violetta po swojej zmarłej matce odziedziczyła 5 milionów peso i ... i ten dom ...
Wyszedł , a ja szepnąłem do mamy : Plama ...
Poszedłem do Violetty . Wszedłem do jej pokoju i usiadłem obok niej na łóżku .
- Myślałem , że jesteś taka grzeczna , ułożona ... tak twój ojciec o tobie mówił - powiedziałem a ona spojrzała na mnie poważnie : A mówił że mnie okłamywał całe życie , na temat mojej mamy ? Już nie zależy mi tak bardzo jak mi zależało , żeby być z nim blisko . Moimi wybrykami daje mu do zrozumienia , że wcale mnie nie uszczęśliwia . - To , o jakie wybryki ci chodzi ? - spytałem bo byłem ciekawy jej poprzedniego życia .
- Wyjechałam do Włoszech po spadek po mamie , i pojechałam na wakacje z przyjaciółmi i chłopakiem - wszystko bez jego wiedzy .
Już chciałem spytać jak nazywa się jej chłopak , ale wtedy zadzwonił telefon i na pewno rozmawiała właśnie z nim , ponieważ rozmowę , zaczęła od : Cześć kochanie .
Powiedziała mu tam o tych malinkach co powiedziała ojcu , ale nie powiedziała nic o mnie .
Następnego dnia poszedłem z mamą na zakupy .
- Fede idź po cukier - powiedziała mama i ustawiła się w kolejce po mięso . Idąc między półkami zahaczyłem o wózek jakiegoś chłopaka .
- Przepraszam - powiedziałem na co on : Nie szkodzi ...
- Jestem Federico - powiedziałem - Jeszcze nikogo go nie znam dlatego przedstawiam się każdemu kogo spotkam ... - Spoko . Jestem León . Jak chcesz kogoś poznać , to możemy potem skoczyć do Resto - taki bar ..
- Okey , to za godzinę ?
- Pewnie , do zobaczenia - powiedział , po czym usłyszałem głos : Federico , gdzie ten cukier ?
- Idę mamo ... - powiedziałem znudzony i pożegnałem się z Leónem ...
No cześć ... posta tydzień nie było wiemy , wiemy ... ale zginął nam jeden zeszyt na szczęście pamiętamy wszystko ... ewentualnie coś dorzucimy na poczekaniu . Następny rozdział cały należeć będzie do Lary która z wielkim zaciekawieniem studiuje pamiętnik Violetty , po czym go gubi , a ktoś nie powołany go znajduję .Ujawniłam dużo tak wiem . I PROSZĘ KOMENTOWAĆ !!
Nam na tym ZALEŻY !!!
To chyba nie zajmuje tyle czasu , żeby napisać : fajne / głupie ... ciekawe/nudne . Nie ?? No plissss
czwartek, 31 października 2013
Bohater miesiąca październik
Hejka , tu autorki bloga!!!!!!!!!!!!
Przez cały miesiąc wybieraliście bohatera miesiąca , i wybraliście : Leóna !!!!!!!!!!!!!
Przez cały miesiąc wybieraliście bohatera miesiąca , i wybraliście : Leóna !!!!!!!!!!!!!
Leoś zostaje oficjalnie wykreślony z naszej listy , a wy głosujecie dalej na listopad !!
sobota, 26 października 2013
Violetta cz.2 Rozdział 11 Urodzinki / Malinki
Prosimy o komentarzee :)
* Violetta *
- No wiem ... - powiedział jak najskromniej potrafił i gestem zaprosił mnie do środka .
Kiedy tam weszłam pierwsze co usłyszałam to : Viola !!
Była to Meg ,a dookoła niej mnóstwo dziewczynek , które były na jej imprezie urodzinowej . Tak ! Megi kończyła dzisiaj 8 lat !!
\- Meguś ! - krzyknęłam i od razu wskoczyła mi na ręce a León przewrócił oczami - Ale ty już jesteś duża !!
- Dobra koniec ! - powiedział León i ściągnął dziewczynkę z moich rąk po czym postawił ją na podłodze .
- My idziemy do góry - powiedział i przepchał mnie przez grupkę dziewczynek jakby " torując " mną sobie drogę .
- Violetta - zaczęła Megi tajemniczo - Jesteś dalej z Leónem ?
- No , a co ? - spytał León , " złym " głosem . Megan się uśmiechnęła i zaczęła wołać : Gorzko , gorzko !! - a jej koleżanki zaraz do niej dołączyły . Dzieci mają jakąś obsesje na punkcie patrzenia jak ktoś się całuje .
León ponownie przewrócił oczami i pocałował mnie delikatnie , a one zaczęły piszczeć .
Siedzieliśmy u Leóna w pokoju , i jedliśmy tort Megi , a te dziewczynki cały czas nas podsłuchiwały i myślały że nie wiemy . Była 18.45 - pasowało by już iść do Resto .
Leoś odprowadził mnie do drzwi . Kiedy wyszliśmy przed dom , León pocałował mnie w policzek a potem ... zeszło na szuję . Było bardzo miło , i wcale mi nie przeszkadzały te jego pieszczoty , tylko szkoda że Megan wszystko widziała i widziały też to jej koleżanki .
- León , nie zamknąłeś drzwi i twoja ośmioletnia siostra i jej koleżanki wszystko widzą - powiedziałam a on nie wypuszczając mnie z uścisku zamknął drzwi .
- No muszę już iść - powiedziałam i pocałowałam delikatnie Leóna w policzek , i wyszłam za furtkę .
Kiedy przyszłam do baru , była punkt 19.00 . Pokazałam się Fede że jestem i bawiłam się jakbym cały czas tu była . Wyszłam z Francescą do łazienki
- O widzę że impreza była niezła jak na urodziny ośmiolatki ? - spytała na co ja : Nie wiem o co ci chodzi .
- Co robiliście , że masz malinki na szyi ?
- Co ? Malinki ? - spytałam i spojrzałam w lustro - Yh , Leóna , no trochę poniosło przed domem .
- Haha - najpierw się zaśmiała po czym powiedziała : A mi nikt jeszcze malinki nie zrobił , i to na szyi !!!!
- Zawsze mogę pogadać z Fede , albo ...
- Albo co ?
- Dopisz tę czynność do umowy Marca o pracę .
- Violetta !! Jak coś osiągnąć to sama ! Ty po prostu masz fuksa !
- Taa zobaczymy na ile on mi się przyda jak tata zobaczy malinki ...
* Violetta *
Pociągnęłam Fran na bok od Federica który wszedł do baru .
- Fran sytuacja awaryjna , muszę iść do Leóna ... - powiedziałam i spojrzałam na nią błagalnym wzrokiem a ona tylko : Tak będę cię kryć , ale co mam powiedzieć twojemu "bratu"?
- Nie mów nic Federico , tylko go czymś zajmij ... powinnam być za około 2 godzin , czyli koło 19.00 okey ?
-No dobra tylko przyjdź tak jak mówisz , a jak się spóźnisz to powiem mu że go wystawiłaś i poszłaś do swojego faceta ... - powiedziała uśmiechnęła się tajemniczo , na co ja tylko : Fran , w szantażu nie jesteś najlepsza , dlatego nie pozwolę abyś była skłonna go użyć .
- Idź już !!
Moja przyjaciółka weszła za Fede do baru a ja pomknęłam całkiem w przeciwną stronę .
Do Leòna miałam około dwie minuty drogi . Kiedy zapukałam do drzwi mojego byłego domu otworzył mi mój chłopak cały w lukrze .
- Jesteś słodszy niż zwykle - powiedziałam zgarniając palcem lukier z jego policzka i wkładając do ust .-No dobra tylko przyjdź tak jak mówisz , a jak się spóźnisz to powiem mu że go wystawiłaś i poszłaś do swojego faceta ... - powiedziała uśmiechnęła się tajemniczo , na co ja tylko : Fran , w szantażu nie jesteś najlepsza , dlatego nie pozwolę abyś była skłonna go użyć .
- Idź już !!
Moja przyjaciółka weszła za Fede do baru a ja pomknęłam całkiem w przeciwną stronę .
- No wiem ... - powiedział jak najskromniej potrafił i gestem zaprosił mnie do środka .
Kiedy tam weszłam pierwsze co usłyszałam to : Viola !!
Była to Meg ,a dookoła niej mnóstwo dziewczynek , które były na jej imprezie urodzinowej . Tak ! Megi kończyła dzisiaj 8 lat !!
\- Meguś ! - krzyknęłam i od razu wskoczyła mi na ręce a León przewrócił oczami - Ale ty już jesteś duża !!
- Dobra koniec ! - powiedział León i ściągnął dziewczynkę z moich rąk po czym postawił ją na podłodze .
- My idziemy do góry - powiedział i przepchał mnie przez grupkę dziewczynek jakby " torując " mną sobie drogę .
- Violetta - zaczęła Megi tajemniczo - Jesteś dalej z Leónem ?
- No , a co ? - spytał León , " złym " głosem . Megan się uśmiechnęła i zaczęła wołać : Gorzko , gorzko !! - a jej koleżanki zaraz do niej dołączyły . Dzieci mają jakąś obsesje na punkcie patrzenia jak ktoś się całuje .
León ponownie przewrócił oczami i pocałował mnie delikatnie , a one zaczęły piszczeć .
Siedzieliśmy u Leóna w pokoju , i jedliśmy tort Megi , a te dziewczynki cały czas nas podsłuchiwały i myślały że nie wiemy . Była 18.45 - pasowało by już iść do Resto .
Leoś odprowadził mnie do drzwi . Kiedy wyszliśmy przed dom , León pocałował mnie w policzek a potem ... zeszło na szuję . Było bardzo miło , i wcale mi nie przeszkadzały te jego pieszczoty , tylko szkoda że Megan wszystko widziała i widziały też to jej koleżanki .
- León , nie zamknąłeś drzwi i twoja ośmioletnia siostra i jej koleżanki wszystko widzą - powiedziałam a on nie wypuszczając mnie z uścisku zamknął drzwi .- No muszę już iść - powiedziałam i pocałowałam delikatnie Leóna w policzek , i wyszłam za furtkę .
Kiedy przyszłam do baru , była punkt 19.00 . Pokazałam się Fede że jestem i bawiłam się jakbym cały czas tu była . Wyszłam z Francescą do łazienki
- O widzę że impreza była niezła jak na urodziny ośmiolatki ? - spytała na co ja : Nie wiem o co ci chodzi .
- Co robiliście , że masz malinki na szyi ?
- Co ? Malinki ? - spytałam i spojrzałam w lustro - Yh , Leóna , no trochę poniosło przed domem .
- Haha - najpierw się zaśmiała po czym powiedziała : A mi nikt jeszcze malinki nie zrobił , i to na szyi !!!!
- Zawsze mogę pogadać z Fede , albo ...
- Albo co ?
- Dopisz tę czynność do umowy Marca o pracę .
- Violetta !! Jak coś osiągnąć to sama ! Ty po prostu masz fuksa !
- Taa zobaczymy na ile on mi się przyda jak tata zobaczy malinki ...
piątek, 25 października 2013
Violetta 3 opowiadanie ♥
A oto praca nad trzecią częścią opowiadania Violetty. Praca w pocie czoła, aż się zeszyty rozpadają.
Przeżyły już upadek z balkonu, potop w wannie i wiele więcej, no ale mamy nadzieję, że jednak coś z tego będzie. A oto kilka fotek 3 części, nie martwcie się to tak tragicznie tylko wygląda, na blogu nie będzie widać tych poprawek. :)
piątek, 18 października 2013
Violetta cz.2 Rozdział 10 . Metamorfoza / Otwarcie RestoBand
Proszę o komentarze . PLISSSSSSSSSSSSSS
* Violetta *
Ta Ornella ... a taka sobie ... mamy nie zastąpi . Bardziej niż sama ona przeraża mnie fakt że mój tata miał dziewczynę a ja o tym nie wiedziałam !!!!!!!!!
Następnego dnia przed południem zeszłam do salonu , gdzie był tata , ten Federico i ta Ornella .
Byłam ubrana nieco inaczej niż u Verdas'ów . Wreszcie mogłam się ubierać jak chcę . Już nie muszę nosić ciągle białych bluzek , tylko no ... jakie chce !! Czuje się taka wolna !! Mogę , mieć mocny makijaż .. to jest super !! Dzisiaj miałam na sobie białą bluzkę w kotwice , czarne rurki i buty na dość wysokiej platformie , oraz mocny makijaż .- O Violu , zmieniłaś , jak to młodzież mówi - kook - powiedział tata , a Fede go poprawił : Mówi się look ..
