piątek, 6 września 2013

Rozdział 24 Groźba Tomasa

* León *
Myślałem że mam zwidy . Ludmiła i Violetta siedzą razem ?
- Ludmiła wyjdź stąd ! - powiedziałem wchodząc do sali . A Violetta popatrzyła na mnie ze zgorszeniem - pierwszy raz tak na mnie popatrzyła .
- Nie Ludmiła zostań jeśli chcesz - powiedziała patrząc na Ludmiłę a ta powiedziała : Violu , nie ja już pójdę pogadajcie ... - mówiąc to wstała i wyszła .
- Dlaczego chciałaś to zrobić ?- spytałem spokojnie , a ona nie patrząc na mnie powiedziała : Działałam pod wpływem emocji ...
- To nie było rozwiązanie - powiedziałem znów spokojnie chociaż chciało mi się krzyczeć . Bardzo chciałem ją  przytulić , bo w końcu gdybym potem wysłał jej SMS-a albo powiedział Maxi'emu aby jej wyjaśnił tak jak ona wysłała do mnie Camilę - to nie skończylibyśmy w szpitalu .
- Wtedy wydawało się najlepszym . León ...
- Wiem , ale nie byłem z tobą z litości ! Byłem z tobą bo cię kochałem i kocham cię teraz i kochać będę ale zanim przyszłaś tata u mnie był i powiedział że jeśli z tobą nie zerwę , to będziesz miała wypadek , na prawdę , a potem  tata stał za tobą w drzwiach i patrzył co zrobię . Nie chciałem cię narażać , tak jak ty mnie , pamiętasz ?
- Ja wysłałam za tobą Camilę , a w ogóle co do tego " wypadku " - to na jedno nam wyszło !
- Kocham cię Violetto , i wiem że się teraz boisz mi zaufać .
- Ja ... tak bardzo się boję . Ale ci wierze i już ci ufam , i ... kocham cię ale co to zmieni ?
- Bardzo dużo - powiedziałem trzymając jej dłoń ; pokiwała lekko głową i przytuliłem ją - Bardzo cię kocham - powiedziałem i pocałowałem ją w policzek .
Kiedy już sobie wszystko wyjaśniliśmy spytałem : A jak tam z tatą , był tu ?
- Był i myśli że pomyliłam witaminy z tabletkami nasennymi .
- To dobrze ?
- Tak , bo zamknął by mnie w psychiatryku .
Ale Ją kocham . Nie wyobrażam sobie życia bez niej . Pocałowaliśmy się
Nagle z hukiem wpadł Tomas : Violetta ! - krzyknął , po czym popatrzył na mnie - A ty czego tu szukasz ?!!
- Chciałem zadać ci dokładnie to samo pytanie - powiedziałem wstając
- Wyjdź chcę porozmawiać z Violettą ! - wrzasnął Tomas
- León nie idź , proszę - te słowa Violetty , dały mi do zrozumienia że mi ufa i że liczy na mnie . Usiadłem z powrotem .
- W takim wypadku ja cię wyciągnę - powiedział Tomas i zaczął się " rozpędzać " [ na dystans nie całych 3 metrów ] a kiedy chciał we mnie uderzyć ja go bez problemu odepchnąłem . Tomas się przewrócił , a ja się uśmiechnąłem triumfalnie . Wyszedł a ja pocałowałem Violę w czoło , a potem zeszło na usta .
Tomas wrócił odepchnął Violettę i uderzył mnie w twarz .
- Nie pozwolę żebyś ją krzywdził !! - krzyknął a ja wstałem i już mu miałem pokazać gdzie jego miejsce ale Viola chwyciła mnie za rękę mówiąc - Szkoda na niego czasu ... - potem zwróciła się do Tomasa : Proszę idź już i nie wchodź nam w drogę .
Tomas tylko syknął : Zniszczę cię León ... - i wyszedł .
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę , a Viola oglądnęła zaczerwienie na moim policzku po czym spytałem :Zdajesz sobie sprawę że kilka tabletek więcej i by cię nie uratowali ?
- Tak ... nie w zasadzie to nie , ale czy to ważne , już więcej nie wpadnę na taki pomysł a w ogóle to twoja wina .
-  Dobra moja wina ,i co lepiej ci ? - spytałem żartobliwie
- Tak lepiej - powiedziała i przytuliła się jeszcze raz po czym wyszedłem .

Rozdział 23 Początek pięknej przyjaźni ...

* León *
Na początku to do mnie nie docierało . Wydusiłem tylko z siebie dwa słowa : Moja Viola ...
- Tak , tak León twoja Viola . Twoja Viola chce się zabić . - Maxi mówił do mnie jak do niepełno sprawnego , a ja milczałem patrząc na niego takim wzrokiem " co ty gadasz ? " . Nagle Maxi ... dał mi " z liścia " i krzyknął : Co się tak gapisz , na motor i jedziemy , bo coś się stanie !!! Masz jej adres ?
Kiedy się ocknąłem już i dotarła do mnie powaga sytuacji wsiedliśmy na mój jednoślad i pomknęliśmy pod nowy adres Violetty .


* Violetta *
 W tym samym czasie : 

Byłam tylko smutna . Pusty smutek , za którym nic się nie kryło . On to wszystko robił z litości !! Jak mogłam być tak naiwna i tego nie zauważyć !! Nie dawał tego po sobie poznać . Bronił mnie , kłócił się o mnie ze swoim tatą ...
Zaczęłam połykać te tabletki . Kierowałam się myślą : Wszystkim będzie lepiej ...
 Połknęłam ostatnią i się położyłam na podłodze w salonie , okrytym jeszcze prześcieradłami . Kiedy byłam na górze , olśniło mnie . Tam był mój pokój , na drzwiach była tabliczka z moim imieniem a kiedy tam weszłam zobaczyłam zabawki , łóżko dziecięce . Dlaczego ja tego nie pamiętałam ?
Usypiałam ... kiedy już nawet nie byłam w stanie się podnieść ktoś wszedł do domu , to był chyba León z Maxim . Poczułam jak León bierze moje ciało na ręce i zaczyna mówić : Violetto , karetka już jedzie trzymaj się .... . Rozbudziłam się po około 4 godzinach a nade mną siedziały Cami z Francescą .
Wyjaśniłam im wszystko . Nagle wpadł mój tato
- Violetta !!! Co ci strzeliło do głowy ?? Nie umiesz rozróżniać zwykłych witamin od tabletek nasennych ?!! Czy ty zawsze musisz przyswajać mi tyle problemów ?!!!!
- Jestem problemem ? - spytałam lekko urażona - Wyjdź tato nie mam głowy do kłótni z tobą .
Jakby coś się zmieniło , wyszedł i to bez jakiś pretensji , jak ja się do niego odnoszę itp.
 Dziewczyny musiały iść . Siedziałam sama , gdy nagle przyszła Ludmiła .
- Co tu robisz ? - spytałam chłodno
- Violetto przepraszam cię , za to wszystko , nie chciałam żeby wszystko skończyło się tak . Ja po prostu chciałam się zemścić na Leónie , że mnie zostawił .  Ja go na prawdę kochałam , a to że byłam zazdrosna to  z miłości do niego . Verdas , jego ojciec - manipulował mną , powiedział że oboje dostaniecie nauczkę , ale nie wiedziałam że taką , tak bardzo cię przepraszam . Czułam się oszukana . Ta " miłość " już mi przeszła a więc ...
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę . Rozumiałam ją . Pogodziłyśmy się i już potem snułyśmy obie uśmiechnięte plany pięknej przyjaźni ... a to wszystko zepsuł León który wszedł .