czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 2 Nienawiść od pierwszego wejrzenia .

 Violetta była wspaniała. Jej ciemne włosy, blada cera i równie ciemne, błyszczące oczy spoglądały przestraszone na mnie. Ubrana była w białą luźną bluzkę z rękawem 3/4 , i czarną skórzaną spódniczkę , z butami czarnymi na niskiej koturnie - większość dziewcząt miało w domu taki zestaw dlatego zgaduję że to było coś w rodzaju stroju roboczego .
-Już koniec tego poznawania się!- powiedziała szybko Alisia.- Violetto , proszę zanieś torby Leóna do jego pokoju.
-Dobrze.-powiedziała i z trudem wzięła moją torbę. Zrobiło mi się jej trochę szkoda .
-To może jej pomogę.- powiedziałem i ruszyłem za nią.
-Syneczku to służąca!- powiedziała mama.-Nie musisz jej pomagać .
-Mamo dobrze wiesz, że sama sobie nie poradzi.- poszedłem za nią.
-Daj to.-powiedziałem łapiąc ''uszy'' mojej torby i przy okazji dotykając jej ręki, a jej skóra była taka gładka i miękka .Gdy spojrzałem jej głęboko w oczy , nie mogłem się ocknąć i dopiero ona zerwała kontakt wzrokowy.
Przecież jesteś z Ludmiłą , a to tylko służąca!- pomyślałem
Ani ja, ani Violetta nie wiedziała , że pół służby nas obserwuje w tym jej przyjaciółki.
- Ja wezmę plecak.- powiedziała i biorąc go znów mnie dotknęła, to było najwspanialsze uczucie jakiego kiedykolwiek doznałem.
Pokój , [phi mieszkanie !!] który wybrała mi mama był ogromny z własną łazienką i małym pokojem który był czymś w rodzaju jadalni. Na stole w ''jadalni'' były położone różne smakołyki, np. moje ulubione chipsy solone, guma nisko słodzona itp.
-Mama się postarała- powiedziałem rozglądając się po pokoju, po czym usiadłem na ogromnym łóżku.
-Pani Verdas ... nie mów, że ci powiedziałam, ale nie ruszyła palcem, aby cokolwiek przygotować.- powiedziała układając, rzeczy ze stołu po szafkach.
-Więc kto to zrobił?!- spytałem zdziwiony.
-Ta sama osoba, która biegała po 4 sklepach, aby to znaleźć te wszystkie rzeczy- zaśmiała się, a jej uśmiech był taki ładny.
-To ty prawda?- spytałem odwzajemniając uśmiech.
-Tak to ja- powiedziała- przynieść ci coś z kuchni?
-Wtedy weszła postać o długich blond włosach i bladej twarzy ubranej na biało.

Była to Ludmiła moja dziewczyna.
-León!- krzyknęła wyraźnie, było widać, że się ucieszyła-Jak było w USA?



- Kto jest w kuchni ? - spytała wchodząc tam i krzycząc : Ej !
- Przestraszyłaś mnie - usłyszałem Violettę , i postanowiłem wkroczyć .
- León , kto to jest ? - spytała Ludmiła chwytając mnie za rękę .
- Lu to jest Violetta moja ... - nie chciałem urazić Violi ale ona sama dopowiedziała to czego nie chciałem powiedzieć : Służącą . Podać wam coś - powiedziała cicho i nie śmiało .
   -Tak. Poproszę żelki tylko te europejskie i ciasteczka marcepanowe.- powiedziała Ludmi , bacznie ją obserwując
-Nie miałam tych rzeczy na liście zakupów.-powiedziała widać lekko zdenerwowana.
-Jaki problem idź do sklepu!- powiedziała również zirytowana Ludmiła.
-Spokojnie.- starałem się załagodzić sytuacje.- Violu nie trzeba możesz iść.
-Gdybyś mnie potrzebował zawołaj przez domofon umieszczony przy drzwiach, ja będę w kantorku dla służby.
-Dobrze Violu.- powiedziałem a po tych słowach wyszła.
-No coś ładna ta służąca- powiedziała Ludmiła i popatrzyła na paznokcie.- Ilu tu jeszcze obsługuje?
-Tylko mnie.- powiedziałem chodź wiedziałem, że to jej się nie spodoba.
-Robię się zazdrosna.
-O służącą?- spytałem , ciężko mi mówić o Violetcie ''służąca''.
-Tak.- mówiąc to wstała.- Widzę jak na nią patrzysz León , zastanów się.- mówiąc to wyszła.
Wtedy zdałem sobie sprawę, że Ludmiła jest inna niż myślałem, kiedy byłem tu 2 lata temu. Uświadomiłem sobie, że jej nie kocham. Ale miała rację . Nie patrzyłem na Violę jak na pierwszą lepszą dziewczynę przechodzącą na ulicy . Jeszcze nie wiem co to znaczy , ale mam nadzieję że szybko się tego dowiem .
Postanowiłem pójść do Violetty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz