sobota, 28 września 2013

Violetta : reklama perwoll'u - nasza wersja ;*



                                                    

 Tak to już jest jak w sobotnie popołudnie wpadnie nam w ręce perwoll xD


Scenariusz :

[Lara stoi]

León : Lara masz nowe spodnie ...

Lara : León , nie są nowe , tylko wyprane w nowym perwoll'u

[Violetta wchodzi ]

Violetta : León, mówiłam ci że ją nawet nie stać na nowe spodnie ...

[Violetta wychodzi]

León patrzy za Violettą po czym na Lare i znów za Violą

León [wybiega za Violettą] : Viola , zabierz mnie ze sobą !!


Narrator : Perwoll - zepsuje każdy związek ...



                                                    Scenariusz : Kaja i Ola
                                                    Kamera : Ola

                                                    W rolach głównych :
                                               Lara : Kaja
                                               León : Kaja
                                               Violetta : Kaja
                                             
                                                    Garderoba : Ola  
                                                    Źródło : Szafa Kai

                                    Dziewczyna od Perwoll'a : młodsza siostra Kai


Prosimy o komentarze ;** Podawajcie pomysły na kolejne reklamy ...

Bohater miesiąca : październik

Ankieta która obecnie jest na blogu , dotyczy bohatera miesiąca . Głosujcie .  Kto zostanie gwiazdą października ???

Zdjęcie z twittera Tini


                              

                                       No wiecie co to za chłopak ?  :)  Piszcie w kom...   

Oficjalny teledysk Nuestro Camino




Violetta cz.2 Rozdział 5 " Ufasz mi? "

    *Violetta*

  Nagle wpadła Lara .
-Violuś tak się o ciebie bałam!-powiedziała i przytuliła mnie, a ja ją odepchnęłam.-Odejdź ode mnie.
-León dlaczego ona na mnie krzyczy?!-spytała i złapała się go pod rękę, a on się wyrwał i również na nią wrzasnął.-Nie dotykaj mnie!
-León, ale dlaczego na mnie krzyczysz? Myślałam, że jesteśmy parą!
-No to źle myślałaś, jestem z Violettą, kocham ją!-powiedział, po czym dostrzegł moją minę. Chyba bał się odezwać. Nie chciałam budzić wątpliwości. Gdy to powiedział rzuciłam mu się na szyję. Ona odeszła obrażona.
Ludmiła i ja chciałyśmy złapać jeszcze Larę i jej coś uświadomić. Ludmi zna to metro jak własną kieszeń. Złapałyśmy ją przy wyjściu.
-Myślisz, że jestem taka głupia?-spytałam.-Tylko ty mogłaś mi wysłać tego e-mail, myślałaś, że zerwę z Leónem przez twoją manipulację?!-powiedziałam, krzyczałam na nią.
-Ze mną może być szczęśliwy, interesujemy się tym samym. A ty? Panienka z okienka...
-Słuchaj!-krzyknęła Ludmiła.-Mojej przyjaciółki nie będzie obrażać jakaś dresiara w przetartych ogrodniczkach! Kiedyś nienawidziłam Violetty, ale teraz to jest moja najlepsza przyjaciółka! Z tobą tak nie będzie wiemy, że paprałaś łapy w porwaniu.
-Nie muszę się wam tłumaczyć!
Poszła sobie, a my wróciłyśmy do reszty.
-Mam propozycje.-powiedział Napo.-Wyjdźmy z tego zimnego metra.
Gdy wyszliśmy poszliśmy nad staw. Chłopaki wzięli sobie łódkę. Pływali sobie po stawie podczas gdy my stałyśmy na molo. Wygłupiałyśmy się. Nikt się nie bał bo wszyscy umieli pływać, wszyscy oprócz mnie.
León gdzieś zniknął. Po kilku minutach wypłynął z zarośli drugą łódką, w której miał pełno pistoletów na wodę. obie łodzie były bardzo pojemne, mogło w nich pływać po 10 osób. León rzucił kilka pistoletów na łódkę chłopaków i podpłyną do brzegu.
-Zapraszam panie na statek.-wszystkie weszły, oprócz mnie.
-Violetto?-powiedział tym swoim ciepłym głosikiem.-Ufasz mi?
-Tak.-odpowiedziała nie pewnie.
-A czy ufasz mi na tyle aby siąść na łódź?
-León wiesz, że nie umiem pływać! Co będzie jak łódź się przewróci, albo rozkołysze tak, że wypadnę?!
- No przecież tu jestem nic ci nie będzie , obiecuje ... - powiedział i wyciągnął dłoń w moją stronę .
Podałam mu rękę i powiedziałam cicho jakby przestraszona - No dobrze ..

wtorek, 24 września 2013

Nowy wygląd :)

Hej , jak widzicie zmieniłyśmy wygląd bloga ;)) Chyba nikt nie zaprzeczy że się przydał , bo stary był dość ... nie ważne , po prostu przyznam że starego wyglądu nie chciało nam się robić ...
Mamy nadzieję że nowy się podoba ... Zmienił się nie tylko blog ale też avatar który odpowiada naszym ulubionym aktorką [ Kaja - Mechi Ola - Tini ] i avatarom na osobnych blogach [ zakładki ]


Prosimy o opinie jeśli chodzi o nowy wygląd . PROSZĘ BARDZO NAM ZALEŻY ^_^
Dziękujemy z góry .
Kaja i Ola .



Violetta cz.2 Rozdział 4 Porwanie / " ... dostrzegłam w nim człowieka ... / Bezsensowne obietnice ...

