czwartek, 31 października 2013

Bohater miesiąca październik

Hejka , tu autorki bloga!!!!!!!!!!!!
Przez cały miesiąc wybieraliście bohatera miesiąca , i wybraliście : Leóna !!!!!!!!!!!!!
 



Leoś zostaje oficjalnie wykreślony z naszej listy , a wy głosujecie dalej na listopad !!

sobota, 26 października 2013

Violetta cz.2 Rozdział 11 Urodzinki / Malinki

          Prosimy o komentarzee :)

* Violetta *
Pociągnęłam Fran na bok od Federica który wszedł do baru . 
- Fran sytuacja awaryjna , muszę iść do Leóna ... - powiedziałam i spojrzałam na nią błagalnym wzrokiem a ona tylko : Tak będę cię kryć , ale co mam powiedzieć twojemu "bratu"? 
- Nie mów nic Federico , tylko go czymś zajmij ... powinnam być za około 2 godzin , czyli koło 19.00 okey ?
-No dobra tylko przyjdź tak jak mówisz , a jak się spóźnisz to powiem mu że go wystawiłaś i poszłaś do swojego faceta ... - powiedziała uśmiechnęła się tajemniczo , na co ja tylko : Fran , w szantażu nie jesteś najlepsza , dlatego nie pozwolę abyś była skłonna go użyć .
- Idź już !!
Moja przyjaciółka weszła za Fede do baru a ja pomknęłam całkiem w przeciwną stronę . 
Do Leòna miałam około dwie minuty drogi . Kiedy zapukałam do drzwi mojego byłego domu otworzył mi mój chłopak cały w lukrze . - Jesteś słodszy niż zwykle - powiedziałam zgarniając palcem lukier z jego policzka i wkładając do ust .
- No wiem ... - powiedział jak najskromniej potrafił i gestem zaprosił mnie do środka .
Kiedy tam weszłam pierwsze co usłyszałam to : Viola !!
Była to Meg ,a dookoła niej mnóstwo dziewczynek , które były na jej imprezie urodzinowej . Tak ! Megi kończyła dzisiaj 8 lat !!
\- Meguś ! - krzyknęłam i od razu wskoczyła mi na ręce a León przewrócił oczami - Ale ty już jesteś duża !!
- Dobra koniec ! - powiedział León i ściągnął dziewczynkę z moich rąk po czym postawił ją na podłodze .
- My idziemy do góry - powiedział i przepchał mnie przez grupkę dziewczynek jakby " torując " mną sobie drogę .
- Violetta - zaczęła Megi tajemniczo - Jesteś dalej z Leónem ?
- No , a co ? - spytał León , " złym " głosem . Megan się uśmiechnęła i zaczęła wołać : Gorzko , gorzko !! - a jej koleżanki zaraz do  niej dołączyły . Dzieci mają jakąś obsesje na punkcie patrzenia jak ktoś się całuje .
León ponownie przewrócił oczami i pocałował mnie delikatnie , a one zaczęły piszczeć .
Siedzieliśmy u Leóna w pokoju , i jedliśmy tort Megi , a te dziewczynki cały czas nas podsłuchiwały i myślały że nie wiemy . Była 18.45 - pasowało by już iść do Resto .
Leoś odprowadził mnie do drzwi . Kiedy wyszliśmy przed dom , León pocałował mnie w policzek a potem ... zeszło na szuję . Było bardzo miło , i wcale mi nie przeszkadzały te jego pieszczoty , tylko szkoda że Megan wszystko widziała i widziały też to jej koleżanki .
- León , nie zamknąłeś drzwi i twoja ośmioletnia siostra i jej koleżanki wszystko widzą - powiedziałam a on nie wypuszczając mnie z uścisku zamknął drzwi .
- No muszę już iść  - powiedziałam i pocałowałam delikatnie Leóna w policzek , i wyszłam za furtkę .
Kiedy przyszłam do baru , była punkt 19.00 . Pokazałam się Fede że jestem i bawiłam się jakbym cały czas tu była . Wyszłam z Francescą do łazienki
- O widzę że impreza była niezła jak na urodziny ośmiolatki ? - spytała na co ja : Nie wiem o co ci chodzi .
- Co robiliście , że masz malinki na szyi ?
- Co ? Malinki ? - spytałam i spojrzałam w lustro - Yh , Leóna , no trochę poniosło przed domem .
- Haha - najpierw się zaśmiała po czym powiedziała : A mi nikt jeszcze malinki nie zrobił , i to na szyi !!!!
- Zawsze mogę pogadać z Fede , albo ...
- Albo co ?
- Dopisz tę czynność do umowy Marca o pracę .
- Violetta !! Jak coś osiągnąć to sama ! Ty po prostu masz fuksa !
- Taa zobaczymy na ile on mi się przyda jak tata zobaczy malinki ...


piątek, 25 października 2013

Violetta 3 opowiadanie ♥

A oto praca nad trzecią częścią opowiadania Violetty. Praca w pocie czoła, aż się zeszyty rozpadają. 
Przeżyły już upadek z balkonu, potop w wannie i wiele więcej, no ale mamy nadzieję, że jednak coś z tego będzie. A oto kilka fotek 3 części, nie martwcie się to tak tragicznie tylko wygląda, na blogu nie będzie widać tych poprawek. :)









piątek, 18 października 2013

Violetta cz.2 Rozdział 10 . Metamorfoza / Otwarcie RestoBand



Proszę o komentarze . PLISSSSSSSSSSSSSS


* Violetta *
Ta Ornella ... a taka sobie ... mamy nie zastąpi . Bardziej niż sama ona przeraża mnie fakt że mój tata miał dziewczynę a ja o tym nie wiedziałam !!!!!!!!!
Następnego dnia przed południem zeszłam do salonu , gdzie był tata , ten Federico i ta Ornella .
Byłam ubrana nieco inaczej niż u Verdas'ów . Wreszcie mogłam się ubierać jak chcę . Już nie muszę nosić ciągle białych bluzek , tylko no ... jakie chce !! Czuje się taka wolna !! Mogę , mieć mocny makijaż ..  to jest super !! Dzisiaj miałam na sobie białą bluzkę w kotwice , czarne rurki i buty na dość wysokiej platformie , oraz mocny makijaż .
- O Violu , zmieniłaś , jak to młodzież mówi - kook - powiedział tata , a Fede go poprawił : Mówi się look ..
- Co ty dziewczyno masz na sobie ? - spytała Ornella , a ja rzuciłam jej złe spojrzenie pytając przez zęby : Ślepa jesteś ?!!Mam ci wymieniać ?!!
- Violu spokojnie - powiedział tata a ja skrzyżowałam ręce na piersi .
- Violetto , na wszystkich zdjęciach jesteś taka delikatna , dziewczęca - zaczęła na co Fede : Według mnie Violetta zmieniła się na lepsze .
- Również tak uważam - powiedział tata , ja się uśmiechnęłam chytro patrząc na Ornelle która przewróciła oczami .
Gdzieś tak po obiedzie rozległ się dzwonek do drzwi . Ornella wstała otworzyć
* Francesca *
Otworzyła mi kobieta o ciemnych włosach i jasnej karnacji ... też była z Włoch więc na pewno to dziewczyna taty Violi .
- Kim ty jesteś ? - spytała od razu . Byłam ubrana inaczej niż do tej pory bo wcześniej się nie malowałam a teraz mam koturny , czarne rurki , kurtkę z epoletami , rozpuściłam włosy i mam makijaż !!
- O jestem , przyjaciółką Violetty . Mam na imię Francesca , ale mówią mi Fran ... - powiedziałam z uśmiechem , ale kobieta tylko mruknęła pod nosem : taa... ty te miałaś być inna .
Mimo iż nie była do mnie pozytywnie nastawiona , wpuściła mnie .
- Fran ! - powiedziała Viola i przytuliłyśmy się .
- Hej , chcesz ze mną iść na oficjalne otwarcie do RestoBand ?
 - RestoBand ?
- To nazwa restauracji Luci .
- A no to pewnie , idziemy !
- Violetta - rozbrzmiał głos jej taty - Nie zjadłaś całej zupy ... weź sobie coś tam zjedz , dobrze ?
- Dobrze - już miałyśmy wychodzić kiedy Viola się odwróciła i spytała : Federico , chcesz iść z nami ? Przy okazji kogoś poznasz .
- No dobrze mogę iść - powiedział nieśmiało chłopak , z bardzo wysoko postawioną grzywką . Ale nawet ładny był ... mimo wszystko Marco go przebija ... gadałam z nim tylko trzy razy ... tylko trzy bo Luca się drze że zagaduje mu pracowników .
Z Federico bardzo dobrze mi się rozmawiało . Okazało się że jesteśmy z tego samego miasta , i kraju !
Do Violi zadzwonił telefon .
- Cześć , co tam ? - odebrała a Fede spojrzał na nią i nie spuszczał z niej wzroku .
- Oj skarbie wytrzymasz ! - powiedziała znowu - No może przyjdę ale nie obiecuje , kocham cię ...
- Z kim ona gada ? - spytał Fede na no ja : Pewnie ze swoim chłopakiem ...
- Chłopakiem ? - spytał znowu : Jak się nazywa jej chłopak ??