- Co ty dziewczyno masz na sobie ? - spytała Ornella , a ja rzuciłam jej złe spojrzenie pytając przez zęby : Ślepa jesteś ?!!Mam ci wymieniać ?!!
- Violu spokojnie - powiedział tata a ja skrzyżowałam ręce na piersi .
- Violetto , na wszystkich zdjęciach jesteś taka delikatna , dziewczęca - zaczęła na co Fede : Według mnie Violetta zmieniła się na lepsze .
- Również tak uważam - powiedział tata , ja się uśmiechnęłam chytro patrząc na Ornelle która przewróciła oczami .
Gdzieś tak po obiedzie rozległ się dzwonek do drzwi . Ornella wstała otworzyć
* Francesca *
Otworzyła mi kobieta o ciemnych włosach i jasnej karnacji ... też była z Włoch więc na pewno to dziewczyna taty Violi .- Kim ty jesteś ? - spytała od razu . Byłam ubrana inaczej niż do tej pory bo wcześniej się nie malowałam a teraz mam koturny , czarne rurki , kurtkę z epoletami , rozpuściłam włosy i mam makijaż !!
- O jestem , przyjaciółką Violetty . Mam na imię Francesca , ale mówią mi Fran ... - powiedziałam z uśmiechem , ale kobieta tylko mruknęła pod nosem : taa... ty te miałaś być inna .
Mimo iż nie była do mnie pozytywnie nastawiona , wpuściła mnie .
- Fran ! - powiedziała Viola i przytuliłyśmy się .
- Hej , chcesz ze mną iść na oficjalne otwarcie do RestoBand ?
- RestoBand ?
- To nazwa restauracji Luci .
- A no to pewnie , idziemy !
- Violetta - rozbrzmiał głos jej taty - Nie zjadłaś całej zupy ... weź sobie coś tam zjedz , dobrze ?
- Dobrze - już miałyśmy wychodzić kiedy Viola się odwróciła i spytała : Federico , chcesz iść z nami ? Przy okazji kogoś poznasz .- No dobrze mogę iść - powiedział nieśmiało chłopak , z bardzo wysoko postawioną grzywką . Ale nawet ładny był ... mimo wszystko Marco go przebija ... gadałam z nim tylko trzy razy ... tylko trzy bo Luca się drze że zagaduje mu pracowników .
Z Federico bardzo dobrze mi się rozmawiało . Okazało się że jesteśmy z tego samego miasta , i kraju !
Do Violi zadzwonił telefon .
- Cześć , co tam ? - odebrała a Fede spojrzał na nią i nie spuszczał z niej wzroku .
- Oj skarbie wytrzymasz ! - powiedziała znowu - No może przyjdę ale nie obiecuje , kocham cię ...
- Z kim ona gada ? - spytał Fede na no ja : Pewnie ze swoim chłopakiem ...
- Chłopakiem ? - spytał znowu : Jak się nazywa jej chłopak ??
niedziela, 13 października 2013
Violetta cz.2 rozdział 9 Mam brata .... i macochę ..
PROSIMY O KOMMMM ;) PLISSSS ;**
* Violetta *
Jesteśmy na lotnisku ... wracamy do domu . Reszta pobytu od włamania minęła spokojnie , ale pamiętnik się nie znalazł ..
Siedzieliśmy sobie w kawiarni na lotnisku . León spytał po chwili nieustannego śmiania się : To kto wraca ze mną do domu ?
- No nikt - powiedziała uradowana Cami - Wszystkim się poprawiło , ja zamieszkam już z rodzicami w małym domku przy głównej ulicy , znaleźli lepszą pracę , o wiele lepiej płatną .
- A Luca otworzył restauracje i ma dobre zarobki - zamieszkam z nim a mama zostanie już we Włoszech ! - powiedziała Francesca .
- Pusto będzie bez was , zawsze ktoś biegł po korytarzu a teraz to już nie będzie tak wesoło - powiedział smętnie León na co my z Cami i Fran na raz powiedziałyśmy : Wesoło ... taa ..
Ludmiła nie wracała z nami ponieważ po nią przyjeżdżali rodzice .
Droga bardzo szybko mi minęła ... wydawało się jakbym zamknęła oczy na starcie , a kiedy je otworzyła po paru sekundach już lądowaliśmy . Mama Leóna przyjechała po nas i porozwoziła do domów .
Przekręciłam klucz w drzwiach i nastawiłam się na krzyki ze strony taty , ale jestem już w korytarzu i żadnych głosów ... ale to długo nie trwało bowiem jak tylko myśl o ciszy przeszła mi przez głowę uz za uszami usłyszałam : Hej , to ty jesteś córką German'a Violettą ??
- Idioto wystraszyłeś mnie !! - buchnęłam , i przede mną stał chłopak nie wysoki z grzywką nie mal że na pół metra ...
- Przepraszam , jestem Federico , będziemy przyrodnim rodzeństwem - powiedział z pokorą na co ja : Że co ? Nie ma mnie tydzień a on sprawia sobie syna ?!!!!!!!!- O córeczko już jesteś ! - przywiał mnie tata i ucałował w czoło , nawet nie pytałam się go dlaczego nie krzyczy ani nic , ale to ... bardziej mnie interesował Federico : Tato kto to ??
- Słońce to Fede , będzie z nami mieszkać .. jego matka Ornella , jest ... moją narzeczoną ...
- Narzeczoną ?? Ale tato ty ..
- Violu , można powiedzieć że była moją dziewczyną tyle że mieszkała w Mediolanie .. a tak na marginesie , dostałem firmę po twoim ojcu , patrzysz na milionera !!!
- To super ... - powiedziałam a tata zaniósł moje walizki do góry . Rozpakowałam się i zeszłam na dół bo była akurat pora obiadowa .
- A gdzie ta twoja Otella ? - spytałam a ten Fede jak na niego mówią poprawił mnie : Ornella ..
- No przecież mówię - odparłam na co tata : Jest na zakupach , Violu ...
- No co ?
- Spróbuj ją i Fede zaakceptować , proszę ..
- A ty mojego chłopaka zaakceptujesz ... ??
- Głęboko , się nad tym zastanowię , a .. na prawdę ją kocham .
Słodził mi tutaj żebym tylko się zgodziła ... oczywiście że nie zaakceptuje Leóna bo to nie możliwe .
- No okey , ale pamiętaj do kogo należy dom - powiedziałam szorstko - Wcale nie musi tu mieszkać ...
Mówiłam tylko o Ovelli czy jak jej tam , bo jak trochę z tym Federico pogadałam to jest na prawdę spoko ...
Ojojoj ... drogą elektroniczną dostałyśmy pytanie czy będzie Fede a oto odpowiedź .....
Dzisiaj czas to dałam dwa rozdziały , i pamiętajcie ... jakiekolwiek uwagi , porady , opinie wszystko prosto w komentarze ;** Kaja
Violetta cz.2 Rozdział 8 Pamiętnik / Wigilie
PROSIMY O KOMENTARZE !!! ;*
* Lara *
Violetta , Violetta , Violetta ... - tylko to imię chodziło mi po głowię ...
Włamałam się do jej pokoju ... nie wiem po co , chyba tylko po to żeby jej bałagan zrobić bo i tak nic nie wzięłam ... nic oprócz pamiętnika ... i GOOL !!
Tu jest opisane wszystkie jej przeżycie związane z Tomasem , Leónem , jej ojcem i przyjaciółkami ...
O Boże !! Ona była jego służącą .. i on z nią jest ? Ludmiła , doprowadziła do jej próby samobójczej ?? Co to ma być !!
To wszystko wzbudza we mnie trochę współczucia i żalu ... tak bardzo go kocha ... ale ja też go kocham i nie odpuszczę !! Lara chcę - Lara ma !! On jeszcze się we mnie zakocha do szaleństwa .
* Francesca *
Wszyscy siedzieli w naszym hotelowym pokoju który był bardzo przestrzenny . Śmialiśmy się i żartowaliśmy , kiedy nagle Violetta która przeglądała wszystkie swoje rzeczy i nie spędzała czasu z nami podniosła alarm : Wiem co skradziono !!!
León natychmiast się zerwał .. jak wszyscy zresztą . Myśleliśmy że jakieś ważne dokumenty takie jak paszport albo dowód osobisty a tu : Ukradli mi pamiętnik !!
- I oto tyle huku ? - spytał Maxi i usiadł zrezygnowany .
- Czy ty wiesz co tam było ?? - ofuknęła go Viola - Wszystkie moje przeżycia , smutki uczucia wszystko co się ostatnio wydarzyło !! Są tam takie informacje że każdego obecnego teraz stawiają w złym świetle.
- Masz jakiś pomysł aby go odzyskać ? - spytałam a Cami i Lu przytaknęły .
- Nie, nawet nie wiemy kto się włamał , będę się modlić aby był to ktoś kto nie wie o co chodzi !!
Zaraz po tym chłopaki i Ludmiła wyszli a my zostałyśmy i jeszcze raz wszystko przetrzepywałyśmy . Ale dlaczego nasze rzeczy zostały nie naruszone ?? Mam na myśli moje i Cami ...
Wczoraj dzwoniła mama - jeszcze nikomu nie powiedziałam ale mój brat otworzył jakiś czas temu restauracje i świetnie mu idzie . Zamieszkam z nim a mama zostanie już we Włoszech . Luca znalazł kogoś na stanowisko kelnera - niejakiego Marco ... raz go widziałam i to przy okazji kiedy przyszedł się spytać o tą pracę ... strasznie mi się podoba .. aaaaaaaa !!!!!!!!! Jest taki śliczny ...... zwariuję .. dobrze że już nie długo wyjeżdżamy ... Fran ty go nie znasz .. może okazać się draniem , idiotą .. zmieniającym dziewczyny jak rękawiczki . Dlaczego tak boję się zakochać ? A ten pamiętnik , to nasza wspólna sprawa ... trochę szkoda że nie będziemy już razem mieszkać w jednym pokoju bo Cami też coś mówiła że jej rodzice znaleźli znakomitą robotę ... no nie wiem ... teraz być może się od siebie oddalimy .. nieee jesteśmy za blisko . Na każdą Wigilię byłyśmy we trzy - niestety . Tata Violi i mama jechali do Włoszech a rodzice Cami pracowali w ten dzień - nie byli zatrudnieni u Verdas'ów tak więc Cami się też z rodzicami rzadko widywała . Jesteśmy jak rodzina .. W te Wigilię siadałyśmy na środku pokoju , i wymieniałyśmy się życzeniami , które prawie zawsze kończyły się tak : i oby następna wigilia była nieco inna ...
Ja i Viola nie leciałyśmy do Włoszech ponieważ po pierwsze nienawidzimy samolotów a po drugie : to nie było miłe względem Cami ... miała sama siedzieć ? To nie była łaska , uwielbiałyśmy ten dzień ... prezenty to było najczęściej coś co same robiłyśmy .. naszyjnik z makaronu , albo ranka ze wspólnym zdjęciem ... mamy wszystkie te prezenty .. takie poważniejsze dostawałyśmy od rodziców , moja mama i tata Violi zawsze przywozili coś z Włoszech całej trójce , a rodzice Camili dawali nam przede wszystkim lalki .. miałyśmy ich tony .. Przez 8 lat ... o rok po lalce + urodziny , dzień dziecka , a czasem bez powodu ale jak już coś to od razu dostawały wszystkie , jesteśmy jak rodzeństwo ..
Zapowiadam początek Marcesci , odpowiadam na pytanie anonima dotyczące : kto się włamał i trochę o wcześniejszym życiu naszej " Drużyny G " Kocham <333 Teraz Kaja
piątek, 11 października 2013
Violetta cz.2 Rozdział 7 Włamanie
PROSIMY O KOMMM ;**
* León *
Uśmiechnąłem się i razem z Violą ruszyliśmy objęci w stronę wyjścia .
- Ej , a wy gdzie ?!!León wracaj zginiesz z nudów razem z resztą !! - wrzasnął Napo a ja się odwróciłem i powiedziałem: Nie tym razem .
Violetta była zachwycona Madrytem szczególnie wieczorem kiedy te wszystkie latarnie były zapalone .
Byliśmy na kolacji w restauracji po czym odprowadziłem Violettę do hotelu .
Kiedy weszliśmy na odpowiednie piętro zobaczyliśmy że drzwi do pokoju są otwarte . Na początku pomyśleliśmy że pewnie w środku jest pokojówka , ale tam nie było nikogo , tylko wszędzie były porozrzucane rzeczy Violetty .
