czwartek, 8 sierpnia 2013

! ! ! PROSIMY O KOMENTARZE ! ! !

        Cześć !!! ;*
 Bardzo prosimy piszcie co myślicie o naszej książce , bardzo nam zależy na waszych opiniach , dopiero zaczynamy dlatego każdy komentarz , nie ważne jaki pozytywny negatywny jest dla nas wskazówką . Póki co publikujemy tylko pierwszą część książki , ale jesteśmy w trakcie pisanie drugiej części !
Pozdrowionka i miłych wakacji ;*

Autorki bloga

Rozdział 5 On zmienił moje życie !! / Nie zbliżaj tu się ...


  Gdy tylko weszłam do pokoju Camila i Francesca zasypywały mnie pytaniami.
Jaki on jest?! Czy jest taki fantastyczny jak jego opakowanie?! itp.
-Odpowiedz!- żądały dziewczyny.
-Jest świetny taki prawdziwy, ale bardzo interesuje go moje życie. Nie jest jak jego rodzice ani kapryśny, wspaniały!
-Czujesz mięte?- spytała Cami z podejrzanym uśmiechem.
-Nie ona uczy się chemii !- dopowiedziała Fran.
-On ma dziewczynę.
-Yyy.- jęknęły na raz obydwie.
-I pokłócili się.- powiedziałam nieci ciszej.
-Aaa! - ucieszyły się znów jednocześnie.
-Idę się myć.- powiedziałam znacząco, ale z uśmiechem.
Nasza kwatera nie była wytworna, 3 pokoje: sypialnia, łazienka i pokój nr 3 ( nie wiem co tam jest ).
Gdy wyszłam z łazienki i już miałam na sobie białą koszulę nocną długa do kostek i bez rękawów. Była to koszula , którą dostałam od babci.
-Idę pospuszczać żaluzje na korytarzu. powiedziałam i zachciało mi się śmiać.- I idę jeszcze w jedno miejsce.
-Do pokoju nr 20?- spytała Cami- a czy wasze spięcie na schodach coś dla was znaczy?
-Skąd o tym wiecie?!
-Cała służba w tym my to widziała.- krzyknęła Francesca.
-Opowiem wam wszystko jak wrócę! Ok?
-Dobra idź!
Wyszłam. Na całym 2 pietrze spuszczałam żaluzje. Gdy stanęłam przed drzwiami do pokoju Leóna serce zaczęło mi szybciej bić. Idę robię swoje i wychodzę. Może będzie w łazience i mnie nie zauważy. Weszłam i zaraz usłyszałam: Hej!
-Hej! Co tam masz? Bo masz taką minę.
-Wiedziałaś, że twoja mama była śpiewaczką?- spytał pełny tajemniczości.
-Nie ale o co ...? nie , nie!-krzyczałam.- On mnie okłamał ... , okłamał mnie!
-Uspokój się.-powiedział łapiąc mnie za rękę-kto cię okłamał?!
-Tata!- powiedziałam zdenerwowana.- powiedział, że mama była nauczycielką. Mogę przeczytać ten artykuł?
-Oczywiście. Ale nie domyśliłaś się?
- 5-letnie dzieci i młodsze nic nie wiedzą.
Zawsze gdy mama wyjeżdżała tłumaczyli , że wyjeżdża na wycieczkę z uczniami. A pewnego dnia nie wróciła.- powiedziałam i wyszłam
Kiedy szłam korytarzem, spotkałam Katy- kelnerkę.
-O Viola.-powiedziała zatrzymując mnie.- twój tata kazał przekazać, że wyjeżdża do Włoszech.
-Co?!- zdziwiłam się.- no nic dzięki , dobranoc.
-Dobranoc.- odpowiedziała i skręciła do przedziału dla pomocy kuchennej.
Wtedy dojrzałam Leóna wychodzącego z pokoju i przyspieszyłam kroku, a kiedy mnie zobaczył zaczęłam biec.
-Viola, zaczekaj!- krzyczał za mną, ale się nie zatrzymywałam.-Czekaj!
-Po 21.00 nie masz nade mną władzy!- powiedziałam stojąc i odwracając się.
-Nie chce jej mieć!- kupił mnie tymi słowami.- Nie chciałaś znać prawdy?- spytał cicho.
-Cieszę się, że wiem, ale to boli tym bardziej, że tata wyjechał.
-Co chcesz zrobić.- spytał patrząc mi prosto w oczy.
-Zdobyć klucze do pokoju nr 3.- mówiąc to zaczęłam biec.
Biegłam, a on za mną, aż do pokoju. Mojego pokoju.
-Wytłumacz mi to !!- powiedział nieco głośniej.
-Nie mamy o czym rozmawiać!
- Proszę - powiedział - łapiąc mnie za dłoń i przyciągając mnie do siebie , a mnie coś załaskotało w żołądku . Zdarzało mi się to coraz częściej kiedy przebywałam blisko niego . Zaczęłam się zastanawiać czy coś do niego czuję . Violka ! Znacie się od nie dawna !!
- León , nie . I ja też proszę - nie zadawaj już więcej pytań , bo ja sama nie znam odpowiedzi ! - wrzasnęłam
- Ale Violu ...
- Znam setki kłamstw  i widzę twój świat przez oczy twe . Nie przynoś go do mnie , nie zbliżaj tu się ... - po tych słowach wbiegłam do pokoju i zamknęłam go na klucz.
-Co się stało?- spytała zmartwiona Fran.
-Za dużo, na raz !
Gdy opowiedziałam im wszystko obiecałyśmy sobie, że przyciśniemy tatę do ściany.