* León *
Cała kłótnia zakończyła się późno w nocy . Panował taki chaos że dobrze że cioci w domu nie było ..
Dziewczyny krzyczały na Lare , ja przepraszałem i błagałem Violettę o wybaczenie , a chłopaki próbowali załagodzić sytuację . Kiedy wszyscy się rozeszli była 3.00 nad ranem , a już o 8.00 były u nas Fran , Cami i Ludmi .
- Za krótko się kłóciliśmy ?? - spytał z przekąsem Maxi .
- Violetty nie ma !! - wrzasnęła Francesca .
Ubrałem się i poszedłem do pokoju dziewczyn . Łóżko Violetty wyglądało jakby ją z niego wyciągali .
- To na pewno Tomas !! - wrzasnąłem i uderzyłem ręką w ścianę.
Zaczęliśmy rozważać najczarniejsze scenariusze .
- Według mnie - powiedziała Lara która znikąd zjawiła się w pokoju - Ta Violetta zabrała się i wróciła do Buenos Aires .
- I tak zostawiła wszystkie swoje rzeczy ? - spytała z przekąsem Camila - Na pewno maczałaś w tym palce !!!!!!
- Cicho - powiedziała Fran - Violetta dzwoni !
Dała ją na głośno mówiący .
- Halo ? - spytała Fran do słuchawki
- Fran jestem na jakimś starym metrze !! To Tomas i jeszcze ktoś , tego drugiego nie znam - powiedziała Viola . Była bardzo zdenerwowana . Nagle połączenie padło .
- Ktoś wie gdzie jest opuszczone metro ? - spytał Maxi oczekując odpowiedzi " nie " ale Ludmiła powiedziała - Jedno na prawo , a drugie na lewo .
- Ja , Maxi i Ludmiła pójdziemy w lewo - powiedziałem a wszyscy przytaknęli i rozbiegliśmy się po Madrycie .
Stanęliśmy przed wejściem do metra a Lu powiedziała : To metro zamknięto w 2002 roku .
Zbiegłem jako pierwszy potem Ludmiła a Maxi na końcu .
Kierowała mną myśl : Violetta cię potrzebuje , León kochasz ją !!
Po metrze poruszaliśmy się bardzo ostrożnie . Nagle usłyszeliśmy zza ściany jakieś dźwięki a kiedy się wychyliliśmy , zobaczyliśmy Vilu leżącą pod ścianą . Była związana z chustą na ustach .
Chciałem się do niej zbliżyć , a ona zaczęła machać głową jakby mówiła : Nie podchodź .
Podszedłem a na mnie rzucił się Tomas . Doszedł do mnie Maxi i zaczęliśmy się z nim szarpać a Ludmiła podbiegła do Violetty i ją rozwiązała .
Tomas po chwili uciekł  . Viola mówiła coś o kimś drugim ale nikogo prócz nas nie było .
Nagle Viola spojrzała w moją stronę i uśmiechnęła się lekko . Zaczęła biec ... myślałem że biegnie do mnie , a ona mnie ominęła i wpadła w ramiona Fran .
- Zabolało , nie ? - spytała Ludmiła i poszła do dziewczyn .
Usiadłem zrezygnowany pod ścianą ... bardzo kocham Violettę ,a tam to , to była chwila słabości ....

* Ludmiła *

Viola opowiadała nam o tym jak ją porwali i mówiła że Tomas rozmawiał z jakąś dziewczyną ...
Spojrzałam na Leóna który na szczęśliwego nie wyglądał . Bardzo kochał Violettę ...
Mi z nim po prostu nie wyszło .. a dla nich przyszłość jest świetlana , choć León , na samym początku musiał upaść ...
-Viola , a ty jeszcze kochasz Leóna ? - spytałam nie wiem dlaczego jakby lekko zawstydzona
 - Oczywiście że go kocham , ale on mnie ... - powiedziała Violetta ale ja jej przerwałam : Spójrz na niego .. on cię bardzo kocha chociaż ledwo się zjawiliście a on już musiał zepsuć . Wiem sama ci mówiłam różne rzeczy , ale byłam na niego taka wściekła ... a teraz już mi przeszło i dostrzegam w nim człowieka ... to on podniósł największy alarm kiedy zniknęłaś i to on powtarzał cały czas pod nosem : Dla Vilu , dla mojej Vilu  ...
- A jak znowu się sparzę .. - powiedziała i spojrzała na mnie podejrzliwym wzrokiem .
- Człowiek uczy się na błędach .. - powiedziałam a ona mnie przytuliła i odwróciła się w stronę dosłownie załamanego Leóna .



* Violetta *

Usiadłam obok Leóna , a on spojrzał na mnie błagalnie i powiedział : Proszę wysłuchaj mnie .
- Dobrze słucham - powiedziałam na początku chłodno .
- Kocham cię najbardziej na świecie , i uwielbiam i .... a to było dla mnie niczym , na prawdę , jeśli mi teraz wybaczysz to nic takiego nie będzie miało już miejsca ... wiem moje obietnice są bez sensu , bo wszyscy tak mówią ..
- Nie potrafię ... - zaczęłam a on zrobił zrezygnowaną minę , po czym dokończyła : ci nie wybaczyć ...
Wtedy natychmiast ożył i spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym : Możesz powtórzyć ? , a ja tylko się uśmiechnęłam i powiedziałam : Za bardzo cię kocham .. aby ci nie uwierzyć i za dużo razy dałeś mi odczuć tą miłość .
Przytuliliśmy się . Trzymał mnie tak mocno że zaczęłam się dusić ....






















środa, 18 września 2013

Violetta cz.2 Rozdział 3 Filmik / Triumf

 * Violetta *

  Miałyśmy pidżama party. Świetnie się bawiłyśmy z Ludmi, musiała bardzo kochać Leóna, że posunęła się do takiego stopnia. Równo o 24.00 dostałam e-mail na którym León całował się z Larą !! . Od razu poszłam do Leóna.
Gdy weszłam León i chłopaki siedzieli przed komputerem.
-León wytłumaczysz mi to?-spytałam i podałam mu telefon.
-Ale co?-spytał i złapał mnie za rękę, a ja go odepchnęłam mówiąc: Zostaw mnie!
Oglądnął film.
-Violu to nie tak...
-A jak?! Jak León. Popatrz na godziny! Godzinę po naszym powrocie! To boli najbardziej. Słucham wyjaśnień.
-Mam wystartować w wyścigach.Lara dorabia u mechanika chciała mi pomóc...
-Rzeczywiście pomogła ci!-powiedziałam z ironią nagle Maxi i Napo parsknęli śmiechem.
León momentalnie popatrzył się na nich, gdy Maxi powiedział jeszcze się śmiejąc :- No co? Serio ci dojechała.
-León miałeś racje.-powiedziałam z zapłakanymi oczami.-Marzenia nie spełniają się tak jak byśmy się chcieli, bo to my je komplikujemy.
-Nie, to ja je komplikuje.-powiedział smutny.-Co będzie z nami?
-Na teraz nie ma nas .Porozmawiamy jak się zdecydujesz. Albo ja albo ona , albo w ogóle ....
-Violetto...-przerwałam mu.-Nie ważne jak mnie zranisz, ja jestem w tobie zakochana! Ale pytanie czy ty jesteś i w kim. Dlaczego ze mną byłeś ? Nie wiem bo, nie wiem co się kryje w tym twoim pustym łbie.
-Ten pocałunek nic dla mnie nie znaczy!  Proszę!
-Wierzę ci ale ty nie wierzysz sobie.
Wróciłam do pokoju. Usiadłam obok Ludmiły.
-Teraz cię rozumiem.-powiedziałam trochę chłodno.-Teraz mogłabym ją zabić!
Przytuliła mnie. Nigdy bym nie sądziła, że zrobimy to z własnej woli! Szybko zasnęłam byłam bardzo smutna.