niedziela, 13 października 2013

Violetta cz.2 rozdział 9 Mam brata .... i macochę ..


PROSIMY O KOMMMM ;) PLISSSS ;**


* Violetta *
Jesteśmy na lotnisku ... wracamy do domu . Reszta pobytu od włamania minęła spokojnie , ale pamiętnik się nie znalazł ..
Siedzieliśmy sobie w kawiarni na lotnisku . León spytał po chwili nieustannego śmiania się : To kto wraca ze mną do domu ?
- No nikt - powiedziała uradowana Cami - Wszystkim się poprawiło , ja zamieszkam już z rodzicami w małym domku przy głównej ulicy , znaleźli lepszą pracę , o wiele lepiej płatną .
- A Luca otworzył restauracje i ma dobre zarobki - zamieszkam z nim a mama zostanie już we Włoszech ! - powiedziała Francesca .
- Pusto będzie bez was , zawsze ktoś biegł po korytarzu a teraz to już nie będzie tak wesoło  - powiedział smętnie León na co my z Cami i Fran na raz powiedziałyśmy : Wesoło ... taa ..
Ludmiła nie wracała z nami ponieważ po nią przyjeżdżali rodzice .
Droga bardzo szybko mi minęła ... wydawało się jakbym zamknęła oczy na starcie , a kiedy je otworzyła po paru sekundach już lądowaliśmy . Mama Leóna przyjechała po nas i porozwoziła do domów .
Przekręciłam klucz w drzwiach i nastawiłam się na krzyki ze strony taty , ale jestem już w korytarzu i żadnych głosów ... ale to długo nie trwało bowiem jak tylko myśl o ciszy przeszła mi przez głowę uz za uszami usłyszałam : Hej , to ty jesteś córką German'a Violettą ??
- Idioto wystraszyłeś mnie !! - buchnęłam , i przede mną stał chłopak nie wysoki z grzywką nie mal że na pół metra ...
- Przepraszam , jestem Federico , będziemy przyrodnim rodzeństwem - powiedział z pokorą na co ja : Że co ? Nie ma mnie tydzień a on sprawia sobie syna ?!!!!!!!!
- O córeczko już jesteś ! - przywiał mnie tata i ucałował w czoło , nawet nie pytałam się go dlaczego nie krzyczy ani nic , ale to ... bardziej mnie interesował Federico : Tato kto to ??
- Słońce to Fede , będzie z nami mieszkać .. jego matka Ornella , jest ... moją narzeczoną ...
- Narzeczoną ?? Ale tato ty ..
- Violu , można powiedzieć że była moją dziewczyną tyle że mieszkała w Mediolanie .. a tak na marginesie , dostałem firmę po twoim ojcu , patrzysz na milionera !!!
- To super ... - powiedziałam a tata zaniósł moje walizki do góry . Rozpakowałam się i zeszłam na dół bo była akurat pora obiadowa .
- A gdzie ta twoja Otella ? - spytałam a ten Fede jak na niego mówią poprawił mnie : Ornella ..
- No przecież mówię - odparłam na co tata : Jest na zakupach  , Violu ...
- No co ?
- Spróbuj ją i Fede zaakceptować , proszę ..
- A ty mojego chłopaka zaakceptujesz ... ??
- Głęboko , się nad tym zastanowię , a .. na prawdę ją kocham .
Słodził mi tutaj żebym tylko się zgodziła ... oczywiście że nie zaakceptuje Leóna bo to nie możliwe .
- No okey , ale pamiętaj do kogo należy dom - powiedziałam szorstko - Wcale nie musi tu mieszkać ...
Mówiłam tylko o Ovelli czy jak jej tam , bo jak trochę z tym Federico pogadałam to jest na prawdę spoko ...