- O co chodzi ?? - spytała Viola samą siebie podnosząc z ziemi swoje rzeczy .
Schyliłem się i podniosłem aparat który był ustawiony na naszym wspólnym zdjęciu ... Violetta podeszła i wzięła aparat .
- Myślę że ktoś się włamał - powiedziałem drapiąc się po głowie a ona spojrzała na mnie wzrokiem mówiącym : Nie, no serio ?
- Ale gdyby to był zwykły włamywacz to by nie opuszczał rzeczy Fran i Cami . - powiedziała i poszła do łazienki .
Zbierałem jej rzeczy z podłogi kiedy usłyszałem kroki . Oglądnąłem się i zaczęło się we mnie gotować . Zobaczyłem Tomasa .
- Co tu robisz ? - spytałem chłodno , nawet na niego nie patrząc
- Przyszedłem do Violetty - powiedział i chciał przemknąć obok mnie ale zagrodziłem mu drogę .
- Słuchaj - powiedziałem i lekko go popchnąłem - Między tobą i Violettą już nic nie ma pogódź się z tym i daj jej odejść ... ze mną .
- Jesteś idiotą León , i jej nie doceniasz , kiedyś ją stracisz - powiedział jakby chciał mi doradzić ale ja się nie nabrałem
- Powiedział ten który sam ją stracił i nie doceniał . Jesteśmy szczęśliwi , zobacz to wreszcie .
- Nie , nie zobaczę , bo to nie prawda , Violetta będzie szczęśliwa ze mną .
- Ooo , jesteś tego aż taki pewny ? - spytałem i podwinąłem rękaw
- No dawaj - powiedział i stanął przede mną .
- Jeśli myślisz że pokonasz mnie to jesteś w błędzie . Nim zrobisz coś ostrzegam cię - nie łatwo będzie , ale jeśli tego bardzo chcesz ... - już się zamachnęliśmy na siebie na wzajem kiedy usłyszeliśmy głos Violetty : Stop !! Tomas idź !!Opuściłem rękę , i spojrzałem w ziemię . Viola patrzyła na nas ze zgorszeniem .
Pierwszy raz Tomas wyszedł bez większych kłopotów . Też chciałem wyjść , ale w końcu Violi złe spojrzenie spotkało się z moim lekko zawstydzonym .
- I co to miało być ? - spytała załamanym głosem - Na prawdę musisz mu udowadniać że jesteś lepszy ? Nie wystarczy ci to że to wiesz ? I ja to wiem , i wszyscy i on też tyle że nie wypada mu się przyznać .... León czasami jesteś żałosny ...
- Jak zwykle masz rację ... - powiedziałem , na co ona : I jak zwykle przeprosisz choć nawet nie wiesz za co ..
Ona to jest trudna .... ale zaryzykowałem i pocałowałem ją znienacka .
Położyła ręce na moim karku i coś długo nam to zajęło .
- Przeprosiny przyjęte - powiedziała i ją przytuliłem .
Zaraz przyszła Cami z Fran i Lu . Chyba stały tu dość długo .... na pocałunek zdążyły na pewno , bo ich miny były bezcenne .
niedziela, 6 października 2013
Prosimy o komentarze ;((
Piszemy drugiego takiego posta z prośbą o komentarze .... KOMENTUJCIE ! Po pierwszej notce o tym tytule było świetnie i myślałyśmy że więcej nie będziemy musiały jej pisać ..Nie wiemy czy wam się może nie chcę , albo po prostu wam się nie podoba ... jeśli tak to mówcie !! Będziemy zmieniać ... Dla nas są bardzo ważne wasze opinie ... na prawdę ... trochę nam przykro bo staramy się aby ten blog był jak najlepszy ... ;((
Autorki Bloga
Kaja i Ola
piątek, 4 października 2013
Violetta cz.2 rozdział 6 . Centrum handlowe
*Violetta*
Pływałyśmy sobie jakieś 5 minut spokojnie , a potem Ludmiła dostała z pistoletu na wodę we włosy - to oznaczało wojnę . Bawiłam się świetnie, przez chwilę czułam się tak jakbym świetnie pływała .
Kontem oka dostrzegłam trzecią łódkę która dryfowała w naszą stronę ... Nagle łódka się przechyliła i wypadłam . Ledwo się zanurzyłam a już byłam na rękach Leóna .
- Mówiłem że nic ci nie będzie - powiedział i się uśmiechnął a ja pocałowałam go delikatnie w policzek i również się uśmiechnęłam .
- Ekhem- usłyszeliśmy głos Lary ... pffff .....
- Czego tu szukasz ?- spytała Ludmiła - była kuzynką Lary ale i tak bardzo się nie lubiły .
- Przyszłam przypomnieć ze korzystacie z gościny mojej mamy - powiedziała , ona na prawdę nie ma innych argumentów .
- Ona ma rację - powiedziałam kiedy León już postawił mnie na brzegu - Jeszcze dzisiaj się wyprowadzę.
Jak pomyślałam tak zrobiłam , a Fran i Cami ze mną . Ludmile nie wypadało się wyprowadzać i Leónowi też nie więc oni i chłopaki zostali . Minęło kilka dni - szalonych dni . León nigdzie nie rusza się bez chłopaków . Wreszcie wszyscy w pełni cieszą się tym wyjazdem .
Przyjechaliśmy na tydzień ... zostały jeszcze 3 dni .
Dzisiaj uprosiłyśmy chłopaków i poszli z nami do centrum handlowego . Znaczy ja Leóna wyciągnęłam pod pretekstem randki ... rozczarował się chłopak .
* León *
O patrz jakie to śliczne/piękne/boskie itp. - tylko to było słychać z ust dziewczyn ..
- Żałuje że zgodziliśmy się na centrum handlowe - powiedział zrezygnowany Napo ... nagle usłyszeliśmy głos jednej z dziewczyn : Chłopaki chodźcie coś zobaczyć ...
- No to idziemy - powiedziałem klepiąc Maxi'ego po plecach który sobie przysnął na ławce przed sklepem .
Kiedy weszliśmy do butiku Ludmiła coś tam mierzyła ...
- Po co nas wołałyście - spytał szorstko Napo
- A my was nie wołałyśmy - powiedziała Camila . Przyjaciele rzucili mi złe spojrzenie . Wróciliśmy na ławkę a po jakiś 10 minutach obok mnie usiadła Vilu .
- Już wszystko przymierzyłyście ? - spytał znudzony Napo
- Nie - powiedziała po czym zwróciła się do mnie - Z tego co pamiętam to poszliśmy na randkę ?
Pływałyśmy sobie jakieś 5 minut spokojnie , a potem Ludmiła dostała z pistoletu na wodę we włosy - to oznaczało wojnę . Bawiłam się świetnie, przez chwilę czułam się tak jakbym świetnie pływała .
Kontem oka dostrzegłam trzecią łódkę która dryfowała w naszą stronę ... Nagle łódka się przechyliła i wypadłam . Ledwo się zanurzyłam a już byłam na rękach Leóna .
- Mówiłem że nic ci nie będzie - powiedział i się uśmiechnął a ja pocałowałam go delikatnie w policzek i również się uśmiechnęłam .
- Ekhem- usłyszeliśmy głos Lary ... pffff .....
- Czego tu szukasz ?- spytała Ludmiła - była kuzynką Lary ale i tak bardzo się nie lubiły .
- Przyszłam przypomnieć ze korzystacie z gościny mojej mamy - powiedziała , ona na prawdę nie ma innych argumentów .
- Ona ma rację - powiedziałam kiedy León już postawił mnie na brzegu - Jeszcze dzisiaj się wyprowadzę.
Jak pomyślałam tak zrobiłam , a Fran i Cami ze mną . Ludmile nie wypadało się wyprowadzać i Leónowi też nie więc oni i chłopaki zostali . Minęło kilka dni - szalonych dni . León nigdzie nie rusza się bez chłopaków . Wreszcie wszyscy w pełni cieszą się tym wyjazdem .
Przyjechaliśmy na tydzień ... zostały jeszcze 3 dni .
Dzisiaj uprosiłyśmy chłopaków i poszli z nami do centrum handlowego . Znaczy ja Leóna wyciągnęłam pod pretekstem randki ... rozczarował się chłopak .
* León *
O patrz jakie to śliczne/piękne/boskie itp. - tylko to było słychać z ust dziewczyn ..
- Żałuje że zgodziliśmy się na centrum handlowe - powiedział zrezygnowany Napo ... nagle usłyszeliśmy głos jednej z dziewczyn : Chłopaki chodźcie coś zobaczyć ...
- No to idziemy - powiedziałem klepiąc Maxi'ego po plecach który sobie przysnął na ławce przed sklepem .
Kiedy weszliśmy do butiku Ludmiła coś tam mierzyła ...- Po co nas wołałyście - spytał szorstko Napo
- A my was nie wołałyśmy - powiedziała Camila . Przyjaciele rzucili mi złe spojrzenie . Wróciliśmy na ławkę a po jakiś 10 minutach obok mnie usiadła Vilu .
- Już wszystko przymierzyłyście ? - spytał znudzony Napo
- Nie - powiedziała po czym zwróciła się do mnie - Z tego co pamiętam to poszliśmy na randkę ?
sobota, 28 września 2013
Violetta : reklama perwoll'u - nasza wersja ;*
Tak to już jest jak w sobotnie popołudnie wpadnie nam w ręce perwoll xD
Scenariusz :
[Lara stoi]
León : Lara masz nowe spodnie ...
Lara : León , nie są nowe , tylko wyprane w nowym perwoll'u
[Violetta wchodzi ]
Violetta : León, mówiłam ci że ją nawet nie stać na nowe spodnie ...
[Violetta wychodzi]
León patrzy za Violettą po czym na Lare i znów za Violą
León [wybiega za Violettą] : Viola , zabierz mnie ze sobą !!
Narrator : Perwoll - zepsuje każdy związek ...
Scenariusz : Kaja i Ola
Kamera : Ola
W rolach głównych :
Lara : Kaja
León : Kaja
Violetta : Kaja
Garderoba : Ola
Źródło : Szafa Kai
Dziewczyna od Perwoll'a : młodsza siostra Kai
Prosimy o komentarze ;** Podawajcie pomysły na kolejne reklamy ...
Bohater miesiąca : październik
Ankieta która obecnie jest na blogu , dotyczy bohatera miesiąca . Głosujcie . Kto zostanie gwiazdą października ???
Violetta cz.2 Rozdział 5 " Ufasz mi? "
*Violetta*
Nagle wpadła Lara .
-Violuś tak się o ciebie bałam!-powiedziała i przytuliła mnie, a ja ją odepchnęłam.-Odejdź ode mnie.
-León dlaczego ona na mnie krzyczy?!-spytała i złapała się go pod rękę, a on się wyrwał i również na nią wrzasnął.-Nie dotykaj mnie!
-León, ale dlaczego na mnie krzyczysz? Myślałam, że jesteśmy parą!
-No to źle myślałaś, jestem z Violettą, kocham ją!-powiedział, po czym dostrzegł moją minę. Chyba bał się odezwać. Nie chciałam budzić wątpliwości. Gdy to powiedział rzuciłam mu się na szyję. Ona odeszła obrażona.
Ludmiła i ja chciałyśmy złapać jeszcze Larę i jej coś uświadomić. Ludmi zna to metro jak własną kieszeń. Złapałyśmy ją przy wyjściu.
-Myślisz, że jestem taka głupia?-spytałam.-Tylko ty mogłaś mi wysłać tego e-mail, myślałaś, że zerwę z Leónem przez twoją manipulację?!-powiedziałam, krzyczałam na nią.
-Ze mną może być szczęśliwy, interesujemy się tym samym. A ty? Panienka z okienka...
-Słuchaj!-krzyknęła Ludmiła.-Mojej przyjaciółki nie będzie obrażać jakaś dresiara w przetartych ogrodniczkach! Kiedyś nienawidziłam Violetty, ale teraz to jest moja najlepsza przyjaciółka! Z tobą tak nie będzie wiemy, że paprałaś łapy w porwaniu.
-Nie muszę się wam tłumaczyć!
Poszła sobie, a my wróciłyśmy do reszty.
-Mam propozycje.-powiedział Napo.-Wyjdźmy z tego zimnego metra.
Gdy wyszliśmy poszliśmy nad staw. Chłopaki wzięli sobie łódkę. Pływali sobie po stawie podczas gdy my stałyśmy na molo. Wygłupiałyśmy się. Nikt się nie bał bo wszyscy umieli pływać, wszyscy oprócz mnie.