    *Ludmiła*

  Tak było mi jej szkoda. A León wie tylko, że mi wybaczyła, a nie że jesteśmy przyjaciółkami. Violetta się przebudziła.
-Violu.-spytałam tajemniczo.
-Tak Ludmi.-powiedziała równie tajemniczo.
-Teraz León ma przy sobie byłą i  niedoszłą.
-Zemsta?
-Mała bo jeszcze się nie rozstaliście.
-Jakiś pomysł?
-Masz nasze wywołane zdjęcia?
-Tak.
-Daj mi tu jedno.
Chciałyśmy go tylko nastraszyć nie doprowadzić do samobójstwa.
Siedziałyśmy sobie w kuchni. Robiłyśmy koktaile, śmiałyśmy się. Było bajecznie! Miałyśmy taką głupawkę, jakbyśmy były opite. Nagle przyszedł León ze zdjęciem.
-Ludmiła, musimy pogadać.-powiedział i wyszliśmy z kuchni.-To już nawet nie chodzi o nas.-zaczął, ale mu przerwałam.
-Nie ma nas!-powiedziałam z miną małego dziecka , które zrobiło coś złego i się z tego cieszy
- Jeszcze jej nie zepsułaś - syknął na co ja mu - Ty ją psujesz . Dziewczyna nie powinna płakać przez chłopaka , a ona w jedną godzinę wycisnęła z siebie basen . Ja ją naprawiam .
Rzucił mi spojrzenie jakby zawstydzone z odrobiną wściekłości . Chyba go zabolało .... Tak !! Triumf !! Niech cierpi jak ja i Violetta!! Viola to świetna dziewczyna , i dopiero teraz widzę nasza przyjaźń jest najlepszą zemstą , na nim . Ale nie chcę źle dla Violetty .

wtorek, 17 września 2013

Violetta cz.2 Rozdział 2 Lara się zjawia

 * León *

 -Napo, Napo, Napo... oj Napo, Napo...- mówił Maxi gdy tylko Ludmiła wyszła.- W Ludmile, serio?
-Odczep się Maxi, wszyscy wiedzą, że bujasz się w Camili.
-Napo, spotkał cię duży zawód miłosny.-powiedziałem, a Napo rzucił mi złośliwe spojrzenie.-To znaczy inaczej, masz nie mały problem...
-León przestań pomagać!
-No przecież nie robię tego specjalnie.-A wtedy Maxi wyrwał się z zamyślenia.
-Tak podoba mi się Camila.
-No ja już nie mam tych problemów.-powiedziałem.
Nagle rozległo się pukanie, po czym otworzyły się drzwi. Do pokoju weszła dość wysoka brunetka w dżinsowych ogrodniczkach.
-León!-powiedziała i rzuciła mi się na szyję.
-Lara!-powiedziałem po czym wskazałem na Maxiego i Napo. -Moi kumple: Maximiliano i Napoleon.
-O cześć Max!-powiedziała, a potem zwróciła się do Napo.- A to twój młodszy brat?
-Nie!-oburzył się Napo.-Nie jesteśmy rodziną! Ja też mam 16 lat!
-Chłopaki to jest Lara.-powiedziałem.-Córka pani która nas tak miło tutaj przyjęła.
Wtedy weszła Violetta i dziewczyny.
-Rozpakowaliście się?-zapytała Camila.
-Nie, jakoś tak brakło czasu.
-A mówią, że to dziewczyną zajmuje to dużo czasu.-powiedziała Fran.
-Mówcie za siebie.-powiedziałem.-Ja jestem rozpakowany.
Po czym podszedłem do Violi i przytuliłem ją od tyłu oraz powiedziałem:- A ciebie słonko jeszcze nikt nie napadł?
-Nie żartuj sobie tak!-powiedziała, a ja pocałowałem ją w policzek.

  *Lara*

  On ma dziewczynę?! Yyh. Mogłam się tego spodziewać! W Leónie kocham się od 2 lat. to był idealny moment. León mówił coś o napadzie? Pogrzebie i znajdę jakiś sposób, aby ich rozdzielić. Zadzwoniłam do mojego "wspólnika" Diega (nawet nie znam jego nazwiska), a on dotarł do Tomasa Heredi. Spotkałam się z nimi na mieście, aby powiedzieli jak wszystko będzie wyglądać.
-Według Violi jestem jej byłym chłopakiem, ale ja nie uważam tego związku za zakończony.-powiedział Tomas krzyżując ręce na piersi.
-Dobrze, ale co zamierzacie z nią zrobić? - dopytywałam się bo też nie miałam całego popołudnia
-Zamierzamy uprowadzić Violettę.-powiedział Diego uśmiechając się pod nosem .
-Dobry plan, ale ja najpierw ich skłócę. - zaczęłam myśleć
-I mamy plan!
-Myślałem, że będzie gorzej! Tommy to jak wchodzisz w to?
-Tak uda się.
-No oczywiście.


                                                   
                                                               
                                                             * León *

     Bawiliśmy się świetnie, poszliśmy na basen do ogrodu. Nie był głęboki, więc Viola się kąpała. Lara gdzieś poszła. Wieczór z Violettą spędziłem na pikniku nad pobliskim jeziorem. Po powrocie rozeszliśmy się do swoich pokoi. Jeszcze wieczorem spotkałem się z Larą w sprawie Motorcrossu. Ale to nie był idealny wieczór... chcę o nim zapomnieć , oby tylko Viola się nie dowiedziała , bo kolorowo by nie było ....

Violetta cz.2 Rozdział 1 " Boję się ... " / Ludmi ....