Ojojoj ... drogą elektroniczną dostałyśmy pytanie czy będzie Fede a oto odpowiedź ..... 
Dzisiaj czas to  dałam  dwa rozdziały , i pamiętajcie ... jakiekolwiek uwagi , porady , opinie wszystko prosto w komentarze ;** Kaja  

Violetta cz.2 Rozdział 8 Pamiętnik / Wigilie



PROSIMY O KOMENTARZE !!! ;*



* Lara * 
Violetta , Violetta , Violetta ... - tylko to imię chodziło mi po głowię ...

Włamałam się do jej pokoju ...  nie wiem po co , chyba tylko po to żeby jej bałagan zrobić bo i tak nic nie wzięłam ... nic oprócz pamiętnika ... i GOOL !!
Tu jest opisane wszystkie jej przeżycie związane z Tomasem , Leónem , jej ojcem i przyjaciółkami ...
O Boże !! Ona była jego służącą .. i on z nią jest ? Ludmiła , doprowadziła do jej próby samobójczej ?? Co to ma być !!
To wszystko wzbudza we mnie trochę współczucia i żalu ... tak bardzo go kocha ... ale ja też go kocham i nie odpuszczę !! Lara chcę - Lara ma !! On jeszcze się we mnie zakocha do szaleństwa .


* Francesca * 
Wszyscy siedzieli w naszym hotelowym pokoju który był bardzo przestrzenny . Śmialiśmy się i żartowaliśmy , kiedy nagle Violetta która przeglądała wszystkie swoje rzeczy i nie spędzała czasu z nami  podniosła alarm : Wiem co skradziono !!!
León natychmiast się zerwał .. jak wszyscy zresztą . Myśleliśmy że jakieś ważne dokumenty takie jak paszport albo dowód osobisty a tu : Ukradli mi pamiętnik !!
- I oto tyle huku ? - spytał Maxi i usiadł zrezygnowany .
- Czy ty wiesz co tam było ?? - ofuknęła go Viola - Wszystkie moje przeżycia , smutki uczucia wszystko co się ostatnio wydarzyło  !! Są tam takie informacje że każdego obecnego teraz stawiają w złym świetle.
- Masz jakiś pomysł aby go odzyskać ? - spytałam a Cami i Lu przytaknęły .
- Nie, nawet nie wiemy kto się włamał , będę się modlić aby był to ktoś kto nie wie o co chodzi !!
Zaraz po tym chłopaki i Ludmiła wyszli a my zostałyśmy i jeszcze raz wszystko przetrzepywałyśmy . Ale dlaczego nasze rzeczy zostały nie naruszone ?? Mam na myśli moje i Cami ...
Wczoraj dzwoniła mama - jeszcze nikomu nie powiedziałam ale mój brat otworzył jakiś czas temu restauracje i świetnie mu idzie . Zamieszkam z nim a mama zostanie już we Włoszech . Luca znalazł kogoś na stanowisko kelnera - niejakiego Marco ... raz go widziałam i to przy okazji kiedy przyszedł się spytać o tą pracę ... strasznie mi się podoba .. aaaaaaaa !!!!!!!!! Jest taki śliczny ...... zwariuję .. dobrze że już nie długo wyjeżdżamy ... Fran ty go nie znasz .. może okazać  się draniem , idiotą .. zmieniającym dziewczyny jak rękawiczki . Dlaczego tak boję się zakochać ? A ten pamiętnik , to nasza wspólna sprawa ... trochę szkoda że nie będziemy już razem mieszkać w jednym pokoju bo Cami też coś mówiła że jej rodzice znaleźli znakomitą robotę ... no nie wiem ... teraz być może się od siebie oddalimy .. nieee jesteśmy za blisko . Na każdą Wigilię byłyśmy we trzy - niestety . Tata Violi i mama jechali do Włoszech a rodzice Cami pracowali w ten dzień  - nie byli zatrudnieni u Verdas'ów tak więc Cami się też z rodzicami rzadko widywała . Jesteśmy jak rodzina .. W te Wigilię siadałyśmy na środku pokoju , i wymieniałyśmy się życzeniami , które prawie zawsze kończyły się tak : i oby następna wigilia była nieco inna ...
Ja i Viola nie leciałyśmy do Włoszech ponieważ po pierwsze nienawidzimy samolotów a po drugie : to nie było miłe względem Cami ... miała sama siedzieć ? To nie była łaska , uwielbiałyśmy ten dzień ... prezenty to było najczęściej coś co same robiłyśmy .. naszyjnik z makaronu , albo ranka ze wspólnym zdjęciem ... mamy wszystkie te prezenty .. takie poważniejsze dostawałyśmy od rodziców , moja mama i tata Violi zawsze przywozili coś z Włoszech całej trójce , a rodzice Camili dawali nam przede wszystkim lalki .. miałyśmy ich tony .. Przez 8 lat ... o rok po lalce + urodziny , dzień dziecka , a czasem bez powodu ale jak już coś to od razu dostawały wszystkie , jesteśmy jak rodzeństwo ..



