- Jak z Leónem ? spytała Fran patrząc na mnie chytrym wzrokiem .
- Dobrze , a dlaczego się tak patrzysz ? - spytałam uśmiechając się
- Co robiliście z Leónem zanim przyszedł Tomas , hm ? - spytała Camila kładąc mi ręce na ramionach .
- Czy to ważne ? - spytałam a one chyba się domyśliły ale i tak były dociekliwe - No mów , jesteśmy przyjaciółkami czy nie ?
- No my się ... znowu ... - zaczęłam a one zaczęły rozmawiać między sobą
- Mówiłam że się całowali !! - krzyknęła Cami a Francesca dała jej 15 peso . Założyły się .
Następnego dnia wybraliśmy się z Leónem i Megan do pobliskiej lodziarni.
-To co jesteście parą?- spytała, patrząc to na mnie to na Leóna.
-Noo, tak.- powiedziałam nic nie podejrzewając.
A wtedy León szturchnął mnie lekko łokciem.
-No co ?- spytałam cicho.
-A co cię to interesuje?-zwrócił się León do Megan.
-Wszyscy w domu o tym gadają.- powiedziała.-A ja chce być na bieżąco. A jak długo macie zamiar być razem?
-Aż do śmierci.- powiedział z przekąsem León.- Kto kazał ci o to pytać?
-Jakaś blondyna, dała mi za to kwotę 2 razy większą od mojego kieszonkowego.
-Ludmiła!- powiedzieliśmy z Leónem naraz.
-Nie sprzedawaj jej żadnych informacji!- powiedział zirytowany León.
-Dobra.- odpowiedziała Megan.- Ale kasy jej nie oddam.
Przez resztę czasu staraliśmy się uświadomić Meg, że Ludmiła jest złą osobą. Po lodach León poszedł do Napo, a my poszłyśmy do domu i robiłyśmy porządki w szafie Megan.
-Przepraszam.- powiedziała Megan składając ubrania.-Powinnam się domyślić, że skoro jest taka ciekawa to coś jest na rzeczy.
-Tak, Ludmiła jest wścinska i zazdrosna.- odpowiedziałam wkładając za małe ubrania do pudła.
-Dlaczego się tak wami interesuje?- zapytała Meg wyciągając kolejną stertę.
-To plotkara.- powiedziałam.- Szuka plotek.
Nie mogłam powiedzieć Meg prawdy. Była za mała, żeby to zrozumieć. Dobrze, że Tomas się jej nie czepia, tylko tego by brakowało. Gdy skończyłyśmy Megan pojechała z mamą do galerii handlowej ( nie wiem uznała, że ma za mało ubrań?!).
Gdy szłam do swojego pokoju, spotkałam Maxiego.
-Cześć.- powiedziałam machając ręką.
-Hej, mam pytanie który masz nr pokoju?- zapytał zdyszany.
-Pokój nr 8 na tym samym piętrze, a co?- spytałam, ale Maxi po usłyszeniu tej odpowiedzi jak huragan wpadł do pokoju Leóna.
-To było dziwne.- pomyślałam i poszłam dalej.
Gdy weszłam do pokoju była już tam cała ekipa: Camila, Fran, León, Napo, a zaraz po moim wejściu przyszedł Maxi.
-O co chodzi?- spytałam rozglądając się.
-Chodzi o to, że...- zaczął Napo.
-W zasadzie zgodziliśmy się za ciebie.- powiedziała Camila.
-Ale o co chodzi?- spytałam zirytowana.
-Zgłosiliśmy się na przesłuchanie do Studia21.- powiedział León.- Już powiedziałem!
-Jako zespół.- powiedziała Francesca.
-Proszę?!- myślałam, że się przesłyszałam.- Przecież ja tego nie opłacę!
-My też nie, ale chcemy spróbować.- powiedziała Camila.
-Tata dzisiaj wraca spytam się go.- mówiąc to usiadłam na łóżku obok Camili.