Rozdział 4 Czy ja się w niej zakochuje ?



 Po jej minie poznałem, że przeżyła coś związanego z matką. Nie wymagałem żeby mi mówiła, jeśli to było dla niej coś ciężkiego. Zależało mi na tym aby się z nią zaprzyjaźnić . Nie wiem co to za uczucie , ale kiedy ona jest blisko , czuję się na początku zdenerwowany , a co jak powiem przy niej coś głupiego ? itp. Ale już potem kiedy zaczynamy rozmawiać , to coraz bardziej czuję taka swobodę i komfort ; ona wciąż mi za bardzo nie ufa . Patrzę na nią i nie wiem dlaczego widzę piękność nie z tej bajki . Zaraz , zaraz , czy ja się w niej zakochuje ?? Nie powinienem bo ona tu pracuje , ale w zasadzie co to przeszkadza ?
 Z ogrodu wyszliśmy w milczeniu, a z jej twarzy odczytałem, że bardzo chciało się jej płakać, żałuje, że spytałem, wziąłem prysznic i z szedłem na kolacje.
-Synu!- usłyszałem siedząc przy stole.
-Cześć tata.- powiedziałem lekko zdziwiony. Liczyłem, że go nie będzie, zawsze jak odwiedzałem dom na wakacjach nigdy go nie było.
-Nareszcie wróciłeś!
-Taa ... muszę jeść?- spytałem, za bardzo byłem na niego zły bym mógł na niego patrzeć i jeść.
-Ostatni raz ci pozwalam.- buchnął basem oburzony.
Odszedłem od stołu, do swojego pokoju. Gdy przeglądałem zdjęcia z dzieciństwa ... Yh dość szybko skończyłem bo nie miałem ich za dużo, nagle rozległo się pukanie.
-Mogę wejść?- spytała cichym głosem Violetta.
-Tak proszę.- powiedziałem zgaszony.
-Nie było cię na kolacji, więc kazali mi przyjść i zrobić ci coś do jedzenia.- powiedziała bardzo optymistycznie, po czym usiadłem w kuchni , gdy ona robiła tosty z miodem. [ I znowu wraca to uczucie ]
-Skąd wiedziałaś , że najbardziej lubię takie tosty?- spytałem.
-Dostałam to na fiszkach.- powiedziała śmiejąc się. Jej śmiech jest taki prawdziwy!!- Przepraszam za dzisiaj.- powiedziała nieco przygaszona.
-To znaczy?
-Że nie dokończyłam. Moja mama zginęła w wypadku samolotowym, gdy miałam 5 lat. Gdy o tym myślę jest mi tak źle , bo ja też miałam lecieć tym samolotem do Mediolanu, razem z mamą.
-Mnie nie dotknęła śmierć, tylko opuszczenie, nie chciałem zostawać w Chicago. Moja ciotka nie mogła mieć dzieci i mnie dali, dowiedziałem się nie dawno dlatego postanowiłem wrócić. Nie mogę im tego tak po prostu wybaczyć tego co zrobili.
Moje spojrzenie spotkało się z Violetty ; zapadła cisza , tak na jakieś 10 minut . 10 minut , nieustannego patrzenia na nią i podziwiania jej urdy która wydawała mi się taka nie ziemska. Dopiero ona przerwała zawstydzona ciszę
-Ja już muszę iść.-. Gdy wyszła uchyliłem drzwi , słyszałem jak biegnie .
Może to nie była ta chwila żeby jej mówić. Chciałem się postarać o głębsze relacje z Violą. Resztę wieczoru spędziłem przed komputerem , czekałem aż przyjdzie żeby sprawdzić czy mam zamknięte drzwi. Cały czas byłem skupiony na szukaniu czegoś o wypadku w którym zginęła jej matka.
-Znalazłem!- krzyknąłem w myślach.
Artykuł mówił , że 17 lipca 2005 roku zdarzył się wypadek w którym zginęło 258-osób w tym załoga i sławna śpiewaczka Maria Castillo.
Zwaliło mnie to z nóg. Jej matka była sławna na całym świecie, a ona jest służącą?! Nie składało się to do kupy.

