piątek, 11 października 2013

Violetta cz.2 Rozdział 7 Włamanie



PROSIMY O KOMMM ;**


* León * 
Uśmiechnąłem się i razem z Violą ruszyliśmy objęci w stronę wyjścia .
- Ej , a wy gdzie ?!!León wracaj zginiesz z nudów razem z resztą !! - wrzasnął Napo a ja się odwróciłem i powiedziałem: Nie tym razem .
Violetta była zachwycona Madrytem szczególnie wieczorem kiedy te wszystkie latarnie były zapalone .
Byliśmy na kolacji w restauracji po czym odprowadziłem Violettę do hotelu .
Kiedy weszliśmy na odpowiednie piętro zobaczyliśmy że drzwi do pokoju są otwarte . Na początku pomyśleliśmy że pewnie w środku jest pokojówka , ale tam nie było nikogo , tylko wszędzie były porozrzucane rzeczy Violetty .
- O co chodzi ?? - spytała Viola samą siebie podnosząc z ziemi swoje rzeczy .
Schyliłem się i podniosłem aparat który był ustawiony na naszym wspólnym zdjęciu ... Violetta podeszła i wzięła aparat .
- Myślę że ktoś się włamał - powiedziałem drapiąc się po głowie a ona spojrzała na mnie wzrokiem mówiącym : Nie, no serio ?
- Ale gdyby to był zwykły włamywacz to by nie opuszczał rzeczy Fran i Cami . - powiedziała i poszła do łazienki .
Zbierałem jej rzeczy z podłogi kiedy usłyszałem kroki . Oglądnąłem się i zaczęło się we mnie gotować . Zobaczyłem Tomasa .
- Co tu robisz ? - spytałem chłodno , nawet na niego nie patrząc
- Przyszedłem do Violetty - powiedział i chciał przemknąć obok mnie ale zagrodziłem mu drogę .
- Słuchaj - powiedziałem i lekko go popchnąłem - Między tobą i Violettą już nic nie ma pogódź się z tym i daj jej odejść ... ze mną .
- Jesteś idiotą León , i jej nie doceniasz , kiedyś ją stracisz - powiedział jakby chciał mi doradzić ale ja się nie nabrałem
- Powiedział ten który sam ją stracił i nie doceniał . Jesteśmy szczęśliwi , zobacz to wreszcie .
- Nie , nie zobaczę , bo to nie prawda , Violetta będzie szczęśliwa ze mną .
- Ooo , jesteś tego aż taki pewny ? - spytałem i podwinąłem rękaw
- No dawaj - powiedział i stanął przede mną .
- Jeśli myślisz że pokonasz mnie to jesteś w błędzie . Nim zrobisz coś ostrzegam cię - nie łatwo będzie , ale jeśli tego bardzo chcesz ... - już się zamachnęliśmy na siebie na wzajem kiedy usłyszeliśmy głos Violetty : Stop !! Tomas idź !!
Opuściłem rękę , i spojrzałem w ziemię .  Viola patrzyła na nas ze zgorszeniem .
Pierwszy raz Tomas wyszedł bez większych kłopotów . Też chciałem wyjść , ale w końcu Violi złe spojrzenie spotkało się z moim lekko zawstydzonym .
- I co to miało być ? - spytała załamanym głosem - Na prawdę musisz mu udowadniać że jesteś lepszy ? Nie wystarczy ci to że to wiesz ? I ja to wiem , i wszyscy i on  też tyle że nie wypada mu się przyznać .... León czasami jesteś żałosny ...
- Jak zwykle masz rację ... - powiedziałem , na co ona : I jak zwykle przeprosisz choć nawet nie wiesz za co ..
Ona to jest trudna .... ale zaryzykowałem i pocałowałem ją znienacka .
Położyła ręce na moim karku i coś długo nam to zajęło .
- Przeprosiny przyjęte - powiedziała i ją przytuliłem .
Zaraz przyszła Cami z Fran i Lu . Chyba stały tu dość długo .... na pocałunek zdążyły na pewno , bo ich miny były bezcenne .