León gdzieś zniknął. Po kilku minutach wypłynął z zarośli drugą łódką, w której miał pełno pistoletów na wodę. obie łodzie były bardzo pojemne, mogło w nich pływać po 10 osób. León rzucił kilka pistoletów na łódkę chłopaków i podpłyną do brzegu.
-Zapraszam panie na statek.-wszystkie weszły, oprócz mnie.
-Violetto?-powiedział tym swoim ciepłym głosikiem.-Ufasz mi?
-Tak.-odpowiedziała nie pewnie.
-A czy ufasz mi na tyle aby siąść na łódź?
-León wiesz, że nie umiem pływać! Co będzie jak łódź się przewróci, albo rozkołysze tak, że wypadnę?!
- No przecież tu jestem nic ci nie będzie , obiecuje ... - powiedział i wyciągnął dłoń w moją stronę .
Podałam mu rękę i powiedziałam cicho jakby przestraszona - No dobrze ..
Nagle wpadła Lara .
-Violuś tak się o ciebie bałam!-powiedziała i przytuliła mnie, a ja ją odepchnęłam.-Odejdź ode mnie.
-León dlaczego ona na mnie krzyczy?!-spytała i złapała się go pod rękę, a on się wyrwał i również na nią wrzasnął.-Nie dotykaj mnie!-León, ale dlaczego na mnie krzyczysz? Myślałam, że jesteśmy parą!
-No to źle myślałaś, jestem z Violettą, kocham ją!-powiedział, po czym dostrzegł moją minę. Chyba bał się odezwać. Nie chciałam budzić wątpliwości. Gdy to powiedział rzuciłam mu się na szyję. Ona odeszła obrażona.
Ludmiła i ja chciałyśmy złapać jeszcze Larę i jej coś uświadomić. Ludmi zna to metro jak własną kieszeń. Złapałyśmy ją przy wyjściu.
-Myślisz, że jestem taka głupia?-spytałam.-Tylko ty mogłaś mi wysłać tego e-mail, myślałaś, że zerwę z Leónem przez twoją manipulację?!-powiedziałam, krzyczałam na nią.
-Ze mną może być szczęśliwy, interesujemy się tym samym. A ty? Panienka z okienka...
-Słuchaj!-krzyknęła Ludmiła.-Mojej przyjaciółki nie będzie obrażać jakaś dresiara w przetartych ogrodniczkach! Kiedyś nienawidziłam Violetty, ale teraz to jest moja najlepsza przyjaciółka! Z tobą tak nie będzie wiemy, że paprałaś łapy w porwaniu.
-Nie muszę się wam tłumaczyć!
Poszła sobie, a my wróciłyśmy do reszty.
-Mam propozycje.-powiedział Napo.-Wyjdźmy z tego zimnego metra.
Gdy wyszliśmy poszliśmy nad staw. Chłopaki wzięli sobie łódkę. Pływali sobie po stawie podczas gdy my stałyśmy na molo. Wygłupiałyśmy się. Nikt się nie bał bo wszyscy umieli pływać, wszyscy oprócz mnie.
León gdzieś zniknął. Po kilku minutach wypłynął z zarośli drugą łódką, w której miał pełno pistoletów na wodę. obie łodzie były bardzo pojemne, mogło w nich pływać po 10 osób. León rzucił kilka pistoletów na łódkę chłopaków i podpłyną do brzegu.-Zapraszam panie na statek.-wszystkie weszły, oprócz mnie.
-Violetto?-powiedział tym swoim ciepłym głosikiem.-Ufasz mi?
-Tak.-odpowiedziała nie pewnie.
-A czy ufasz mi na tyle aby siąść na łódź?
-León wiesz, że nie umiem pływać! Co będzie jak łódź się przewróci, albo rozkołysze tak, że wypadnę?!
- No przecież tu jestem nic ci nie będzie , obiecuje ... - powiedział i wyciągnął dłoń w moją stronę .
Podałam mu rękę i powiedziałam cicho jakby przestraszona - No dobrze ..
wtorek, 24 września 2013
Nowy wygląd :)
Hej , jak widzicie zmieniłyśmy wygląd bloga ;)) Chyba nikt nie zaprzeczy że się przydał , bo stary był dość ... nie ważne , po prostu przyznam że starego wyglądu nie chciało nam się robić ...
Mamy nadzieję że nowy się podoba ... Zmienił się nie tylko blog ale też avatar który odpowiada naszym ulubionym aktorką [ Kaja - Mechi Ola - Tini ] i avatarom na osobnych blogach [ zakładki ]
Prosimy o opinie jeśli chodzi o nowy wygląd . PROSZĘ BARDZO NAM ZALEŻY ^_^
Dziękujemy z góry .
Kaja i Ola .
Mamy nadzieję że nowy się podoba ... Zmienił się nie tylko blog ale też avatar który odpowiada naszym ulubionym aktorką [ Kaja - Mechi Ola - Tini ] i avatarom na osobnych blogach [ zakładki ]
Prosimy o opinie jeśli chodzi o nowy wygląd . PROSZĘ BARDZO NAM ZALEŻY ^_^
Dziękujemy z góry .
Kaja i Ola .
Violetta cz.2 Rozdział 4 Porwanie / " ... dostrzegłam w nim człowieka ... / Bezsensowne obietnice ...
* León *
Cała kłótnia zakończyła się późno w nocy . Panował taki chaos że dobrze że cioci w domu nie było ..
Dziewczyny krzyczały na Lare , ja przepraszałem i błagałem Violettę o wybaczenie , a chłopaki próbowali załagodzić sytuację . Kiedy wszyscy się rozeszli była 3.00 nad ranem , a już o 8.00 były u nas Fran , Cami i Ludmi .
- Za krótko się kłóciliśmy ?? - spytał z przekąsem Maxi .
- Violetty nie ma !! - wrzasnęła Francesca .
Ubrałem się i poszedłem do pokoju dziewczyn . Łóżko Violetty wyglądało jakby ją z niego wyciągali .
- To na pewno Tomas !! - wrzasnąłem i uderzyłem ręką w ścianę.
Zaczęliśmy rozważać najczarniejsze scenariusze .
- Według mnie - powiedziała Lara która znikąd zjawiła się w pokoju - Ta Violetta zabrała się i wróciła do Buenos Aires .
- I tak zostawiła wszystkie swoje rzeczy ? - spytała z przekąsem Camila - Na pewno maczałaś w tym palce !!!!!!
- Cicho - powiedziała Fran - Violetta dzwoni !
Dała ją na głośno mówiący .
- Halo ? - spytała Fran do słuchawki
- Fran jestem na jakimś starym metrze !! To Tomas i jeszcze ktoś , tego drugiego nie znam - powiedziała Viola . Była bardzo zdenerwowana . Nagle połączenie padło .
- Ktoś wie gdzie jest opuszczone metro ? - spytał Maxi oczekując odpowiedzi " nie " ale Ludmiła powiedziała - Jedno na prawo , a drugie na lewo .
- Ja , Maxi i Ludmiła pójdziemy w lewo - powiedziałem a wszyscy przytaknęli i rozbiegliśmy się po Madrycie .
Stanęliśmy przed wejściem do metra a Lu powiedziała : To metro zamknięto w 2002 roku .
Zbiegłem jako pierwszy potem Ludmiła a Maxi na końcu .
Kierowała mną myśl : Violetta cię potrzebuje , León kochasz ją !!
Po metrze poruszaliśmy się bardzo ostrożnie . Nagle usłyszeliśmy zza ściany jakieś dźwięki a kiedy się wychyliliśmy , zobaczyliśmy Vilu leżącą pod ścianą . Była związana z chustą na ustach .
Chciałem się do niej zbliżyć , a ona zaczęła machać głową jakby mówiła : Nie podchodź .
Podszedłem a na mnie rzucił się Tomas . Doszedł do mnie Maxi i zaczęliśmy się z nim szarpać a Ludmiła podbiegła do Violetty i ją rozwiązała .
Tomas po chwili uciekł . Viola mówiła coś o kimś drugim ale nikogo prócz nas nie było .
Nagle Viola spojrzała w moją stronę i uśmiechnęła się lekko . Zaczęła biec ... myślałem że biegnie do mnie , a ona mnie ominęła i wpadła w ramiona Fran .
- Zabolało , nie ? - spytała Ludmiła i poszła do dziewczyn .
Usiadłem zrezygnowany pod ścianą ... bardzo kocham Violettę ,a tam to , to była chwila słabości ....
* Ludmiła *
Viola opowiadała nam o tym jak ją porwali i mówiła że Tomas rozmawiał z jakąś dziewczyną ...
Spojrzałam na Leóna który na szczęśliwego nie wyglądał . Bardzo kochał Violettę ...
Mi z nim po prostu nie wyszło .. a dla nich przyszłość jest świetlana , choć León , na samym początku musiał upaść ...
-Viola , a ty jeszcze kochasz Leóna ? - spytałam nie wiem dlaczego jakby lekko zawstydzona
- Oczywiście że go kocham , ale on mnie ... - powiedziała Violetta ale ja jej przerwałam : Spójrz na niego .. on cię bardzo kocha chociaż ledwo się zjawiliście a on już musiał zepsuć . Wiem sama ci mówiłam różne rzeczy , ale byłam na niego taka wściekła ... a teraz już mi przeszło i dostrzegam w nim człowieka ... to on podniósł największy alarm kiedy zniknęłaś i to on powtarzał cały czas pod nosem : Dla Vilu , dla mojej Vilu ...
- A jak znowu się sparzę .. - powiedziała i spojrzała na mnie podejrzliwym wzrokiem .
- Człowiek uczy się na błędach .. - powiedziałam a ona mnie przytuliła i odwróciła się w stronę dosłownie załamanego Leóna .
* Violetta *
Usiadłam obok Leóna , a on spojrzał na mnie błagalnie i powiedział : Proszę wysłuchaj mnie .
- Dobrze słucham - powiedziałam na początku chłodno .
- Kocham cię najbardziej na świecie , i uwielbiam i .... a to było dla mnie niczym , na prawdę , jeśli mi teraz wybaczysz to nic takiego nie będzie miało już miejsca ... wiem moje obietnice są bez sensu , bo wszyscy tak mówią ..
- Nie potrafię ... - zaczęłam a on zrobił zrezygnowaną minę , po czym dokończyła : ci nie wybaczyć ...
Wtedy natychmiast ożył i spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym : Możesz powtórzyć ? , a ja tylko się uśmiechnęłam i powiedziałam : Za bardzo cię kocham .. aby ci nie uwierzyć i za dużo razy dałeś mi odczuć tą miłość .
Przytuliliśmy się . Trzymał mnie tak mocno że zaczęłam się dusić ....
Cała kłótnia zakończyła się późno w nocy . Panował taki chaos że dobrze że cioci w domu nie było ..
Dziewczyny krzyczały na Lare , ja przepraszałem i błagałem Violettę o wybaczenie , a chłopaki próbowali załagodzić sytuację . Kiedy wszyscy się rozeszli była 3.00 nad ranem , a już o 8.00 były u nas Fran , Cami i Ludmi .
- Za krótko się kłóciliśmy ?? - spytał z przekąsem Maxi .
- Violetty nie ma !! - wrzasnęła Francesca .
Ubrałem się i poszedłem do pokoju dziewczyn . Łóżko Violetty wyglądało jakby ją z niego wyciągali .
- To na pewno Tomas !! - wrzasnąłem i uderzyłem ręką w ścianę.
Zaczęliśmy rozważać najczarniejsze scenariusze .
- Według mnie - powiedziała Lara która znikąd zjawiła się w pokoju - Ta Violetta zabrała się i wróciła do Buenos Aires .
- I tak zostawiła wszystkie swoje rzeczy ? - spytała z przekąsem Camila - Na pewno maczałaś w tym palce !!!!!!
- Cicho - powiedziała Fran - Violetta dzwoni !
Dała ją na głośno mówiący .
- Halo ? - spytała Fran do słuchawki
- Fran jestem na jakimś starym metrze !! To Tomas i jeszcze ktoś , tego drugiego nie znam - powiedziała Viola . Była bardzo zdenerwowana . Nagle połączenie padło .
- Ktoś wie gdzie jest opuszczone metro ? - spytał Maxi oczekując odpowiedzi " nie " ale Ludmiła powiedziała - Jedno na prawo , a drugie na lewo .- Ja , Maxi i Ludmiła pójdziemy w lewo - powiedziałem a wszyscy przytaknęli i rozbiegliśmy się po Madrycie .
