* Violetta *
Nie wiem ile lecieliśmy. Wiem, że pół drogi spałam wtulona w Leóna. Gdy się obudziłam, zauważyłam że Fran trzyma głowę na Cami, a ta opiera się o okno, Maxi tak spał na Napo który gnieciony pod ciężarem przyjaciela spał w najlepsze
. Gdy spojrzałam na Leóna on nie spał tylko patrzył na mnie. Przytuliłam się i spytałam: A ty nie chcesz spać?
-Spałem, na razie nie chcę.
-Pójdę po wodę.-powiedziałam i wstałam.
Już miałam wracać kiedy usłyszałam za sobą głos.
-Violetta?-był to głos Tomasa. Przyspieszyłam kroku.Usiadłam na swoim miejscu. Ręce mi się trzęsły.
-Violuś wszystko dobrze?-spytał łapiąc mnie za rękę.
-Tak. Nie, nie jest-powiedziałam-Tomas tu jest i widział mnie!
-Zamieńmy się miejscami.-powiedział i pocałował mnie w czoło.
Gdy to uczyniliśmy przyszedł Tomas i powiedział: Violetto!
-A ty gdzie?!-powiedział chłodno León.

-León-powiedział Tomas przez zęby.-Myślałem, że lecisz z tatą.
-To źle myślałeś!-powiedział León.- Idź stąd!
-Chce rozmawiać z Violettą!
-A ona z tobą nie.
-Violetto odezwij się!
-Tomas, idź stąd!-powiedziałam załamanym głosem
-Nie!!
Nagle zobaczyłam, że Maxi podchodzi do Tomasa od tyłu.
-Masz jakiś problem?-spytał Maxi.-Rozwiążemy go. (Tomas nie kapnął się, że Maxi to przyjaciel Leóna)
-Dzięki ziom!-powiedział Tomas.-Bo ten tu nie chce mi dać pogadać z moją dziewczyną!
-Chyba się nie zrozumieliśmy-powiedział Maxi, nie wiedziałam, że potrafi być taki groźny (ale z tego co widzę to Cami się podoba)
-Ja i León rozwiążemy twój problem. A Viola to nie twoja dziewczyna.
-Ja też go chętnie rozwiąże!-powiedział odważnie Napo.
-Ty krasnalu?-spytał Tomas, ale Napo się nie poczuł urażony.
-Masz coś do Napo?-spytał Maxi.-Bo wiesz z tego co pamiętam, to na ognisku to on cię pozbawił przytomności.
Tomas zrobił minę zbitego psa i odszedł. Patrzyłam przez okno. León rozmawiał z Maxim. Nagle Tomas wrócił i powiedział:- Jeśli ja nie mogę cię mieć to nikt nie może!
Zaczęłam się bać. Przytuliłam twarz do okna, a za chwilę poczułam ramiona Leóna.
-Wszystko będzie dobrze.-powiedział szeptem.
-Przestałam w to wierzyć.-odpowiedziałam nadal patrząc w okno. León przytulił mnie i pocałował w czubek głowy, a wtedy ja się odwróciłam.
-Boję się León.-powiedziałam i schowałam twarz w dłoniach.-Słyszałeś co przed chwilą powiedział?
-Spokojnie nie dam ci zrobić krzywdy.
-Kocham cię León.-mówiąc to wtuliłam się w niego.
-Kocham cię Violetto.-powiedział i pocałował mnie w czoło.
W całym samolocie rozległy się oklaski.
-Nie macie swojego życia?!-wybuchnął León.
-Ciiii!-powiedziałam i pocałowałam go. Podczas pocałunku dostrzegłam Tomasa który siedział 2 siedzenia za nami tylko w przeciwnym rzędzie. Wyglądał jakby miał wybuchnąć.
Lecieliśmy już tylko 15 minut. Potem bez problemów wylądowaliśmy w Madrycie.
-No to gdzie teraz?-spytała Cami gdy wyszliśmy z lotniska.-Bo w ciemno chyba nie pojechaliśmy.
-Nie, w ciemno nie.-powiedział León, obejmując mnie.-Zatrzymamy się u przyjaciółki mojej mamy Florenci.
Szliśmy żartując i robiąc sobie zdjęcia. Po godzinie doszliśmy do domu równie ogromnego jak ten Leóna.
Zadzwoniliśmy dzwonkiem i otworzyła nam... Ludmiła!
-Co ty tu robisz?-spytał Maxi.
-To dom mojej ciotki przyjechałam do niej na końcówkę wakacji.
-Tak? My też.-powiedział León.
- Florencja powiedziała, że mam spodziewać się 3 dziewczyn i 3 chłopców, ale chłopców jest tylko 2.
-O jeszcze ja.-powiedział Napo wychodząc zza Maxi'ego.
Jego wzrok spotkał się z wzrokiem Ludmiły. Długo się na siebie patrzyli on do góry ona na dół.
León zaczął go wołać: Napo! Napo! Napoleon!
-Mówiłaś coś Ludmiło?-spytał zapatrzony nadal w nią.
-Nie to ja León, hallo!-krzyknął mu do ucha i dopiero wtedy się ocknął.
-Yyy chodźcie pokaże wam wasze pokoje.
Chłopakom pokazała pierwszym.
-To się wam pewnie nie spodoba, ale pokój będziemy miały wszystkie razem.
-Mi nie przeszkadza.-powiedziałam i siadłam na łóżku z karteczką z napisem "Violetta".

-Jestem otwarta na nowe znajomości.-powiedziała Fran.-Viola mówiła, że się zmieniłaś, a więc okey.
Spojrzałyśmy na Camilę.
-Pomimo, że katowałaś moją przyjaciółkę... skoro ona ci wybacza to ja też.
-Nawet nie wiecie jak się cieszę.-powiedziała Ludmiła.
-Ale wiesz tak wybaczają tylko przyjaciółki.-powiedziałam i wszystkie się przytuliłyśmy.
-Co to znaczy?-spytała Ludmiła.
-Witaj w naszej paczce ! Ja jestem Fran , a to Viola i Cami , ty jesteś Ludmi .