* Violetta *


  Nie wiem ile lecieliśmy. Wiem, że pół drogi spałam wtulona w Leóna. Gdy się obudziłam, zauważyłam że Fran trzyma głowę na Cami, a ta opiera się o okno, Maxi tak spał na Napo który gnieciony pod ciężarem przyjaciela spał w najlepsze
. Gdy spojrzałam na Leóna on nie spał tylko patrzył na mnie. Przytuliłam się i spytałam: A ty nie chcesz spać?
-Spałem, na razie nie chcę.
-Pójdę po wodę.-powiedziałam i wstałam.
Już miałam wracać kiedy usłyszałam za sobą głos.
-Violetta?-był to głos Tomasa. Przyspieszyłam kroku.Usiadłam na swoim miejscu. Ręce mi się trzęsły.
-Violuś wszystko dobrze?-spytał łapiąc mnie za rękę.
-Tak. Nie, nie jest-powiedziałam-Tomas tu jest i widział mnie!
-Zamieńmy się miejscami.-powiedział i pocałował mnie w czoło.
Gdy to uczyniliśmy przyszedł Tomas i powiedział: Violetto!
-A ty gdzie?!-powiedział chłodno León.
-León-powiedział Tomas przez zęby.-Myślałem, że lecisz z tatą.
-To źle myślałeś!-powiedział León.- Idź stąd!
-Chce rozmawiać z Violettą!
-A ona z tobą nie.
-Violetto odezwij się!
-Tomas, idź stąd!-powiedziałam załamanym głosem
-Nie!!
Nagle zobaczyłam, że Maxi podchodzi do Tomasa od tyłu.
-Masz jakiś problem?-spytał Maxi.-Rozwiążemy go. (Tomas nie kapnął się, że Maxi to przyjaciel Leóna)
-Dzięki ziom!-powiedział Tomas.-Bo ten tu nie chce mi dać pogadać z moją dziewczyną!
-Chyba się nie zrozumieliśmy-powiedział Maxi, nie wiedziałam, że potrafi być taki groźny (ale z tego co widzę to Cami się podoba)
-Ja i León rozwiążemy twój problem. A Viola to nie twoja dziewczyna.
-Ja też go chętnie rozwiąże!-powiedział odważnie Napo.
-Ty krasnalu?-spytał Tomas, ale Napo się nie poczuł urażony.
-Masz coś do Napo?-spytał Maxi.-Bo wiesz z tego co pamiętam, to na ognisku to on cię pozbawił przytomności.
Tomas zrobił minę zbitego psa i odszedł. Patrzyłam przez okno. León rozmawiał z Maxim. Nagle Tomas wrócił i powiedział:- Jeśli ja nie mogę cię mieć to nikt nie może!
Zaczęłam się bać. Przytuliłam twarz do okna, a za chwilę poczułam ramiona Leóna.
-Wszystko będzie dobrze.-powiedział szeptem.
-Przestałam w to wierzyć.-odpowiedziałam nadal patrząc w okno. León przytulił mnie i pocałował w czubek głowy, a wtedy ja się odwróciłam.
-Boję się León.-powiedziałam i schowałam twarz w dłoniach.-Słyszałeś co przed chwilą powiedział?
-Spokojnie nie dam ci zrobić krzywdy.
-Kocham cię León.-mówiąc to wtuliłam się w niego.
-Kocham cię Violetto.-powiedział i pocałował mnie w czoło.
W całym samolocie rozległy się oklaski.
-Nie macie swojego życia?!-wybuchnął León.
-Ciiii!-powiedziałam i pocałowałam go. Podczas pocałunku dostrzegłam Tomasa który siedział 2 siedzenia za nami tylko w przeciwnym rzędzie. Wyglądał jakby miał wybuchnąć.
Lecieliśmy już tylko 15 minut. Potem bez problemów wylądowaliśmy w Madrycie.
-No to gdzie teraz?-spytała Cami gdy wyszliśmy z lotniska.-Bo w ciemno chyba nie pojechaliśmy.
-Nie, w ciemno nie.-powiedział León, obejmując mnie.-Zatrzymamy się u przyjaciółki mojej mamy Florenci.
Szliśmy żartując i robiąc sobie zdjęcia. Po godzinie doszliśmy do domu równie ogromnego jak ten Leóna.
Zadzwoniliśmy dzwonkiem i otworzyła nam... Ludmiła!
-Co ty tu robisz?-spytał Maxi.
-To dom mojej ciotki przyjechałam do niej na końcówkę wakacji.
-Tak? My też.-powiedział León.
- Florencja powiedziała, że mam spodziewać się 3 dziewczyn i 3 chłopców, ale chłopców jest tylko 2.
-O jeszcze ja.-powiedział Napo wychodząc zza Maxi'ego.
Jego wzrok spotkał się z wzrokiem Ludmiły. Długo się na siebie patrzyli on do góry ona na dół.
León zaczął go wołać: Napo! Napo! Napoleon!
-Mówiłaś coś Ludmiło?-spytał zapatrzony nadal w nią.
-Nie to ja León, hallo!-krzyknął mu do ucha i dopiero wtedy się ocknął.
-Yyy chodźcie pokaże wam wasze pokoje.
Chłopakom pokazała pierwszym.
-To się wam pewnie nie spodoba, ale pokój będziemy miały wszystkie razem.
-Mi nie przeszkadza.-powiedziałam i siadłam na łóżku z karteczką z napisem "Violetta".
-Jestem otwarta na nowe znajomości.-powiedziała Fran.-Viola mówiła, że się zmieniłaś, a więc okey.
Spojrzałyśmy na Camilę.
-Pomimo, że katowałaś moją przyjaciółkę... skoro ona ci wybacza to ja też.
-Nawet nie wiecie jak się cieszę.-powiedziała Ludmiła.
-Ale wiesz tak wybaczają tylko przyjaciółki.-powiedziałam i wszystkie się przytuliłyśmy.
-Co to znaczy?-spytała Ludmiła.
-Witaj w naszej paczce  ! Ja jestem Fran , a to Viola i Cami , ty jesteś Ludmi .