Stanęliśmy przed wejściem do metra a Lu powiedziała : To metro zamknięto w 2002 roku .
Zbiegłem jako pierwszy potem Ludmiła a Maxi na końcu .
Kierowała mną myśl : Violetta cię potrzebuje , León kochasz ją !!
Po metrze poruszaliśmy się bardzo ostrożnie . Nagle usłyszeliśmy zza ściany jakieś dźwięki a kiedy się wychyliliśmy , zobaczyliśmy Vilu leżącą pod ścianą . Była związana z chustą na ustach .
Chciałem się do niej zbliżyć , a ona zaczęła machać głową jakby mówiła : Nie podchodź .
Podszedłem a na mnie rzucił się Tomas . Doszedł do mnie Maxi i zaczęliśmy się z nim szarpać a Ludmiła podbiegła do Violetty i ją rozwiązała .
Tomas po chwili uciekł . Viola mówiła coś o kimś drugim ale nikogo prócz nas nie było .
Nagle Viola spojrzała w moją stronę i uśmiechnęła się lekko . Zaczęła biec ... myślałem że biegnie do mnie , a ona mnie ominęła i wpadła w ramiona Fran .
- Zabolało , nie ? - spytała Ludmiła i poszła do dziewczyn .
Usiadłem zrezygnowany pod ścianą ... bardzo kocham Violettę ,a tam to , to była chwila słabości ....
* Ludmiła *
Viola opowiadała nam o tym jak ją porwali i mówiła że Tomas rozmawiał z jakąś dziewczyną ...
Spojrzałam na Leóna który na szczęśliwego nie wyglądał . Bardzo kochał Violettę ...
Mi z nim po prostu nie wyszło .. a dla nich przyszłość jest świetlana , choć León , na samym początku musiał upaść ...
-Viola , a ty jeszcze kochasz Leóna ? - spytałam nie wiem dlaczego jakby lekko zawstydzona
- Oczywiście że go kocham , ale on mnie ... - powiedziała Violetta ale ja jej przerwałam : Spójrz na niego .. on cię bardzo kocha chociaż ledwo się zjawiliście a on już musiał zepsuć . Wiem sama ci mówiłam różne rzeczy , ale byłam na niego taka wściekła ... a teraz już mi przeszło i dostrzegam w nim człowieka ... to on podniósł największy alarm kiedy zniknęłaś i to on powtarzał cały czas pod nosem : Dla Vilu , dla mojej Vilu ...
- A jak znowu się sparzę .. - powiedziała i spojrzała na mnie podejrzliwym wzrokiem .
- Człowiek uczy się na błędach .. - powiedziałam a ona mnie przytuliła i odwróciła się w stronę dosłownie załamanego Leóna .
* Violetta *
Usiadłam obok Leóna , a on spojrzał na mnie błagalnie i powiedział : Proszę wysłuchaj mnie .
- Dobrze słucham - powiedziałam na początku chłodno .- Kocham cię najbardziej na świecie , i uwielbiam i .... a to było dla mnie niczym , na prawdę , jeśli mi teraz wybaczysz to nic takiego nie będzie miało już miejsca ... wiem moje obietnice są bez sensu , bo wszyscy tak mówią ..
- Nie potrafię ... - zaczęłam a on zrobił zrezygnowaną minę , po czym dokończyła : ci nie wybaczyć ...
Wtedy natychmiast ożył i spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym : Możesz powtórzyć ? , a ja tylko się uśmiechnęłam i powiedziałam : Za bardzo cię kocham .. aby ci nie uwierzyć i za dużo razy dałeś mi odczuć tą miłość .
Przytuliliśmy się . Trzymał mnie tak mocno że zaczęłam się dusić ....
środa, 18 września 2013
Violetta cz.2 Rozdział 3 Filmik / Triumf
* Violetta *
Miałyśmy pidżama party. Świetnie się bawiłyśmy z Ludmi, musiała bardzo kochać Leóna, że posunęła się do takiego stopnia. Równo o 24.00 dostałam e-mail na którym León całował się z Larą !! . Od razu poszłam do Leóna.
Gdy weszłam León i chłopaki siedzieli przed komputerem.
-León wytłumaczysz mi to?-spytałam i podałam mu telefon.
-Ale co?-spytał i złapał mnie za rękę, a ja go odepchnęłam mówiąc: Zostaw mnie!
Oglądnął film.
-Violu to nie tak...
-A jak?! Jak León. Popatrz na godziny! Godzinę po naszym powrocie! To boli najbardziej. Słucham wyjaśnień.
-Mam wystartować w wyścigach.Lara dorabia u mechanika chciała mi pomóc...
-Rzeczywiście pomogła ci!-powiedziałam z ironią nagle Maxi i Napo parsknęli śmiechem.
León momentalnie popatrzył się na nich, gdy Maxi powiedział jeszcze się śmiejąc :- No co? Serio ci dojechała.
-León miałeś racje.-powiedziałam z zapłakanymi oczami.-Marzenia nie spełniają się tak jak byśmy się chcieli, bo to my je komplikujemy.
-Nie, to ja je komplikuje.-powiedział smutny.-Co będzie z nami?
-Na teraz nie ma nas .Porozmawiamy jak się zdecydujesz. Albo ja albo ona , albo w ogóle ....
-Violetto...-przerwałam mu.-Nie ważne jak mnie zranisz, ja jestem w tobie zakochana! Ale pytanie czy ty jesteś i w kim. Dlaczego ze mną byłeś ? Nie wiem bo, nie wiem co się kryje w tym twoim pustym łbie.
-Ten pocałunek nic dla mnie nie znaczy! Proszę!
-Wierzę ci ale ty nie wierzysz sobie.
Wróciłam do pokoju. Usiadłam obok Ludmiły.
-Teraz cię rozumiem.-powiedziałam trochę chłodno.-Teraz mogłabym ją zabić!
Przytuliła mnie. Nigdy bym nie sądziła, że zrobimy to z własnej woli! Szybko zasnęłam byłam bardzo smutna.
*Ludmiła*
Tak było mi jej szkoda. A León wie tylko, że mi wybaczyła, a nie że jesteśmy przyjaciółkami. Violetta się przebudziła.
-Violu.-spytałam tajemniczo.
-Tak Ludmi.-powiedziała równie tajemniczo.
-Teraz León ma przy sobie byłą i niedoszłą.
-Zemsta?
-Mała bo jeszcze się nie rozstaliście.
-Jakiś pomysł?
-Masz nasze wywołane zdjęcia?
-Tak.
-Daj mi tu jedno.
Chciałyśmy go tylko nastraszyć nie doprowadzić do samobójstwa.
Siedziałyśmy sobie w kuchni. Robiłyśmy koktaile, śmiałyśmy się. Było bajecznie! Miałyśmy taką głupawkę, jakbyśmy były opite. Nagle przyszedł León ze zdjęciem.
-Ludmiła, musimy pogadać.-powiedział i wyszliśmy z kuchni.-To już nawet nie chodzi o nas.-zaczął, ale mu przerwałam.
-Nie ma nas!-powiedziałam z miną małego dziecka , które zrobiło coś złego i się z tego cieszy
- Jeszcze jej nie zepsułaś - syknął na co ja mu - Ty ją psujesz . Dziewczyna nie powinna płakać przez chłopaka , a ona w jedną godzinę wycisnęła z siebie basen . Ja ją naprawiam .
Rzucił mi spojrzenie jakby zawstydzone z odrobiną wściekłości . Chyba go zabolało .... Tak !! Triumf !! Niech cierpi jak ja i Violetta!! Viola to świetna dziewczyna , i dopiero teraz widzę nasza przyjaźń jest najlepszą zemstą , na nim . Ale nie chcę źle dla Violetty .
Miałyśmy pidżama party. Świetnie się bawiłyśmy z Ludmi, musiała bardzo kochać Leóna, że posunęła się do takiego stopnia. Równo o 24.00 dostałam e-mail na którym León całował się z Larą !! . Od razu poszłam do Leóna.
Gdy weszłam León i chłopaki siedzieli przed komputerem.
-León wytłumaczysz mi to?-spytałam i podałam mu telefon.
-Ale co?-spytał i złapał mnie za rękę, a ja go odepchnęłam mówiąc: Zostaw mnie!
Oglądnął film.
-Violu to nie tak...
-A jak?! Jak León. Popatrz na godziny! Godzinę po naszym powrocie! To boli najbardziej. Słucham wyjaśnień.
-Mam wystartować w wyścigach.Lara dorabia u mechanika chciała mi pomóc...
-Rzeczywiście pomogła ci!-powiedziałam z ironią nagle Maxi i Napo parsknęli śmiechem.
León momentalnie popatrzył się na nich, gdy Maxi powiedział jeszcze się śmiejąc :- No co? Serio ci dojechała.
-León miałeś racje.-powiedziałam z zapłakanymi oczami.-Marzenia nie spełniają się tak jak byśmy się chcieli, bo to my je komplikujemy.-Nie, to ja je komplikuje.-powiedział smutny.-Co będzie z nami?
-Na teraz nie ma nas .Porozmawiamy jak się zdecydujesz. Albo ja albo ona , albo w ogóle ....
-Violetto...-przerwałam mu.-Nie ważne jak mnie zranisz, ja jestem w tobie zakochana! Ale pytanie czy ty jesteś i w kim. Dlaczego ze mną byłeś ? Nie wiem bo, nie wiem co się kryje w tym twoim pustym łbie.
-Ten pocałunek nic dla mnie nie znaczy! Proszę!
-Wierzę ci ale ty nie wierzysz sobie.
Wróciłam do pokoju. Usiadłam obok Ludmiły.
-Teraz cię rozumiem.-powiedziałam trochę chłodno.-Teraz mogłabym ją zabić!
Przytuliła mnie. Nigdy bym nie sądziła, że zrobimy to z własnej woli! Szybko zasnęłam byłam bardzo smutna.
*Ludmiła*
Tak było mi jej szkoda. A León wie tylko, że mi wybaczyła, a nie że jesteśmy przyjaciółkami. Violetta się przebudziła.
-Violu.-spytałam tajemniczo.-Tak Ludmi.-powiedziała równie tajemniczo.
-Teraz León ma przy sobie byłą i niedoszłą.
-Zemsta?
-Mała bo jeszcze się nie rozstaliście.
-Jakiś pomysł?
-Masz nasze wywołane zdjęcia?
-Tak.
-Daj mi tu jedno.
Chciałyśmy go tylko nastraszyć nie doprowadzić do samobójstwa.
Siedziałyśmy sobie w kuchni. Robiłyśmy koktaile, śmiałyśmy się. Było bajecznie! Miałyśmy taką głupawkę, jakbyśmy były opite. Nagle przyszedł León ze zdjęciem.
-Ludmiła, musimy pogadać.-powiedział i wyszliśmy z kuchni.-To już nawet nie chodzi o nas.-zaczął, ale mu przerwałam.
-Nie ma nas!-powiedziałam z miną małego dziecka , które zrobiło coś złego i się z tego cieszy
- Jeszcze jej nie zepsułaś - syknął na co ja mu - Ty ją psujesz . Dziewczyna nie powinna płakać przez chłopaka , a ona w jedną godzinę wycisnęła z siebie basen . Ja ją naprawiam .Rzucił mi spojrzenie jakby zawstydzone z odrobiną wściekłości . Chyba go zabolało .... Tak !! Triumf !! Niech cierpi jak ja i Violetta!! Viola to świetna dziewczyna , i dopiero teraz widzę nasza przyjaźń jest najlepszą zemstą , na nim . Ale nie chcę źle dla Violetty .
wtorek, 17 września 2013
Violetta cz.2 Rozdział 2 Lara się zjawia
* León *
-Napo, Napo, Napo... oj Napo, Napo...- mówił Maxi gdy tylko Ludmiła wyszła.- W Ludmile, serio?
-Odczep się Maxi, wszyscy wiedzą, że bujasz się w Camili.
-Napo, spotkał cię duży zawód miłosny.-powiedziałem, a Napo rzucił mi złośliwe spojrzenie.-To znaczy inaczej, masz nie mały problem...
-León przestań pomagać!
-No przecież nie robię tego specjalnie.-A wtedy Maxi wyrwał się z zamyślenia.
-Tak podoba mi się Camila.
-No ja już nie mam tych problemów.-powiedziałem.