Zapowiadam początek Marcesci , odpowiadam na pytanie anonima dotyczące : kto się włamał i trochę o wcześniejszym życiu naszej " Drużyny G " Kocham <333 Teraz Kaja 

piątek, 11 października 2013

Violetta cz.2 Rozdział 7 Włamanie



PROSIMY O KOMMM ;**


* León * 
Uśmiechnąłem się i razem z Violą ruszyliśmy objęci w stronę wyjścia .
- Ej , a wy gdzie ?!!León wracaj zginiesz z nudów razem z resztą !! - wrzasnął Napo a ja się odwróciłem i powiedziałem: Nie tym razem .
Violetta była zachwycona Madrytem szczególnie wieczorem kiedy te wszystkie latarnie były zapalone .
Byliśmy na kolacji w restauracji po czym odprowadziłem Violettę do hotelu .
Kiedy weszliśmy na odpowiednie piętro zobaczyliśmy że drzwi do pokoju są otwarte . Na początku pomyśleliśmy że pewnie w środku jest pokojówka , ale tam nie było nikogo , tylko wszędzie były porozrzucane rzeczy Violetty .
- O co chodzi ?? - spytała Viola samą siebie podnosząc z ziemi swoje rzeczy .
Schyliłem się i podniosłem aparat który był ustawiony na naszym wspólnym zdjęciu ... Violetta podeszła i wzięła aparat .
- Myślę że ktoś się włamał - powiedziałem drapiąc się po głowie a ona spojrzała na mnie wzrokiem mówiącym : Nie, no serio ?
- Ale gdyby to był zwykły włamywacz to by nie opuszczał rzeczy Fran i Cami . - powiedziała i poszła do łazienki .
Zbierałem jej rzeczy z podłogi kiedy usłyszałem kroki . Oglądnąłem się i zaczęło się we mnie gotować . Zobaczyłem Tomasa .
- Co tu robisz ? - spytałem chłodno , nawet na niego nie patrząc
- Przyszedłem do Violetty - powiedział i chciał przemknąć obok mnie ale zagrodziłem mu drogę .
- Słuchaj - powiedziałem i lekko go popchnąłem - Między tobą i Violettą już nic nie ma pogódź się z tym i daj jej odejść ... ze mną .
- Jesteś idiotą León , i jej nie doceniasz , kiedyś ją stracisz - powiedział jakby chciał mi doradzić ale ja się nie nabrałem
- Powiedział ten który sam ją stracił i nie doceniał . Jesteśmy szczęśliwi , zobacz to wreszcie .
- Nie , nie zobaczę , bo to nie prawda , Violetta będzie szczęśliwa ze mną .
- Ooo , jesteś tego aż taki pewny ? - spytałem i podwinąłem rękaw
- No dawaj - powiedział i stanął przede mną .
- Jeśli myślisz że pokonasz mnie to jesteś w błędzie . Nim zrobisz coś ostrzegam cię - nie łatwo będzie , ale jeśli tego bardzo chcesz ... - już się zamachnęliśmy na siebie na wzajem kiedy usłyszeliśmy głos Violetty : Stop !! Tomas idź !!
Opuściłem rękę , i spojrzałem w ziemię .  Viola patrzyła na nas ze zgorszeniem .
Pierwszy raz Tomas wyszedł bez większych kłopotów . Też chciałem wyjść , ale w końcu Violi złe spojrzenie spotkało się z moim lekko zawstydzonym .
- I co to miało być ? - spytała załamanym głosem - Na prawdę musisz mu udowadniać że jesteś lepszy ? Nie wystarczy ci to że to wiesz ? I ja to wiem , i wszyscy i on  też tyle że nie wypada mu się przyznać .... León czasami jesteś żałosny ...
- Jak zwykle masz rację ... - powiedziałem , na co ona : I jak zwykle przeprosisz choć nawet nie wiesz za co ..
Ona to jest trudna .... ale zaryzykowałem i pocałowałem ją znienacka .
Położyła ręce na moim karku i coś długo nam to zajęło .
- Przeprosiny przyjęte - powiedziała i ją przytuliłem .
Zaraz przyszła Cami z Fran i Lu . Chyba stały tu dość długo .... na pocałunek zdążyły na pewno , bo ich miny były bezcenne .