Rozdział 27 . Ucieczka . KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

* Violetta *
Szybko pożegnałam się z Leosiem a tata wepchnął mnie do domu .
- Co to miało znaczyć ?!! - wrzasnął
- Oj tato , no nic nie udawaj że nie wiesz ...
- Ale o czym ?
Wtedy zdałam sobie sprawę że on nie wie o tym że byłem z Leónem jeszcze w domu państwa Verdas .
- No o tym że ja i León byliśmy ze sobą jeszcze u Verdasów - powiedziałam i nastawiłam się na krzyki , a on tylko usiadł i powiedział : Czyli jestem zacofany .... myślałem że wy jesteście ze sobą od tego wypadku z tabletkami .. ale to wy .. te wszystkie plotki co chodziły po domu to nie była plotka , ty na prawdę całowałaś się z nim w tym ogrodzie !! - i tu coś pękło i znowu wybuchł : Violetta to jest syn twojego szefa !!!
- Byłego szefa ! - odkrzyknęłam i powiedziałam coś czego nie powinnam - Myślisz że nie wiedziałam jak będzie gdy się dowiesz ?? Tyle trudu to kosztowało wszystkich ... mnie Leóna , Francesci , Camili !!!
- Co was kosztowało trudu ??
- To żebyś się nie dowiedział . Dowiedzieć się miałeś gdy już odbiorę spadek - powiedziałam już spokojnie , a on wyglądał jakbym mu powiedziała co najmniej że jestem w ciąży - Myślisz że jestem głupia ?? Że nie wiem że przeniosłeś możliwość odebrania spadku do Włoszech ??
Zatkało go . Nie wiedział że wiem aż tyle .
- Ja też sobie zadałem trud - powiedział - Żebyś wyrosła , żebyś była zdrowa . Wiesz ile nerwów mnie to kosztowało . To żebyś nigdy nie spotkała Leóna ??? A teraz na górę , i przemyśl wszystko !!
Już nie miałam siły pytać o co mu chodziło , ale już nie ważne ..
Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku . Po jakiś piętnastu minutach usłyszałam przekręcany klucz w drzwiach . Zaczęłam szarpać za klamkę . Zamknął mnie !!!
Próbowałam wszystkimi , spinkami , wsuwkami , i nic !! Zadzwonił León .
- León , on zamknął mnie w moim pokoju !!!
- Spokojnie bo już mam plan . Spakuj rzeczy na siedem dni i bądź gotowa na północ . I nic więcej same ubrania i jak najmniej butów , wszystko ci potem powiem , muszę kończyć . Północ pamiętaj !!
Rozłączył się . To był dziwne ale już nie ważne ... zrobię jak mówi .
Za piętnaście dwunasta zadzwonił znowu .
- Hallo ?
- Gotowa ?
- Tak , już dawno .
- Wyjdź na balkon .
Otworzyłam drzwi na balkon , a tam stał León .
- Idziemy ? - spytał a ja spojrzałam na niego pytając : A gdzie ?
- Do Madrytu - powiedział i kazał mi wyjrzeć przez barierkę a tam zobaczyłam Camilę , Francesce i Maxi'ego oraz Napo .
- Viola no chodź !! - krzyknęła Francesca .
- A będziemy mieć duże kłopoty ? - spytałam patrząc na Leóna a on wskazał na samochód swojej mamy który stał pod bramą i powiedział : O połowę mniejsze niż zwykle ..
Zeszliśmy po drzewie rosnącym przy moim balkonie . Pojechaliśmy na lotnisko .
Samolot mieliśmy za 20 minut . Siedzieliśmy przy barze , nagle rozległo się nawoływanie : Violetta , Violetta !!!! - był to głos mojego taty .
 - O nie , nie , nie ! - powiedziałam i razem z Cami i Fran zaczęłyśmy uciekać . Krążyłyśmy po lotnisku kiedy rozległ się głos z megafonu : Lot Buenos Aires - Madryt : prosimy wszystkich pasażerów o ustawienie się przy wyjściu numer 6 .
Biegłyśmy w tam tą stronę . Wszyscy się rozproszyli ... znaleźliśmy siebie dopiero po przejściu przez wyjście .. nie było tylko Leóna .
- Wylot za 5 minut .
- No gdzie on jest ?!! - panikowałam i nagle dostrzegłam go w tłumie - León no chodź !!
Zaraz za  nim dostrzegłam tatę .
- Viola biegnij !! - krzyczał i wziął mnie za rękę i weszliśmy do samolotu . Tata nie wszedł tylko ochrona go zabrała ponieważ chciał wejść do samolotu bez biletu .
Wylecieliśmy . Byłam taka szczęśliwa . Nawet nie wiedziałam o celu podróży , ale był ze mną León i moi przyjaciele , to dawało mi odwagę .




       ~~ KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ ~~ 

poniedziałek, 16 września 2013

Informacje dotyczące ankiet

Wszystkie ankiety dotyczą TRZECIEJ CZĘŚCI KSIĄŻKI .
Jesteśmy w trakcie pisania 3 a 1 się kończy i ją tylko przepisujemy ...
Powtarzam wszystkie ankiety są przeprowadzane odnośnie 3 części !!!


Pozdrowienia dla V-lovers


Kaja i Ola
Autorki bloga

Rozdział 26 Umiejętność Przepraszania / Kiedy wtedy ?