Rozdział 3 Serce bije się z rozumem / Mój własny świat dotyczy mnie ...

 Kiedy zobaczyłam jak Ludmiła wychodzi tym swoim dominującym krokiem już wtedy wiedziałam, ze się pokłócili, tylko miałam nadzieje, że nie o mnie.
Kiedy zobaczyłam Leóna idącego w stronę kantorka stanęłam jak słup soli.
 Uciekłam do pomieszczenia obok, czyli kuchni. Tam mój tata gotował zupę pieczarkową, moją ulubioną.
-Cześć tata!- krzyknęłam radośnie i już bardziej sztucznego uśmiechu pokazać nie mogłam.
-Witaj córeńko.- uśmiechnął się, a widząc mój uśmiech spytał:- Wszystko w porządku
-Tak tatusiu.- mówiąc to usłyszałam kroki.
-Jest tu Viola?- rozległ się głos Leóna.
-tak jest tutaj.- odezwał się mój tata, on zawsze mnie wsypuje nawet gdy sam o tym nie wie.
-Tu jestem!- odwróciłam się.
-Możemy wyjść?- spytał grzecznie.
-Pewnie.- odpowiedziałam znów nieśmiało tak jak za pierwszym razem gdy go zobaczyłam.
-Może pójdziemy do ogrodu.- zapytał wskazują na rozległe pasma zieleni za oknem.
-Świetnie tylko wezmę narzędzia.- zawołałam i już ruszyłam w stronę kantorka, przez chwile myśląc o ucieczce.
-Ale kiedy jesteś ze mną nie musisz pracować.- powiedział tym swoim słodkim głosem ; moje myśli krzyczały : Otrząśnij się!
-No właśnie muszę.- odpowiedziałam i pokazałam mu małe urządzenie w rogu sufitu.- To ... , to jest monitoring muszę pracować , bo nie chce stracić pracy.
Popatrzył się na mnie takim dziwnym wzrokiem.
-Nie ważne.- mówiąc to uśmiechnęłam się delikatnie.- nie zrozumiesz i tak.
-Zrozumiem!
-Nigdy nie pracowałeś, nie zrozumiesz.
-Może.
Gdy wzięłam narzędzia i specjalny fartuch oraz rękawiczki, wyszliśmy do ogrodu, ja zajęłam się plewieniem, a on usiadł na ławce.
-Chciałbym cię lepiej poznać.- powiedział.
Odłożyłam motykę, wytrzepałam rękawiczki i spytałam:
-Które życie?
-Życie?
-Prywatne albo zawodowe.
-Chyba oba bo chce wiedzieć ile mamy wspólnego.
-Mój zwykły dzień będzie wyglądał tak : wstaje o 5.00 bo na 6.00 idę podnieść żaluzje na korytarzu i u ciebie w pokoju. Potem idę na kuchnie coś zjeść np. wafle ryżowe, wracam do mojego pokoju, biorę wózek, idę do ciebie po listę zakupów, idę na zakupy, wracam wypakowywuje zakupy w twojej kuchni, potem robię ci śniadanie i zostawiam na stole. Tak będzie wyglądać mój początek dnia.
-O której chodzisz spać?- spytał przerażony moim początkiem dnia.
-O 21.00 kończę prace więc o 22.30. A w sobotę po 24.00.
-Co robisz w tym czasie?- wypytywał, a ja się tylko dziwiłam, że tak go to interesuje. On mnie słuchał a ja przesadzałam róże.
-No o 22.00 jest cisza nocna i w pidżamie sprawdzam czy masz zamknięty pokój, gdy byłam niania Megi jeszcze spałam w jej pokoju.
-Co robisz w soboty?
-Gdy kończę prace idziemy na ognisko na małe pole, które dała nam pani Verdas. I one trwają do 2.00 w nocy, gdy opiekowałam się Megan rzadko tam bywałam.
-Yhy... Fajne masz życie, a o prywatnym opowiadasz?- spytał uśmiechając się.
-Mama...- zaczęłam, ale nie potrafiłam opowiadać o życiu prywatnym, nie osobie której powinnam nienawidzić.-Już 17.30 za pół godziny kolacja.
- Viola ... - zaczął ale ja mu przerwała - Mój własny świat dotyczy mnie ... i tylko mnie .
Od dłuższego czasu zastanawiam się czy ja czasem się w nim ... nie zakochuje . Na pewno jestem zauroczona ... nie to nie etyczne pracuję u jego rodziców !!
Serce bije się z rozumem . Tata zawsze mówił ,  w moich książkach też były te zdania : Kochaj sercem , Słuchaj serca , Serce wskaże ci drogę , miłość drogę zna , Bądź ostrożna , Bądź rozsądna , Walcz i się nie poddawaj  . Doszłam do tego że łatwo mówić i pisać , gorzej stosować to w życiu ...