niedziela, 6 października 2013

Prosimy o komentarze ;((

 Piszemy drugiego takiego posta z prośbą o komentarze .... KOMENTUJCIE ! Po pierwszej notce o tym tytule było świetnie i myślałyśmy że więcej nie będziemy musiały jej pisać ..
Nie wiemy czy wam się może nie chcę , albo po prostu wam się nie podoba ... jeśli tak to mówcie !! Będziemy zmieniać ... Dla nas są bardzo ważne wasze opinie ... na prawdę ... trochę nam przykro bo staramy się aby ten blog był jak najlepszy ... ;((








Autorki Bloga
Kaja i Ola

piątek, 4 października 2013

Violetta cz.2 rozdział 6 . Centrum handlowe

*Violetta*
Pływałyśmy sobie jakieś 5 minut spokojnie , a potem Ludmiła dostała z pistoletu na wodę we włosy - to oznaczało wojnę . Bawiłam się świetnie, przez chwilę czułam się tak jakbym świetnie pływała .
Kontem oka dostrzegłam trzecią łódkę która dryfowała w naszą stronę ... Nagle łódka się przechyliła i wypadłam . Ledwo się zanurzyłam a już byłam na rękach Leóna .
- Mówiłem że nic ci nie będzie - powiedział i się uśmiechnął a ja pocałowałam go delikatnie w policzek i również się uśmiechnęłam .
- Ekhem- usłyszeliśmy głos Lary ... pffff .....
- Czego tu szukasz ?- spytała Ludmiła - była kuzynką Lary ale i tak bardzo się nie lubiły .
- Przyszłam przypomnieć ze korzystacie z gościny mojej mamy - powiedziała , ona na prawdę nie ma innych argumentów .
- Ona ma rację - powiedziałam kiedy León już postawił mnie na brzegu - Jeszcze dzisiaj się wyprowadzę.
Jak pomyślałam tak zrobiłam , a Fran i Cami ze mną . Ludmile nie wypadało się wyprowadzać i Leónowi też nie więc oni i chłopaki zostali . Minęło kilka dni - szalonych dni . León nigdzie nie rusza się bez chłopaków . Wreszcie wszyscy w pełni cieszą się tym wyjazdem .
Przyjechaliśmy na tydzień ... zostały jeszcze 3 dni .
Dzisiaj uprosiłyśmy chłopaków i poszli z nami do centrum handlowego . Znaczy ja Leóna wyciągnęłam pod pretekstem randki ... rozczarował się chłopak .


* León * 

 O patrz jakie to śliczne/piękne/boskie itp. - tylko to było słychać z ust dziewczyn ..
- Żałuje że zgodziliśmy się na centrum handlowe - powiedział zrezygnowany Napo ... nagle usłyszeliśmy głos jednej z dziewczyn : Chłopaki chodźcie coś zobaczyć ...
- No to idziemy - powiedziałem klepiąc Maxi'ego po plecach który sobie przysnął na ławce przed sklepem .
Kiedy weszliśmy do butiku Ludmiła coś tam mierzyła ...
- Po co nas wołałyście - spytał szorstko Napo
- A my was nie wołałyśmy - powiedziała Camila . Przyjaciele rzucili mi złe spojrzenie . Wróciliśmy na ławkę a po jakiś 10 minutach obok mnie usiadła Vilu .
- Już wszystko przymierzyłyście ? - spytał znudzony Napo
- Nie - powiedziała po czym zwróciła się do mnie - Z tego  co pamiętam to poszliśmy na randkę ?