Nagle rozległ się głos mojego taty!- Witaj córeczko, a co to za posiedzenie?- znowu poczułam się jak wtedy gdy przeczytałam ten artykuł o mamie.
-Tato możemy porozmawiać?- spytałam patrząc na Leóna. Zrozumiał co chciałam mu przekazać.
-To zapraszam wszystkich do mnie, obgadamy szczegóły.- powiedział León. Po czym wszyscy wstali, a on dyskretnie wsunął mi do ręki karteczkę z wydrukowanym artykułem.
Podałam artykuł tacie.
Usiadł na łóżku: Skąd się dowiedziałaś?- spytała przeczesując ręką krótkie włosy.
-To nie jest istotne.- powiedziałam chłodno patrząc w nasze jedyne okno.- Pytanie dlaczego, dlaczego to zataiłeś?
-Gdy zginęła twoja mama chodziłaś po domu, szukałaś jej, płakałaś za nią.
-To nie był powód!
-Zdaje sobie sprawę, jaki talent po niej odziedziczyłaś i nie chce żebyś szła w jej ślady.-To teraz ja ci coś powiem, zdaje do Studia21.
-Nie możesz!
-Jesteś mi to winien! I jeszcze jedno.
-Co?!
-Klucz do pokoju nr 3! Tato ty chyba nie widzisz swoich błędów!
-Nie, nie widzę bo ich nie popełniłem.- powiedział.
-Co?! Zataiłeś to kim była moja mama!
Milczał bał się cokolwiek powiedzieć, bo wiedział, że mam racje.
-Teraz widzę, że León jest dla mnie bliższy niż ty! - wymknęło mi się
-Kim jest dla ciebie León?!- spytał.
-Nie schodź z tematu! Będę się rozwijać w kierunku muzycznym- mówiąc to wyszłam i pobigłam do pokoju Leóna.
-Zatkało go jak mu to powiedziałam.- opowiadałam.
-Nie zgodził się, co?- zapytał León.
-Ale jest mi to winny.- powiedziałam i razem z dziewczynami pożegnałyśmy się i poszłyśmy do pokoju.
Ale gdy weszłyśmy do pokoju był tam tata i gość który grzebał w drzwiach od pokoju nr 3.Zaraz drzwi do pokoju były otwarte. Szybko tam wbiegłam. Olśniło mnie. Były tam zdjęcia, ubrania, dodatki, albumy, a to wszystko było mamy.
-Dlaczego tato? Dlaczego?- powiedział ze łzami w oczach.
Tata próbował się tłumaczyć, ale kazałam mu opuścić nasz pokój.
Przeglądając szafę mamy znalazłam pudełko gdzie pisało: Dla Violetty na 6 urodziny.
Pudełko było w kwiatki związane białą kokardą. w środku była drewniana pozytywka nakręcana na kluczyk, który na również białej wstążeczce leżał obok.
-Co tam masz?- spytała Camila podchodząc do mnie.
-To chyba mama chciała mi dać na 6 urodziny.
-To dlaczego nie dał ci tego tata.- spytała Fran.
-Nie wiem jeszcze go nie rozgryzłam.
Postawiłam pozytywkę na dębowej komodzie przy moim łóżku na którym leżała też moja koszula nocna. Wzięłam ją i poszłam do pokoju nr 3. Trzymając ją spojrzałam na zdjęcie wiszące na ścianie na którym mama miała identyczną koszule. Pomyślałam, że skoro babcia mi ją dała to musiała wiedzieć, że należała do mamy. Po pół godziny przeszukiwania pokoju Fran i Cami wyszły na spacer. Zostałam sama. Dowiedziałam się, że mama była gwiazdą muzyki klasycznej.
Po chwili przyszedł León.
-Jak się czujesz?- spytał.- Spotkałem Fran i Cami, powiedziały mi co się stało.
-To jest zarazem najpiękniejszy i najgorszy dzień w moim życiu.