* Violetta *

Szłam do szpitala do Leóna . Nie wiedziałam że Megan tak uważa , że ją zostawiłam ... León w sali szpitalnej był sam . Już nie leżał a stał . Był ubrany inaczej niż wcześniej i ścielił łóżko . Pewnie go wypisali .
- No poprawiło ci się - powiedziałam stając bok niego a on pocałował mnie w czubek głowy .
- Poprawiło mi się , ale ponieważ manipulowałem Meg to wracam na piechotę .
- Nie masz tak znowu daleko - powiedziałam patrząc się na niego z uśmiechem po czym dodałam : A ja przyniosłam ci winogrona ...
- Nie spieszy mi się do domu - powiedział i położył się na łóżku mówiąc : Ale boli ....
- Bardzo śmieszne - powiedziałam i gestem kazałam mu się podnieść - Teraz zjem je ja , leżąc w pokoju i myśląc jakby tu przekonać tatę do muzyki .
- Jakby to było możliwe - powiedział a ja rzuciłam mu złośliwe spojrzenie . Mimo wszystko to był mój tata i nie chcę żeby tak o nim mówił . Oczywiście León jest dumny i nie przeprosi ale teraz przymknę na to oko .
- Rozmawiałaś , z nim ? - spytał kiedy wyszliśmy z sali .
- Nie . Nie odzywaliśmy się do siebie - powiedziałam wchodząc do windy . Byliśmy w niej sami , choć powinno być tłoczno jak na porę odwiedzin .
- Pewnie mnie nienawidzi bardziej niż wcześniej - powiedział drapiąc się po głowie .
- Wtedy mniej myślałam , o tobie , a więcej o tacie .
- Ale kiedy przyszedłem ....
- Lubie kiedy  mnie przepraszasz , a w ogóle oboje wiemy że rzadko ci się to zdarza ...
- Wcale nie !! Umiem przepraszać !!
- Nie León . Nie umiesz ... przeprosiłeś Megan , za te wszystkie dokuczliwości ??
- To całkiem inna sytuacja ...
- Nie León ....
Resztę jazdy windą spędziliśmy w milczeniu . León z obrażona miną , a ja z triumfalną .
Wyszliśmy ze szpitala również w milczeniu i rozeszliśmy się w dwie różne strony .
Kiedy León zauważył że nie ma mnie obok zaczął biec w moją stronę i pytał : Dokąd idziesz ??
- No do domu . Wyszedłeś na prostą ... już mnie tak nie potrzebujesz .... - León od razu załapał że go zacytowałam .
- No Violu , nie idziemy do domu , tylko pójdziemy się może gdzieś przejść ...
- Nie muszę cię już słuchać , nie jestem twoją służącą - zaśmiałam się a on przewrócił oczami i powiedział : To cię przynajmniej odprowadzę ...
- No dobrze - powiedziałam i go przytuliłam , a on pocałował mnie w czoło .
Szliśmy i wspominaliśmy nasze pierwsze spotkanie - takie przyjemne dla nas chwilę .
- Nawet nie wiesz jak się denerwowałem mówiąc ci to wszystko wtedy w twoim pokoju , a ty mi cały czas przerywałaś , co mi nie ułatwiało zadania . - mówił o tej chwili kiedy powiedział mi że jest we mnie zakochany .
- Bo dobrze wiedziałam co chcesz powiedzieć . Znaczy domyślałam się bo pocałowałeś mnie dwa razy , nawet jak nie byliśmy razem .
- Pocałowałem cię tylko dwa razy a  miałem ochotę jeszcze wcześniej , wcześniej ... myślałaś że dostałem olśnienia z dnia na dzień ?
- Głupek !! Teraz mi to mówisz .... - po tych słowach przycisnął mnie do siebie i pocałował namiętnie .
- Wtedy tak nie całowałeś ...
- Wtedy bałem się ciebie całować ... - byliśmy już pod moim domem  chcieliśmy się jeszcze raz pocałować , ale usłyszeliśmy głos mojego taty : Kiedy wtedy ?

niedziela, 8 września 2013

Rozdział 25 Kto pobił Leóna ?? / Meg robi wyrzuty ...

* Violetta *
Kiedy León wyszedł był wieczór . W sali szpitalnej leżałam sama . Bardzo bałam się że przyjdzie tu Verdas , albo Tomas . Każde kroki które słyszałam były podejrzane . Długo nie mogłam usnąć . Nawet nie wiem kiedy mi się to udało , bo wydawało się jakbym zamknęła oczy , otworzyła je po nie całej minucie i już był dzień .
Ledwo wróciłam ze stołówki ze śniadania , a już wpadła Ludmiła .
- Coś się stało ? - spytałam spokojnie . Chciałam być pozytywnie nastawiona do tego dnia .
- To ty nie wiesz  ? - spytała , a ja lekko się przestraszyłam i spytałam : Ale o czym ?
- Leóna pobili - powiedziała a ja załamanym głosem spytałam - Ale kto , gdzie on jest ...
- Tak między nami to ja myślę że to Tomas , a co do tego gdzie leży ... oglądnij się za siebie - po tych słowach odwróciłam głowę i zobaczyłam Leóna , podpiętego do tych wszystkich kabli .
- León , jak to możliwe że go nie zauważyłam ? - spytałam sama siebie i podeszłam do niego .
- Spodziewałam się  że kiedy przyjdę ty tu już będziesz przy nim siedzieć .... - powiedziała i obie usiadłyśmy po obu stronach łóżka Leóna .
Przyszedł Tomas - czego on tu chcę ?!!
 - Violu  teraz porozmawiamy na spokojnie ... - powiedział i klęknął przy mnie .
- Ty mu to zrobiłeś !!! - wybuchłam
- On nam przeszkadzał ....
- Nie Tomas to ty tu przeszkadzałeś , od początku ... - powiedziałam ze łzami w oczach a on wstał i wyciągnął rękę w stronę mojej twarzy , a wtedy usłyszałam głos Leóna ; pewny i dość głośny   jak na pobitego świeżo po obudzeniu - Nie dotykaj jej !!
- León - powiedziałam ucieszona i pocałowałam go w czoło  .
- Violetto , dlaczego nie słuchasz swojego serca ? - spytał Tomas .
- W moim sercu są tylko dwie osoby . - powiedziałam a Tomas spytał zaciekawiony , reszta spojrzała na mnie : Jakie ?
- León i mama - powiedziałam a Tomas zrobił tą swoją minę zbitego psa i powiedział : Kiedyś cię od niego uwolnię , i będziemy już zawsze razem - spojrzałyśmy na niego z Ludmiłą jak na psychicznie chorego - on był psychicznie chory .
Wpadła pani Verdas , z mężem i Meg .
- Syneczku , wszystko w porządku ? - spytała , a Ludmiła gestem pokazała mi że sobie idzie .
Przyszedł też mój tata i kazał mi się pakować bo wypisali mnie ze szpitala .
- León , potem przyjdę , do widzenia - powiedziałam i wyszłam z sali szpitalnej .
- Do widzenia Violetko - powiedziała słodko pani Verdas .
* León * 
- León , dlaczego Violetta leżała w szpitalu ? - spytała mama a ja spojrzałem na tatę mówiąc - Tata wie , i pewnie jest siebie dumny .
- Diego , co to ma znaczyć ? - spytała mama taty , a tata spojrzał w okno .
- Nie powie ci że doprowadził do próby samobójstwa Violetty .... - powiedziałem i uśmiechnąłem się w duchu .
- Za godzinę mam samolot , muszę iść - tata stchórzył . \
Jeszcze chwilkę rozmawiałem z mamą , na temat tej próby samobójczej .
Dopiero na końcu zauważyliśmy że Megan słucha , wszystkiego , o czym rozmawialiśmy .
- Viola dalej będzie z nami mieszkać ? - spytała delikatnym głosikiem
- Nie Viola , ma teraz nowy domek i w którym będzie mieszkać - powiedziała mama .
- To będzie do mnie przychodzić ? - spytała Megi z taką nadzieją w oczach .
- Nie , ona już nie będzie twoją opiekunką - powiedziałem a ona spojrzała na mnie morderczym wzrokiem .
- To twoja , wina !!! Gdybyś się w niej nie zakochał , nadal by się mną opiekowała . Po co przyjeżdżałeś ?!!! Myślałam że jak będziesz ją kochał to nie pozwolisz jej mnie zostawić. Tak jest za każdym razem ! Zawsze jak już się zaprzyjaźnię z nianią to ona mnie zostawia !!!!
Zobaczyłem że za Meg stoi Viola , i nie jest szczęśliwa , ale gestem pokazała żeby nie mówić Meg że tu jest , i cicho wyszła .
Megan - zacząłem bo nie mogłem jej tego nie powiedzieć - Wiesz że Violetta stała za tobą ? - Meg spojrzała za siebie , ale tam już nikogo nie było .
- Ona cię kocha , i nie zostawia cię , ale nie źle jej wygarnęłaś ... - parsknąłem śmiechem .
- Myślisz że jest jej przykro ? - spytała Meg i spojrzała na mnie takim wzrokiem .. nie wiem jak to określić .
- Czy przykro to nie wiem , ale na pewno jest trochę rozczarowana , zajmowała się tobą tyle lat , uwielbiała cię , a ty  teraz robisz jej [ i mi ] takie wyrzuty ...
Chciałem wzbudzić w niej jak największe poczucie winy , i mama to dostrzegła , klepnęła mnie po głowie .
- No co ? - spytałem a ona spojrzała na mnie wzrokiem mówiącym : Oj będzie szlaban ...