Nagle rozległo się pukanie, po czym otworzyły się drzwi. Do pokoju weszła dość wysoka brunetka w dżinsowych ogrodniczkach.
-León!-powiedziała i rzuciła mi się na szyję.
-Lara!-powiedziałem po czym wskazałem na Maxiego i Napo. -Moi kumple: Maximiliano i Napoleon.
-O cześć Max!-powiedziała, a potem zwróciła się do Napo.- A to twój młodszy brat?
-Nie!-oburzył się Napo.-Nie jesteśmy rodziną! Ja też mam 16 lat!
-Chłopaki to jest Lara.-powiedziałem.-Córka pani która nas tak miło tutaj przyjęła.
Wtedy weszła Violetta i dziewczyny.
-Rozpakowaliście się?-zapytała Camila.
-Nie, jakoś tak brakło czasu.
-A mówią, że to dziewczyną zajmuje to dużo czasu.-powiedziała Fran.
-Mówcie za siebie.-powiedziałem.-Ja jestem rozpakowany.
Po czym podszedłem do Violi i przytuliłem ją od tyłu oraz powiedziałem:- A ciebie słonko jeszcze nikt nie napadł?
-Nie żartuj sobie tak!-powiedziała, a ja pocałowałem ją w policzek.
*Lara*
On ma dziewczynę?! Yyh. Mogłam się tego spodziewać! W Leónie kocham się od 2 lat. to był idealny moment. León mówił coś o napadzie? Pogrzebie i znajdę jakiś sposób, aby ich rozdzielić. Zadzwoniłam do mojego "wspólnika" Diega (nawet nie znam jego nazwiska), a on dotarł do Tomasa Heredi. Spotkałam się z nimi na mieście, aby powiedzieli jak wszystko będzie wyglądać.
-Według Violi jestem jej byłym chłopakiem, ale ja nie uważam tego związku za zakończony.-powiedział Tomas krzyżując ręce na piersi.
-Dobrze, ale co zamierzacie z nią zrobić? - dopytywałam się bo też nie miałam całego popołudnia
-Zamierzamy uprowadzić Violettę.-powiedział Diego uśmiechając się pod nosem .
-Dobry plan, ale ja najpierw ich skłócę. - zaczęłam myśleć
-I mamy plan!
-Myślałem, że będzie gorzej! Tommy to jak wchodzisz w to?
-Tak uda się.
-No oczywiście.
* León *
Bawiliśmy się świetnie, poszliśmy na basen do ogrodu. Nie był głęboki, więc Viola się kąpała. Lara gdzieś poszła. Wieczór z Violettą spędziłem na pikniku nad pobliskim jeziorem. Po powrocie rozeszliśmy się do swoich pokoi. Jeszcze wieczorem spotkałem się z Larą w sprawie Motorcrossu. Ale to nie był idealny wieczór... chcę o nim zapomnieć , oby tylko Viola się nie dowiedziała , bo kolorowo by nie było ....
-Napo, Napo, Napo... oj Napo, Napo...- mówił Maxi gdy tylko Ludmiła wyszła.- W Ludmile, serio?
-Odczep się Maxi, wszyscy wiedzą, że bujasz się w Camili.
-Napo, spotkał cię duży zawód miłosny.-powiedziałem, a Napo rzucił mi złośliwe spojrzenie.-To znaczy inaczej, masz nie mały problem...
-León przestań pomagać!
-No przecież nie robię tego specjalnie.-A wtedy Maxi wyrwał się z zamyślenia.
-Tak podoba mi się Camila.
-No ja już nie mam tych problemów.-powiedziałem.
Nagle rozległo się pukanie, po czym otworzyły się drzwi. Do pokoju weszła dość wysoka brunetka w dżinsowych ogrodniczkach.
-León!-powiedziała i rzuciła mi się na szyję.
-Lara!-powiedziałem po czym wskazałem na Maxiego i Napo. -Moi kumple: Maximiliano i Napoleon.
-O cześć Max!-powiedziała, a potem zwróciła się do Napo.- A to twój młodszy brat?
-Nie!-oburzył się Napo.-Nie jesteśmy rodziną! Ja też mam 16 lat!
-Chłopaki to jest Lara.-powiedziałem.-Córka pani która nas tak miło tutaj przyjęła.
Wtedy weszła Violetta i dziewczyny.
-Rozpakowaliście się?-zapytała Camila.-Nie, jakoś tak brakło czasu.
-A mówią, że to dziewczyną zajmuje to dużo czasu.-powiedziała Fran.
-Mówcie za siebie.-powiedziałem.-Ja jestem rozpakowany.
Po czym podszedłem do Violi i przytuliłem ją od tyłu oraz powiedziałem:- A ciebie słonko jeszcze nikt nie napadł?
-Nie żartuj sobie tak!-powiedziała, a ja pocałowałem ją w policzek.
*Lara*
On ma dziewczynę?! Yyh. Mogłam się tego spodziewać! W Leónie kocham się od 2 lat. to był idealny moment. León mówił coś o napadzie? Pogrzebie i znajdę jakiś sposób, aby ich rozdzielić. Zadzwoniłam do mojego "wspólnika" Diega (nawet nie znam jego nazwiska), a on dotarł do Tomasa Heredi. Spotkałam się z nimi na mieście, aby powiedzieli jak wszystko będzie wyglądać.
-Według Violi jestem jej byłym chłopakiem, ale ja nie uważam tego związku za zakończony.-powiedział Tomas krzyżując ręce na piersi.
-Dobrze, ale co zamierzacie z nią zrobić? - dopytywałam się bo też nie miałam całego popołudnia
-Zamierzamy uprowadzić Violettę.-powiedział Diego uśmiechając się pod nosem .
-Dobry plan, ale ja najpierw ich skłócę. - zaczęłam myśleć
-I mamy plan!
-Myślałem, że będzie gorzej! Tommy to jak wchodzisz w to?
-Tak uda się.
-No oczywiście.
* León *
Bawiliśmy się świetnie, poszliśmy na basen do ogrodu. Nie był głęboki, więc Viola się kąpała. Lara gdzieś poszła. Wieczór z Violettą spędziłem na pikniku nad pobliskim jeziorem. Po powrocie rozeszliśmy się do swoich pokoi. Jeszcze wieczorem spotkałem się z Larą w sprawie Motorcrossu. Ale to nie był idealny wieczór... chcę o nim zapomnieć , oby tylko Viola się nie dowiedziała , bo kolorowo by nie było ....
Violetta cz.2 Rozdział 1 " Boję się ... " / Ludmi ....
* Violetta *
Nie wiem ile lecieliśmy. Wiem, że pół drogi spałam wtulona w Leóna. Gdy się obudziłam, zauważyłam że Fran trzyma głowę na Cami, a ta opiera się o okno, Maxi tak spał na Napo który gnieciony pod ciężarem przyjaciela spał w najlepsze
. Gdy spojrzałam na Leóna on nie spał tylko patrzył na mnie. Przytuliłam się i spytałam: A ty nie chcesz spać?
-Spałem, na razie nie chcę.
-Pójdę po wodę.-powiedziałam i wstałam.
Już miałam wracać kiedy usłyszałam za sobą głos.
-Violetta?-był to głos Tomasa. Przyspieszyłam kroku.Usiadłam na swoim miejscu. Ręce mi się trzęsły.
-Violuś wszystko dobrze?-spytał łapiąc mnie za rękę.
-Tak. Nie, nie jest-powiedziałam-Tomas tu jest i widział mnie!
-Zamieńmy się miejscami.-powiedział i pocałował mnie w czoło.
Gdy to uczyniliśmy przyszedł Tomas i powiedział: Violetto!
-A ty gdzie?!-powiedział chłodno León.
-León-powiedział Tomas przez zęby.-Myślałem, że lecisz z tatą.-To źle myślałeś!-powiedział León.- Idź stąd!
-Chce rozmawiać z Violettą!
-A ona z tobą nie.
-Violetto odezwij się!
-Tomas, idź stąd!-powiedziałam załamanym głosem
-Nie!!
Nagle zobaczyłam, że Maxi podchodzi do Tomasa od tyłu.
-Masz jakiś problem?-spytał Maxi.-Rozwiążemy go. (Tomas nie kapnął się, że Maxi to przyjaciel Leóna)
-Dzięki ziom!-powiedział Tomas.-Bo ten tu nie chce mi dać pogadać z moją dziewczyną!
-Chyba się nie zrozumieliśmy-powiedział Maxi, nie wiedziałam, że potrafi być taki groźny (ale z tego co widzę to Cami się podoba)
-Ja i León rozwiążemy twój problem. A Viola to nie twoja dziewczyna.
-Ja też go chętnie rozwiąże!-powiedział odważnie Napo.
-Ty krasnalu?-spytał Tomas, ale Napo się nie poczuł urażony.
-Masz coś do Napo?-spytał Maxi.-Bo wiesz z tego co pamiętam, to na ognisku to on cię pozbawił przytomności.
Tomas zrobił minę zbitego psa i odszedł. Patrzyłam przez okno. León rozmawiał z Maxim. Nagle Tomas wrócił i powiedział:- Jeśli ja nie mogę cię mieć to nikt nie może!
Zaczęłam się bać. Przytuliłam twarz do okna, a za chwilę poczułam ramiona Leóna.
-Wszystko będzie dobrze.-powiedział szeptem.
-Przestałam w to wierzyć.-odpowiedziałam nadal patrząc w okno. León przytulił mnie i pocałował w czubek głowy, a wtedy ja się odwróciłam.
-Boję się León.-powiedziałam i schowałam twarz w dłoniach.-Słyszałeś co przed chwilą powiedział?
-Spokojnie nie dam ci zrobić krzywdy.
-Kocham cię León.-mówiąc to wtuliłam się w niego.
-Kocham cię Violetto.-powiedział i pocałował mnie w czoło.
W całym samolocie rozległy się oklaski.
-Nie macie swojego życia?!-wybuchnął León.
-Ciiii!-powiedziałam i pocałowałam go. Podczas pocałunku dostrzegłam Tomasa który siedział 2 siedzenia za nami tylko w przeciwnym rzędzie. Wyglądał jakby miał wybuchnąć.
Lecieliśmy już tylko 15 minut. Potem bez problemów wylądowaliśmy w Madrycie.
-No to gdzie teraz?-spytała Cami gdy wyszliśmy z lotniska.-Bo w ciemno chyba nie pojechaliśmy.
-Nie, w ciemno nie.-powiedział León, obejmując mnie.-Zatrzymamy się u przyjaciółki mojej mamy Florenci.
Szliśmy żartując i robiąc sobie zdjęcia. Po godzinie doszliśmy do domu równie ogromnego jak ten Leóna.
Zadzwoniliśmy dzwonkiem i otworzyła nam... Ludmiła!
-Co ty tu robisz?-spytał Maxi.
-To dom mojej ciotki przyjechałam do niej na końcówkę wakacji.
-Tak? My też.-powiedział León.
- Florencja powiedziała, że mam spodziewać się 3 dziewczyn i 3 chłopców, ale chłopców jest tylko 2.
-O jeszcze ja.-powiedział Napo wychodząc zza Maxi'ego.
Jego wzrok spotkał się z wzrokiem Ludmiły. Długo się na siebie patrzyli on do góry ona na dół.
León zaczął go wołać: Napo! Napo! Napoleon!
-Mówiłaś coś Ludmiło?-spytał zapatrzony nadal w nią.
-Nie to ja León, hallo!-krzyknął mu do ucha i dopiero wtedy się ocknął.
-Yyy chodźcie pokaże wam wasze pokoje.
Chłopakom pokazała pierwszym.
-To się wam pewnie nie spodoba, ale pokój będziemy miały wszystkie razem.
-Mi nie przeszkadza.-powiedziałam i siadłam na łóżku z karteczką z napisem "Violetta".
-Jestem otwarta na nowe znajomości.-powiedziała Fran.-Viola mówiła, że się zmieniłaś, a więc okey.Spojrzałyśmy na Camilę.
-Pomimo, że katowałaś moją przyjaciółkę... skoro ona ci wybacza to ja też.
-Nawet nie wiecie jak się cieszę.-powiedziała Ludmiła.
-Ale wiesz tak wybaczają tylko przyjaciółki.-powiedziałam i wszystkie się przytuliłyśmy.
-Co to znaczy?-spytała Ludmiła.
-Witaj w naszej paczce ! Ja jestem Fran , a to Viola i Cami , ty jesteś Ludmi .
Rozdział 27 . Ucieczka . KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ
* Violetta *
Szybko pożegnałam się z Leosiem a tata wepchnął mnie do domu .