Rozdział 2 Nienawiść od pierwszego wejrzenia .

 Violetta była wspaniała. Jej ciemne włosy, blada cera i równie ciemne, błyszczące oczy spoglądały przestraszone na mnie. Ubrana była w białą luźną bluzkę z rękawem 3/4 , i czarną skórzaną spódniczkę , z butami czarnymi na niskiej koturnie - większość dziewcząt miało w domu taki zestaw dlatego zgaduję że to było coś w rodzaju stroju roboczego .
-Już koniec tego poznawania się!- powiedziała szybko Alisia.- Violetto , proszę zanieś torby Leóna do jego pokoju.
-Dobrze.-powiedziała i z trudem wzięła moją torbę. Zrobiło mi się jej trochę szkoda .
-To może jej pomogę.- powiedziałem i ruszyłem za nią.
-Syneczku to służąca!- powiedziała mama.-Nie musisz jej pomagać .
-Mamo dobrze wiesz, że sama sobie nie poradzi.- poszedłem za nią.
-Daj to.-powiedziałem łapiąc ''uszy'' mojej torby i przy okazji dotykając jej ręki, a jej skóra była taka gładka i miękka .Gdy spojrzałem jej głęboko w oczy , nie mogłem się ocknąć i dopiero ona zerwała kontakt wzrokowy.
Przecież jesteś z Ludmiłą , a to tylko służąca!- pomyślałem
Ani ja, ani Violetta nie wiedziała , że pół służby nas obserwuje w tym jej przyjaciółki.
- Ja wezmę plecak.- powiedziała i biorąc go znów mnie dotknęła, to było najwspanialsze uczucie jakiego kiedykolwiek doznałem.
Pokój , [phi mieszkanie !!] który wybrała mi mama był ogromny z własną łazienką i małym pokojem który był czymś w rodzaju jadalni. Na stole w ''jadalni'' były położone różne smakołyki, np. moje ulubione chipsy solone, guma nisko słodzona itp.
-Mama się postarała- powiedziałem rozglądając się po pokoju, po czym usiadłem na ogromnym łóżku.
-Pani Verdas ... nie mów, że ci powiedziałam, ale nie ruszyła palcem, aby cokolwiek przygotować.- powiedziała układając, rzeczy ze stołu po szafkach.
-Więc kto to zrobił?!- spytałem zdziwiony.
-Ta sama osoba, która biegała po 4 sklepach, aby to znaleźć te wszystkie rzeczy- zaśmiała się, a jej uśmiech był taki ładny.
-To ty prawda?- spytałem odwzajemniając uśmiech.
-Tak to ja- powiedziała- przynieść ci coś z kuchni?
-Wtedy weszła postać o długich blond włosach i bladej twarzy ubranej na biało.

Była to Ludmiła moja dziewczyna.
-León!- krzyknęła wyraźnie, było widać, że się ucieszyła-Jak było w USA?