piątek, 6 września 2013

Rozdział 24 Groźba Tomasa

* León *
Myślałem że mam zwidy . Ludmiła i Violetta siedzą razem ?
- Ludmiła wyjdź stąd ! - powiedziałem wchodząc do sali . A Violetta popatrzyła na mnie ze zgorszeniem - pierwszy raz tak na mnie popatrzyła .
- Nie Ludmiła zostań jeśli chcesz - powiedziała patrząc na Ludmiłę a ta powiedziała : Violu , nie ja już pójdę pogadajcie ... - mówiąc to wstała i wyszła .
- Dlaczego chciałaś to zrobić ?- spytałem spokojnie , a ona nie patrząc na mnie powiedziała : Działałam pod wpływem emocji ...
- To nie było rozwiązanie - powiedziałem znów spokojnie chociaż chciało mi się krzyczeć . Bardzo chciałem ją  przytulić , bo w końcu gdybym potem wysłał jej SMS-a albo powiedział Maxi'emu aby jej wyjaśnił tak jak ona wysłała do mnie Camilę - to nie skończylibyśmy w szpitalu .
- Wtedy wydawało się najlepszym . León ...
- Wiem , ale nie byłem z tobą z litości ! Byłem z tobą bo cię kochałem i kocham cię teraz i kochać będę ale zanim przyszłaś tata u mnie był i powiedział że jeśli z tobą nie zerwę , to będziesz miała wypadek , na prawdę , a potem  tata stał za tobą w drzwiach i patrzył co zrobię . Nie chciałem cię narażać , tak jak ty mnie , pamiętasz ?
- Ja wysłałam za tobą Camilę , a w ogóle co do tego " wypadku " - to na jedno nam wyszło !
- Kocham cię Violetto , i wiem że się teraz boisz mi zaufać .
- Ja ... tak bardzo się boję . Ale ci wierze i już ci ufam , i ... kocham cię ale co to zmieni ?
- Bardzo dużo - powiedziałem trzymając jej dłoń ; pokiwała lekko głową i przytuliłem ją - Bardzo cię kocham - powiedziałem i pocałowałem ją w policzek .
Kiedy już sobie wszystko wyjaśniliśmy spytałem : A jak tam z tatą , był tu ?
- Był i myśli że pomyliłam witaminy z tabletkami nasennymi .
- To dobrze ?
- Tak , bo zamknął by mnie w psychiatryku .
Ale Ją kocham . Nie wyobrażam sobie życia bez niej . Pocałowaliśmy się
Nagle z hukiem wpadł Tomas : Violetta ! - krzyknął , po czym popatrzył na mnie - A ty czego tu szukasz ?!!
- Chciałem zadać ci dokładnie to samo pytanie - powiedziałem wstając
- Wyjdź chcę porozmawiać z Violettą ! - wrzasnął Tomas
- León nie idź , proszę - te słowa Violetty , dały mi do zrozumienia że mi ufa i że liczy na mnie . Usiadłem z powrotem .
- W takim wypadku ja cię wyciągnę - powiedział Tomas i zaczął się " rozpędzać " [ na dystans nie całych 3 metrów ] a kiedy chciał we mnie uderzyć ja go bez problemu odepchnąłem . Tomas się przewrócił , a ja się uśmiechnąłem triumfalnie . Wyszedł a ja pocałowałem Violę w czoło , a potem zeszło na usta .
Tomas wrócił odepchnął Violettę i uderzył mnie w twarz .
- Nie pozwolę żebyś ją krzywdził !! - krzyknął a ja wstałem i już mu miałem pokazać gdzie jego miejsce ale Viola chwyciła mnie za rękę mówiąc - Szkoda na niego czasu ... - potem zwróciła się do Tomasa : Proszę idź już i nie wchodź nam w drogę .
Tomas tylko syknął : Zniszczę cię León ... - i wyszedł .
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę , a Viola oglądnęła zaczerwienie na moim policzku po czym spytałem :Zdajesz sobie sprawę że kilka tabletek więcej i by cię nie uratowali ?
- Tak ... nie w zasadzie to nie , ale czy to ważne , już więcej nie wpadnę na taki pomysł a w ogóle to twoja wina .
-  Dobra moja wina ,i co lepiej ci ? - spytałem żartobliwie
- Tak lepiej - powiedziała i przytuliła się jeszcze raz po czym wyszedłem .