- Co to miało znaczyć ?!! - wrzasnął
- Oj tato , no nic nie udawaj że nie wiesz ...
- Ale o czym ?
Wtedy zdałam sobie sprawę że on nie wie o tym że byłem z Leónem jeszcze w domu państwa Verdas .
- No o tym że ja i León byliśmy ze sobą jeszcze u Verdasów - powiedziałam i nastawiłam się na krzyki , a on tylko usiadł i powiedział : Czyli jestem zacofany .... myślałem że wy jesteście ze sobą od tego wypadku z tabletkami .. ale to wy .. te wszystkie plotki co chodziły po domu to nie była plotka , ty na prawdę całowałaś się z nim w tym ogrodzie !! - i tu coś pękło i znowu wybuchł : Violetta to jest syn twojego szefa !!!
- Byłego szefa ! - odkrzyknęłam i powiedziałam coś czego nie powinnam - Myślisz że nie wiedziałam jak będzie gdy się dowiesz ?? Tyle trudu to kosztowało wszystkich ... mnie Leóna , Francesci , Camili !!!
- Co was kosztowało trudu ??
- To żebyś się nie dowiedział . Dowiedzieć się miałeś gdy już odbiorę spadek - powiedziałam już spokojnie , a on wyglądał jakbym mu powiedziała co najmniej że jestem w ciąży - Myślisz że jestem głupia ?? Że nie wiem że przeniosłeś możliwość odebrania spadku do Włoszech ??
Zatkało go . Nie wiedział że wiem aż tyle .
- Ja też sobie zadałem trud - powiedział - Żebyś wyrosła , żebyś była zdrowa . Wiesz ile nerwów mnie to kosztowało . To żebyś nigdy nie spotkała Leóna ??? A teraz na górę , i przemyśl wszystko !!
Już nie miałam siły pytać o co mu chodziło , ale już nie ważne ..
Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku . Po jakiś piętnastu minutach usłyszałam przekręcany klucz w drzwiach . Zaczęłam szarpać za klamkę . Zamknął mnie !!!
Próbowałam wszystkimi , spinkami , wsuwkami , i nic !! Zadzwonił León .
- León , on zamknął mnie w moim pokoju !!!
- Spokojnie bo już mam plan . Spakuj rzeczy na siedem dni i bądź gotowa na północ . I nic więcej same ubrania i jak najmniej butów , wszystko ci potem powiem , muszę kończyć . Północ pamiętaj !!
Rozłączył się . To był dziwne ale już nie ważne ... zrobię jak mówi .
Za piętnaście dwunasta zadzwonił znowu .
- Hallo ?
- Gotowa ?
- Tak , już dawno .
- Wyjdź na balkon .
Otworzyłam drzwi na balkon , a tam stał León .
- Idziemy ? - spytał a ja spojrzałam na niego pytając : A gdzie ?
- Do Madrytu - powiedział i kazał mi wyjrzeć przez barierkę a tam zobaczyłam Camilę , Francesce i Maxi'ego oraz Napo .
- Viola no chodź !! - krzyknęła Francesca .
- A będziemy mieć duże kłopoty ? - spytałam patrząc na Leóna a on wskazał na samochód swojej mamy który stał pod bramą i powiedział : O połowę mniejsze niż zwykle ..
Zeszliśmy po drzewie rosnącym przy moim balkonie . Pojechaliśmy na lotnisko .
Samolot mieliśmy za 20 minut . Siedzieliśmy przy barze , nagle rozległo się nawoływanie : Violetta , Violetta !!!! - był to głos mojego taty .
- O nie , nie , nie ! - powiedziałam i razem z Cami i Fran zaczęłyśmy uciekać . Krążyłyśmy po lotnisku kiedy rozległ się głos z megafonu : Lot Buenos Aires - Madryt : prosimy wszystkich pasażerów o ustawienie się przy wyjściu numer 6 .
Biegłyśmy w tam tą stronę . Wszyscy się rozproszyli ... znaleźliśmy siebie dopiero po przejściu przez wyjście .. nie było tylko Leóna .
- Wylot za 5 minut .
- No gdzie on jest ?!! - panikowałam i nagle dostrzegłam go w tłumie - León no chodź !!
Zaraz za nim dostrzegłam tatę .
- Viola biegnij !! - krzyczał i wziął mnie za rękę i weszliśmy do samolotu . Tata nie wszedł tylko ochrona go zabrała ponieważ chciał wejść do samolotu bez biletu .
Wylecieliśmy . Byłam taka szczęśliwa . Nawet nie wiedziałam o celu podróży , ale był ze mną León i moi przyjaciele , to dawało mi odwagę .
~~ KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ ~~
Szybko pożegnałam się z Leosiem a tata wepchnął mnie do domu .
- Co to miało znaczyć ?!! - wrzasnął
- Oj tato , no nic nie udawaj że nie wiesz ...
- Ale o czym ?
Wtedy zdałam sobie sprawę że on nie wie o tym że byłem z Leónem jeszcze w domu państwa Verdas .- No o tym że ja i León byliśmy ze sobą jeszcze u Verdasów - powiedziałam i nastawiłam się na krzyki , a on tylko usiadł i powiedział : Czyli jestem zacofany .... myślałem że wy jesteście ze sobą od tego wypadku z tabletkami .. ale to wy .. te wszystkie plotki co chodziły po domu to nie była plotka , ty na prawdę całowałaś się z nim w tym ogrodzie !! - i tu coś pękło i znowu wybuchł : Violetta to jest syn twojego szefa !!!
- Byłego szefa ! - odkrzyknęłam i powiedziałam coś czego nie powinnam - Myślisz że nie wiedziałam jak będzie gdy się dowiesz ?? Tyle trudu to kosztowało wszystkich ... mnie Leóna , Francesci , Camili !!!
- Co was kosztowało trudu ??
- To żebyś się nie dowiedział . Dowiedzieć się miałeś gdy już odbiorę spadek - powiedziałam już spokojnie , a on wyglądał jakbym mu powiedziała co najmniej że jestem w ciąży - Myślisz że jestem głupia ?? Że nie wiem że przeniosłeś możliwość odebrania spadku do Włoszech ??
Zatkało go . Nie wiedział że wiem aż tyle .
- Ja też sobie zadałem trud - powiedział - Żebyś wyrosła , żebyś była zdrowa . Wiesz ile nerwów mnie to kosztowało . To żebyś nigdy nie spotkała Leóna ??? A teraz na górę , i przemyśl wszystko !!
Już nie miałam siły pytać o co mu chodziło , ale już nie ważne ..
Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku . Po jakiś piętnastu minutach usłyszałam przekręcany klucz w drzwiach . Zaczęłam szarpać za klamkę . Zamknął mnie !!!
Próbowałam wszystkimi , spinkami , wsuwkami , i nic !! Zadzwonił León .
- León , on zamknął mnie w moim pokoju !!!
- Spokojnie bo już mam plan . Spakuj rzeczy na siedem dni i bądź gotowa na północ . I nic więcej same ubrania i jak najmniej butów , wszystko ci potem powiem , muszę kończyć . Północ pamiętaj !!
Rozłączył się . To był dziwne ale już nie ważne ... zrobię jak mówi .
Za piętnaście dwunasta zadzwonił znowu .
- Hallo ?
- Gotowa ?
- Tak , już dawno .- Wyjdź na balkon .
Otworzyłam drzwi na balkon , a tam stał León .
- Idziemy ? - spytał a ja spojrzałam na niego pytając : A gdzie ?
- Do Madrytu - powiedział i kazał mi wyjrzeć przez barierkę a tam zobaczyłam Camilę , Francesce i Maxi'ego oraz Napo .
- Viola no chodź !! - krzyknęła Francesca .
- A będziemy mieć duże kłopoty ? - spytałam patrząc na Leóna a on wskazał na samochód swojej mamy który stał pod bramą i powiedział : O połowę mniejsze niż zwykle ..
Zeszliśmy po drzewie rosnącym przy moim balkonie . Pojechaliśmy na lotnisko .
Samolot mieliśmy za 20 minut . Siedzieliśmy przy barze , nagle rozległo się nawoływanie : Violetta , Violetta !!!! - był to głos mojego taty .
- O nie , nie , nie ! - powiedziałam i razem z Cami i Fran zaczęłyśmy uciekać . Krążyłyśmy po lotnisku kiedy rozległ się głos z megafonu : Lot Buenos Aires - Madryt : prosimy wszystkich pasażerów o ustawienie się przy wyjściu numer 6 .
Biegłyśmy w tam tą stronę . Wszyscy się rozproszyli ... znaleźliśmy siebie dopiero po przejściu przez wyjście .. nie było tylko Leóna .
- Wylot za 5 minut .
- No gdzie on jest ?!! - panikowałam i nagle dostrzegłam go w tłumie - León no chodź !!
Zaraz za nim dostrzegłam tatę .
- Viola biegnij !! - krzyczał i wziął mnie za rękę i weszliśmy do samolotu . Tata nie wszedł tylko ochrona go zabrała ponieważ chciał wejść do samolotu bez biletu .
Wylecieliśmy . Byłam taka szczęśliwa . Nawet nie wiedziałam o celu podróży , ale był ze mną León i moi przyjaciele , to dawało mi odwagę .
~~ KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ ~~
poniedziałek, 16 września 2013
Informacje dotyczące ankiet
Wszystkie ankiety dotyczą TRZECIEJ CZĘŚCI KSIĄŻKI .
Jesteśmy w trakcie pisania 3 a 1 się kończy i ją tylko przepisujemy ...
Powtarzam wszystkie ankiety są przeprowadzane odnośnie 3 części !!!
Pozdrowienia dla V-lovers
Kaja i Ola
Autorki bloga
Jesteśmy w trakcie pisania 3 a 1 się kończy i ją tylko przepisujemy ...
Powtarzam wszystkie ankiety są przeprowadzane odnośnie 3 części !!!
Pozdrowienia dla V-lovers
Kaja i Ola
Autorki bloga
Rozdział 26 Umiejętność Przepraszania / Kiedy wtedy ?

* Violetta *
Szłam do szpitala do Leóna . Nie wiedziałam że Megan tak uważa , że ją zostawiłam ... León w sali szpitalnej był sam . Już nie leżał a stał . Był ubrany inaczej niż wcześniej i ścielił łóżko . Pewnie go wypisali .
- No poprawiło ci się - powiedziałam stając bok niego a on pocałował mnie w czubek głowy .
- Poprawiło mi się , ale ponieważ manipulowałem Meg to wracam na piechotę .
- Nie masz tak znowu daleko - powiedziałam patrząc się na niego z uśmiechem po czym dodałam : A ja przyniosłam ci winogrona ...
- Nie spieszy mi się do domu - powiedział i położył się na łóżku mówiąc : Ale boli ....
- Bardzo śmieszne - powiedziałam i gestem kazałam mu się podnieść - Teraz zjem je ja , leżąc w pokoju i myśląc jakby tu przekonać tatę do muzyki .
- Jakby to było możliwe - powiedział a ja rzuciłam mu złośliwe spojrzenie . Mimo wszystko to był mój tata i nie chcę żeby tak o nim mówił . Oczywiście León jest dumny i nie przeprosi ale teraz przymknę na to oko .
- Rozmawiałaś , z nim ? - spytał kiedy wyszliśmy z sali .
- Nie . Nie odzywaliśmy się do siebie - powiedziałam wchodząc do windy . Byliśmy w niej sami , choć powinno być tłoczno jak na porę odwiedzin .
- Pewnie mnie nienawidzi bardziej niż wcześniej - powiedział drapiąc się po głowie .
- Wtedy mniej myślałam , o tobie , a więcej o tacie .
- Ale kiedy przyszedłem ....
- Lubie kiedy mnie przepraszasz , a w ogóle oboje wiemy że rzadko ci się to zdarza ...
- Wcale nie !! Umiem przepraszać !!
- Nie León . Nie umiesz ... przeprosiłeś Megan , za te wszystkie dokuczliwości ??
- To całkiem inna sytuacja ...
- Nie León ....
Resztę jazdy windą spędziliśmy w milczeniu . León z obrażona miną , a ja z triumfalną .
Wyszliśmy ze szpitala również w milczeniu i rozeszliśmy się w dwie różne strony .
Kiedy León zauważył że nie ma mnie obok zaczął biec w moją stronę i pytał : Dokąd idziesz ??
- No do domu . Wyszedłeś na prostą ... już mnie tak nie potrzebujesz .... - León od razu załapał że go zacytowałam .