- Kto jest w kuchni ? - spytała wchodząc tam i krzycząc : Ej !
- Przestraszyłaś mnie - usłyszałem Violettę , i postanowiłem wkroczyć .
- León , kto to jest ? - spytała Ludmiła chwytając mnie za rękę .
- Lu to jest Violetta moja ... - nie chciałem urazić Violi ale ona sama dopowiedziała to czego nie chciałem powiedzieć : Służącą . Podać wam coś - powiedziała cicho i nie śmiało .
   -Tak. Poproszę żelki tylko te europejskie i ciasteczka marcepanowe.- powiedziała Ludmi , bacznie ją obserwując
-Nie miałam tych rzeczy na liście zakupów.-powiedziała widać lekko zdenerwowana.
-Jaki problem idź do sklepu!- powiedziała również zirytowana Ludmiła.
-Spokojnie.- starałem się załagodzić sytuacje.- Violu nie trzeba możesz iść.
-Gdybyś mnie potrzebował zawołaj przez domofon umieszczony przy drzwiach, ja będę w kantorku dla służby.
-Dobrze Violu.- powiedziałem a po tych słowach wyszła.
-No coś ładna ta służąca- powiedziała Ludmiła i popatrzyła na paznokcie.- Ilu tu jeszcze obsługuje?
-Tylko mnie.- powiedziałem chodź wiedziałem, że to jej się nie spodoba.
-Robię się zazdrosna.
-O służącą?- spytałem , ciężko mi mówić o Violetcie ''służąca''.
-Tak.- mówiąc to wstała.- Widzę jak na nią patrzysz León , zastanów się.- mówiąc to wyszła.
Wtedy zdałem sobie sprawę, że Ludmiła jest inna niż myślałem, kiedy byłem tu 2 lata temu. Uświadomiłem sobie, że jej nie kocham. Ale miała rację . Nie patrzyłem na Violę jak na pierwszą lepszą dziewczynę przechodzącą na ulicy . Jeszcze nie wiem co to znaczy , ale mam nadzieję że szybko się tego dowiem .
Postanowiłem pójść do Violetty.

Rozdział 1 Poznanie się

   Gdy stawiłyśmy się przed panią Alisią , policzyła nas 2 razy chociaż byłyśmy tylko 3.
-Dziewczęta jesteście moimi ulubienicami - powiedziała słodko , chociaż wszystkie dobrze wiedziałyśmy, że kłamie.-Dlatego zmienię wam zajęcia, więc tak Camila ty będziesz pod moimi prośbami (będzie jej służącą) , a Francesca będzie pracować w ogrodzie z Mirtą. Zatrudnię kogoś do opieki nad Meg, to wszystko.
-A ja-odezwałam się - bo mi pani Verdas, nic nie przydzieliła.
-Ha! Wiedziałam , że o kimś zapomniałam! - powiedziała i rzuciła mi tajemnicze spojrzenie - będziesz pod prośbami mojego syna ( będę jego służącą ).
-Syna? - spytałam, myślałam, że się przesłyszałam nie wiedziałam, że państwo Verdas mają syna.
-Rozumiem twoje zdziwienie, nigdy ci o nim nie wspominałam , ale w Chicago jest od 4 roku życia.- zaczęła opowiadać.- Ma 16 lat, ty chyba też.
-Owszem, a kiedy przyjeżdża ?- spytałam ponownie.
-Yy dzisiaj po południu. Przygotuj mu pokój nr 20 na 3 piętrze.                      
weszłam do kuchni, a z kuchni do przedsionka dla służby.
-Co masz?! Co masz?!- krzyknęły naraz Fran i Cami.
-Yy, chyba najgorsze z nas wszystkich.
-Jakie?!- dopytywały się.
-Mam usługiwać... jej synowi, a teraz musze iść przygotować mu pokój.
-Pomóc ci?- spytała Cami.
-Jak chcesz.- powiedziałam chłodno.
-Camila! Camilko.- rozległ się głos Alisii.
-Może kiedy indziej.- powiedziała smutna Camila.
Weszłam po schodach.
Kiedy przygotowałam pokój i zeszłam żeby powiedzieć, że już wszystko gotowe, zobaczyłam chłopaka w moim wieku. Był bardzo przystojny, kasztanowe włosy z krótką grzywką zaczesaną do góry, praktycznie złotą karnacją i ładnymi brwiami, a regularne rysy podkreślały urok czarnych oczu.
-Pani Verdas- zwróciłam się do jego matki.- już wszystko gotowe.
-Doskonale. O Leónie to twoja osobista służąca.
-Świetnie, a jak masz na imię?- spytał, a jego głos był taki spokojny i ciepły.
-Jestem Violetta.- powiedziałam nieśmiało.
-Violetta? Piękne imię.- odpowiedział patrząc mi prosto w oczy.