Rozdział 23 Początek pięknej przyjaźni ...

* León *
Na początku to do mnie nie docierało . Wydusiłem tylko z siebie dwa słowa : Moja Viola ...
- Tak , tak León twoja Viola . Twoja Viola chce się zabić . - Maxi mówił do mnie jak do niepełno sprawnego , a ja milczałem patrząc na niego takim wzrokiem " co ty gadasz ? " . Nagle Maxi ... dał mi " z liścia " i krzyknął : Co się tak gapisz , na motor i jedziemy , bo coś się stanie !!! Masz jej adres ?
Kiedy się ocknąłem już i dotarła do mnie powaga sytuacji wsiedliśmy na mój jednoślad i pomknęliśmy pod nowy adres Violetty .


* Violetta *
 W tym samym czasie : 

Byłam tylko smutna . Pusty smutek , za którym nic się nie kryło . On to wszystko robił z litości !! Jak mogłam być tak naiwna i tego nie zauważyć !! Nie dawał tego po sobie poznać . Bronił mnie , kłócił się o mnie ze swoim tatą ...
Zaczęłam połykać te tabletki . Kierowałam się myślą : Wszystkim będzie lepiej ...
 Połknęłam ostatnią i się położyłam na podłodze w salonie , okrytym jeszcze prześcieradłami . Kiedy byłam na górze , olśniło mnie . Tam był mój pokój , na drzwiach była tabliczka z moim imieniem a kiedy tam weszłam zobaczyłam zabawki , łóżko dziecięce . Dlaczego ja tego nie pamiętałam ?
Usypiałam ... kiedy już nawet nie byłam w stanie się podnieść ktoś wszedł do domu , to był chyba León z Maxim . Poczułam jak León bierze moje ciało na ręce i zaczyna mówić : Violetto , karetka już jedzie trzymaj się .... . Rozbudziłam się po około 4 godzinach a nade mną siedziały Cami z Francescą .
Wyjaśniłam im wszystko . Nagle wpadł mój tato
- Violetta !!! Co ci strzeliło do głowy ?? Nie umiesz rozróżniać zwykłych witamin od tabletek nasennych ?!! Czy ty zawsze musisz przyswajać mi tyle problemów ?!!!!
- Jestem problemem ? - spytałam lekko urażona - Wyjdź tato nie mam głowy do kłótni z tobą .
Jakby coś się zmieniło , wyszedł i to bez jakiś pretensji , jak ja się do niego odnoszę itp.
 Dziewczyny musiały iść . Siedziałam sama , gdy nagle przyszła Ludmiła .
- Co tu robisz ? - spytałam chłodno
- Violetto przepraszam cię , za to wszystko , nie chciałam żeby wszystko skończyło się tak . Ja po prostu chciałam się zemścić na Leónie , że mnie zostawił .  Ja go na prawdę kochałam , a to że byłam zazdrosna to  z miłości do niego . Verdas , jego ojciec - manipulował mną , powiedział że oboje dostaniecie nauczkę , ale nie wiedziałam że taką , tak bardzo cię przepraszam . Czułam się oszukana . Ta " miłość " już mi przeszła a więc ...
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę . Rozumiałam ją . Pogodziłyśmy się i już potem snułyśmy obie uśmiechnięte plany pięknej przyjaźni ... a to wszystko zepsuł León który wszedł .

środa, 4 września 2013

Rozdział 22 Tabletki nasenne

Leżałem bez celu patrząc w sufit . Nagle za wibrował telefon . Dzwoniła Violetta .
- Viola ?
 - Taak . León wszystko się udało pieniądze są już na moim koncie a dom jest w Buenos Aires !!
- Kamień spadł mi z serca ! Vilu nie masz pojęcia jak się cieszę !
- Wsiadam w najbliższy samolot i jestem !
- Bardzo się cieszę , muszę kończyć ktoś puka
- Do zobaczenia !!
Do mojego pokoju wszedł tata .
- Zerwiesz z nią !
- Nie nie zrobię tego , kocham ją - powiedziałem pewny siebie
- Jak chcesz , ale jeśli tego nie zrobisz dopilnuje aby miała wypadek . - powiedział i wyszedł .
Byłem załamany - całkiem . Jak Viola zareaguje ? Przyszli Napo z Maxi'm . Uznaliśmy że najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli zerwę z Violą a kiedy sprawa ucichnie to jej wyjaśnię. Trzy godziny po wyjściu chłopaków znów rozległo pukanie . Kiedy otworzyłem drzwi do mojego pokoju wpadła Violetta i od razu dała mi kartkę ze swoim nowym adresem .
- Violetto jest taka sprawa - zacząłem
- Coś się stało ? - spytała lekko zaniepokojona
- Bo chodzi o to że my nie możemy być dłużej razem - to był dla mnie i dla niej cios w serce .
- Kazali ci ? - spytała patrząc takim wzrokiem ... takim przesyconym nadzieją . Zobaczyłem że w szparze w drzwiach stoi tata i patrzy na mnie .
- Nie to była tylko moja decyzja . Wyszłaś na prosto już mnie tak  nie potrzebujesz ...
Na płynęły jej łzy do oczu .
- To wszystko było z litości ?!! Nie potrzebuje twojej łaski!- rozpłakała się .
- Viola nie ... - powiedziałem łapiąc ją za dłoń ale ona się wyrwała krzycząc - Nie dotykaj mnie !!
Wybiegła . Chciałem za nią pobiec, ale nie mogłem .

* Maxi *
Szedłem do Leóna . Miałem do niego jeszcze 20 minut drogi bo mieszkaliśmy kawałek od siebie .
Nagle zobaczyłem smutną Violettę wychodzącą z apteki . Zawołałem ją ale ona wsiadła do taksówki . Nagle przyszło mi coś do głowy ... wparowałem do apteki krzycząc - Co kupiła ta dziewczyna ?!!
- Tabletki nasenne - powiedziała spokojnie farmaceutka . '
Biegłem do Leóna z laptopem pod pachą . Kiedy wpadłem do niego do pokoju wrzasnąłem - Zerwałeś z nią ?!!!
- Tak - powiedział smętnie a ja chwyciłem go za koszulkę mówiąc - Stary ona kupiła tabletki nasenne !!!