- No Violu , nie idziemy do domu , tylko pójdziemy się może gdzieś przejść ...
- Nie muszę cię już słuchać , nie jestem twoją służącą - zaśmiałam się a on przewrócił oczami i powiedział : To cię przynajmniej odprowadzę ...
- No dobrze - powiedziałam i go przytuliłam , a on pocałował mnie w czoło .
Szliśmy i wspominaliśmy nasze pierwsze spotkanie - takie przyjemne dla nas chwilę .
- Nawet nie wiesz jak się denerwowałem mówiąc ci to wszystko wtedy w twoim pokoju , a ty mi cały czas przerywałaś , co mi nie ułatwiało zadania . - mówił o tej chwili kiedy powiedział mi że jest we mnie zakochany .
- Bo dobrze wiedziałam co chcesz powiedzieć . Znaczy domyślałam się bo pocałowałeś mnie dwa razy , nawet jak nie byliśmy razem .
- Pocałowałem cię tylko dwa razy a miałem ochotę jeszcze wcześniej , wcześniej ... myślałaś że dostałem olśnienia z dnia na dzień ?
- Głupek !! Teraz mi to mówisz .... - po tych słowach przycisnął mnie do siebie i pocałował namiętnie .
- Wtedy tak nie całowałeś ...
- Wtedy bałem się ciebie całować ... - byliśmy już pod moim domem chcieliśmy się jeszcze raz pocałować , ale usłyszeliśmy głos mojego taty : Kiedy wtedy ?
niedziela, 8 września 2013
Rozdział 25 Kto pobił Leóna ?? / Meg robi wyrzuty ...
* Violetta *
Kiedy León wyszedł był wieczór . W sali szpitalnej leżałam sama . Bardzo bałam się że przyjdzie tu Verdas , albo Tomas . Każde kroki które słyszałam były podejrzane . Długo nie mogłam usnąć . Nawet nie wiem kiedy mi się to udało , bo wydawało się jakbym zamknęła oczy , otworzyła je po nie całej minucie i już był dzień .
Ledwo wróciłam ze stołówki ze śniadania , a już wpadła Ludmiła .
- Coś się stało ? - spytałam spokojnie . Chciałam być pozytywnie nastawiona do tego dnia .
- To ty nie wiesz ? - spytała , a ja lekko się przestraszyłam i spytałam : Ale o czym ?
- Leóna pobili - powiedziała a ja załamanym głosem spytałam - Ale kto , gdzie on jest ...
- Tak między nami to ja myślę że to Tomas , a co do tego gdzie leży ... oglądnij się za siebie - po tych słowach odwróciłam głowę i zobaczyłam Leóna , podpiętego do tych wszystkich kabli .
- León , jak to możliwe że go nie zauważyłam ? - spytałam sama siebie i podeszłam do niego .
- Spodziewałam się że kiedy przyjdę ty tu już będziesz przy nim siedzieć .... - powiedziała i obie usiadłyśmy po obu stronach łóżka Leóna .
Przyszedł Tomas - czego on tu chcę ?!!
- Violu teraz porozmawiamy na spokojnie ... - powiedział i klęknął przy mnie .
- Ty mu to zrobiłeś !!! - wybuchłam
- On nam przeszkadzał ....
- Nie Tomas to ty tu przeszkadzałeś , od początku ... - powiedziałam ze łzami w oczach a on wstał i wyciągnął rękę w stronę mojej twarzy , a wtedy usłyszałam głos Leóna ; pewny i dość głośny jak na pobitego świeżo po obudzeniu - Nie dotykaj jej !!
- León - powiedziałam ucieszona i pocałowałam go w czoło .
- Violetto , dlaczego nie słuchasz swojego serca ? - spytał Tomas .
- W moim sercu są tylko dwie osoby . - powiedziałam a Tomas spytał zaciekawiony , reszta spojrzała na mnie : Jakie ?
- León i mama - powiedziałam a Tomas zrobił tą swoją minę zbitego psa i powiedział : Kiedyś cię od niego uwolnię , i będziemy już zawsze razem - spojrzałyśmy na niego z Ludmiłą jak na psychicznie chorego - on był psychicznie chory .
Wpadła pani Verdas , z mężem i Meg .
- Syneczku , wszystko w porządku ? - spytała , a Ludmiła gestem pokazała mi że sobie idzie .
Przyszedł też mój tata i kazał mi się pakować bo wypisali mnie ze szpitala .
- León , potem przyjdę , do widzenia - powiedziałam i wyszłam z sali szpitalnej .
- Do widzenia Violetko - powiedziała słodko pani Verdas .
* León *
- León , dlaczego Violetta leżała w szpitalu ? - spytała mama a ja spojrzałem na tatę mówiąc - Tata wie , i pewnie jest siebie dumny .
- Diego , co to ma znaczyć ? - spytała mama taty , a tata spojrzał w okno .
- Nie powie ci że doprowadził do próby samobójstwa Violetty .... - powiedziałem i uśmiechnąłem się w duchu .
- Za godzinę mam samolot , muszę iść - tata stchórzył . \
Jeszcze chwilkę rozmawiałem z mamą , na temat tej próby samobójczej .
Dopiero na końcu zauważyliśmy że Megan słucha , wszystkiego , o czym rozmawialiśmy .
- Viola dalej będzie z nami mieszkać ? - spytała delikatnym głosikiem
- Nie Viola , ma teraz nowy domek i w którym będzie mieszkać - powiedziała mama .
- To będzie do mnie przychodzić ? - spytała Megi z taką nadzieją w oczach .
- Nie , ona już nie będzie twoją opiekunką - powiedziałem a ona spojrzała na mnie morderczym wzrokiem .
- To twoja , wina !!! Gdybyś się w niej nie zakochał , nadal by się mną opiekowała . Po co przyjeżdżałeś ?!!! Myślałam że jak będziesz ją kochał to nie pozwolisz jej mnie zostawić. Tak jest za każdym razem ! Zawsze jak już się zaprzyjaźnię z nianią to ona mnie zostawia !!!!
Zobaczyłem że za Meg stoi Viola , i nie jest szczęśliwa , ale gestem pokazała żeby nie mówić Meg że tu jest , i cicho wyszła .
Megan - zacząłem bo nie mogłem jej tego nie powiedzieć - Wiesz że Violetta stała za tobą ? - Meg spojrzała za siebie , ale tam już nikogo nie było .
- Ona cię kocha , i nie zostawia cię , ale nie źle jej wygarnęłaś ... - parsknąłem śmiechem .
- Myślisz że jest jej przykro ? - spytała Meg i spojrzała na mnie takim wzrokiem .. nie wiem jak to określić .
- Czy przykro to nie wiem , ale na pewno jest trochę rozczarowana , zajmowała się tobą tyle lat , uwielbiała cię , a ty teraz robisz jej [ i mi ] takie wyrzuty ...
Chciałem wzbudzić w niej jak największe poczucie winy , i mama to dostrzegła , klepnęła mnie po głowie .
- No co ? - spytałem a ona spojrzała na mnie wzrokiem mówiącym : Oj będzie szlaban ...
Kiedy León wyszedł był wieczór . W sali szpitalnej leżałam sama . Bardzo bałam się że przyjdzie tu Verdas , albo Tomas . Każde kroki które słyszałam były podejrzane . Długo nie mogłam usnąć . Nawet nie wiem kiedy mi się to udało , bo wydawało się jakbym zamknęła oczy , otworzyła je po nie całej minucie i już był dzień .
Ledwo wróciłam ze stołówki ze śniadania , a już wpadła Ludmiła .
- Coś się stało ? - spytałam spokojnie . Chciałam być pozytywnie nastawiona do tego dnia .
- To ty nie wiesz ? - spytała , a ja lekko się przestraszyłam i spytałam : Ale o czym ?
- Leóna pobili - powiedziała a ja załamanym głosem spytałam - Ale kto , gdzie on jest ...
- Tak między nami to ja myślę że to Tomas , a co do tego gdzie leży ... oglądnij się za siebie - po tych słowach odwróciłam głowę i zobaczyłam Leóna , podpiętego do tych wszystkich kabli .
- León , jak to możliwe że go nie zauważyłam ? - spytałam sama siebie i podeszłam do niego .
- Spodziewałam się że kiedy przyjdę ty tu już będziesz przy nim siedzieć .... - powiedziała i obie usiadłyśmy po obu stronach łóżka Leóna .
Przyszedł Tomas - czego on tu chcę ?!!
- Violu teraz porozmawiamy na spokojnie ... - powiedział i klęknął przy mnie .
- Ty mu to zrobiłeś !!! - wybuchłam- On nam przeszkadzał ....
- Nie Tomas to ty tu przeszkadzałeś , od początku ... - powiedziałam ze łzami w oczach a on wstał i wyciągnął rękę w stronę mojej twarzy , a wtedy usłyszałam głos Leóna ; pewny i dość głośny jak na pobitego świeżo po obudzeniu - Nie dotykaj jej !!
- León - powiedziałam ucieszona i pocałowałam go w czoło .
- Violetto , dlaczego nie słuchasz swojego serca ? - spytał Tomas .
- W moim sercu są tylko dwie osoby . - powiedziałam a Tomas spytał zaciekawiony , reszta spojrzała na mnie : Jakie ?
- León i mama - powiedziałam a Tomas zrobił tą swoją minę zbitego psa i powiedział : Kiedyś cię od niego uwolnię , i będziemy już zawsze razem - spojrzałyśmy na niego z Ludmiłą jak na psychicznie chorego - on był psychicznie chory .
Wpadła pani Verdas , z mężem i Meg .
- Syneczku , wszystko w porządku ? - spytała , a Ludmiła gestem pokazała mi że sobie idzie .
Przyszedł też mój tata i kazał mi się pakować bo wypisali mnie ze szpitala .
- León , potem przyjdę , do widzenia - powiedziałam i wyszłam z sali szpitalnej .
- Do widzenia Violetko - powiedziała słodko pani Verdas .
* León *
- León , dlaczego Violetta leżała w szpitalu ? - spytała mama a ja spojrzałem na tatę mówiąc - Tata wie , i pewnie jest siebie dumny .
- Diego , co to ma znaczyć ? - spytała mama taty , a tata spojrzał w okno .
- Nie powie ci że doprowadził do próby samobójstwa Violetty .... - powiedziałem i uśmiechnąłem się w duchu .
- Za godzinę mam samolot , muszę iść - tata stchórzył . \
Jeszcze chwilkę rozmawiałem z mamą , na temat tej próby samobójczej .
Dopiero na końcu zauważyliśmy że Megan słucha , wszystkiego , o czym rozmawialiśmy .
- Viola dalej będzie z nami mieszkać ? - spytała delikatnym głosikiem
- Nie Viola , ma teraz nowy domek i w którym będzie mieszkać - powiedziała mama .
- To będzie do mnie przychodzić ? - spytała Megi z taką nadzieją w oczach .
- Nie , ona już nie będzie twoją opiekunką - powiedziałem a ona spojrzała na mnie morderczym wzrokiem .
- To twoja , wina !!! Gdybyś się w niej nie zakochał , nadal by się mną opiekowała . Po co przyjeżdżałeś ?!!! Myślałam że jak będziesz ją kochał to nie pozwolisz jej mnie zostawić. Tak jest za każdym razem ! Zawsze jak już się zaprzyjaźnię z nianią to ona mnie zostawia !!!!Zobaczyłem że za Meg stoi Viola , i nie jest szczęśliwa , ale gestem pokazała żeby nie mówić Meg że tu jest , i cicho wyszła .
Megan - zacząłem bo nie mogłem jej tego nie powiedzieć - Wiesz że Violetta stała za tobą ? - Meg spojrzała za siebie , ale tam już nikogo nie było .
- Ona cię kocha , i nie zostawia cię , ale nie źle jej wygarnęłaś ... - parsknąłem śmiechem .
- Myślisz że jest jej przykro ? - spytała Meg i spojrzała na mnie takim wzrokiem .. nie wiem jak to określić .
- Czy przykro to nie wiem , ale na pewno jest trochę rozczarowana , zajmowała się tobą tyle lat , uwielbiała cię , a ty teraz robisz jej [ i mi ] takie wyrzuty ...
Chciałem wzbudzić w niej jak największe poczucie winy , i mama to dostrzegła , klepnęła mnie po głowie .
- No co ? - spytałem a ona spojrzała na mnie wzrokiem mówiącym : Oj będzie szlaban ...
Subskrybuj:
Posty (Atom)














