niedziela, 13 października 2013

Violetta cz.2 rozdział 9 Mam brata .... i macochę ..


PROSIMY O KOMMMM ;) PLISSSS ;**


* Violetta *
Jesteśmy na lotnisku ... wracamy do domu . Reszta pobytu od włamania minęła spokojnie , ale pamiętnik się nie znalazł ..
Siedzieliśmy sobie w kawiarni na lotnisku . León spytał po chwili nieustannego śmiania się : To kto wraca ze mną do domu ?
- No nikt - powiedziała uradowana Cami - Wszystkim się poprawiło , ja zamieszkam już z rodzicami w małym domku przy głównej ulicy , znaleźli lepszą pracę , o wiele lepiej płatną .
- A Luca otworzył restauracje i ma dobre zarobki - zamieszkam z nim a mama zostanie już we Włoszech ! - powiedziała Francesca .
- Pusto będzie bez was , zawsze ktoś biegł po korytarzu a teraz to już nie będzie tak wesoło  - powiedział smętnie León na co my z Cami i Fran na raz powiedziałyśmy : Wesoło ... taa ..
Ludmiła nie wracała z nami ponieważ po nią przyjeżdżali rodzice .
Droga bardzo szybko mi minęła ... wydawało się jakbym zamknęła oczy na starcie , a kiedy je otworzyła po paru sekundach już lądowaliśmy . Mama Leóna przyjechała po nas i porozwoziła do domów .
Przekręciłam klucz w drzwiach i nastawiłam się na krzyki ze strony taty , ale jestem już w korytarzu i żadnych głosów ... ale to długo nie trwało bowiem jak tylko myśl o ciszy przeszła mi przez głowę uz za uszami usłyszałam : Hej , to ty jesteś córką German'a Violettą ??
- Idioto wystraszyłeś mnie !! - buchnęłam , i przede mną stał chłopak nie wysoki z grzywką nie mal że na pół metra ...
- Przepraszam , jestem Federico , będziemy przyrodnim rodzeństwem - powiedział z pokorą na co ja : Że co ? Nie ma mnie tydzień a on sprawia sobie syna ?!!!!!!!!
- O córeczko już jesteś ! - przywiał mnie tata i ucałował w czoło , nawet nie pytałam się go dlaczego nie krzyczy ani nic , ale to ... bardziej mnie interesował Federico : Tato kto to ??
- Słońce to Fede , będzie z nami mieszkać .. jego matka Ornella , jest ... moją narzeczoną ...
- Narzeczoną ?? Ale tato ty ..
- Violu , można powiedzieć że była moją dziewczyną tyle że mieszkała w Mediolanie .. a tak na marginesie , dostałem firmę po twoim ojcu , patrzysz na milionera !!!
- To super ... - powiedziałam a tata zaniósł moje walizki do góry . Rozpakowałam się i zeszłam na dół bo była akurat pora obiadowa .
- A gdzie ta twoja Otella ? - spytałam a ten Fede jak na niego mówią poprawił mnie : Ornella ..
- No przecież mówię - odparłam na co tata : Jest na zakupach  , Violu ...
- No co ?
- Spróbuj ją i Fede zaakceptować , proszę ..
- A ty mojego chłopaka zaakceptujesz ... ??
- Głęboko , się nad tym zastanowię , a .. na prawdę ją kocham .
Słodził mi tutaj żebym tylko się zgodziła ... oczywiście że nie zaakceptuje Leóna bo to nie możliwe .
- No okey , ale pamiętaj do kogo należy dom - powiedziałam szorstko - Wcale nie musi tu mieszkać ...
Mówiłam tylko o Ovelli czy jak jej tam , bo jak trochę z tym Federico pogadałam to jest na prawdę spoko ...



Ojojoj ... drogą elektroniczną dostałyśmy pytanie czy będzie Fede a oto odpowiedź ..... 
Dzisiaj czas to  dałam  dwa rozdziały , i pamiętajcie ... jakiekolwiek uwagi , porady , opinie wszystko prosto w komentarze ;** Kaja  

Violetta cz.2 Rozdział 8 Pamiętnik / Wigilie



PROSIMY O KOMENTARZE !!! ;*



* Lara * 
Violetta , Violetta , Violetta ... - tylko to imię chodziło mi po głowię ...

Włamałam się do jej pokoju ...  nie wiem po co , chyba tylko po to żeby jej bałagan zrobić bo i tak nic nie wzięłam ... nic oprócz pamiętnika ... i GOOL !!
Tu jest opisane wszystkie jej przeżycie związane z Tomasem , Leónem , jej ojcem i przyjaciółkami ...
O Boże !! Ona była jego służącą .. i on z nią jest ? Ludmiła , doprowadziła do jej próby samobójczej ?? Co to ma być !!
To wszystko wzbudza we mnie trochę współczucia i żalu ... tak bardzo go kocha ... ale ja też go kocham i nie odpuszczę !! Lara chcę - Lara ma !! On jeszcze się we mnie zakocha do szaleństwa .


* Francesca * 
Wszyscy siedzieli w naszym hotelowym pokoju który był bardzo przestrzenny . Śmialiśmy się i żartowaliśmy , kiedy nagle Violetta która przeglądała wszystkie swoje rzeczy i nie spędzała czasu z nami  podniosła alarm : Wiem co skradziono !!!
León natychmiast się zerwał .. jak wszyscy zresztą . Myśleliśmy że jakieś ważne dokumenty takie jak paszport albo dowód osobisty a tu : Ukradli mi pamiętnik !!
- I oto tyle huku ? - spytał Maxi i usiadł zrezygnowany .
- Czy ty wiesz co tam było ?? - ofuknęła go Viola - Wszystkie moje przeżycia , smutki uczucia wszystko co się ostatnio wydarzyło  !! Są tam takie informacje że każdego obecnego teraz stawiają w złym świetle.
- Masz jakiś pomysł aby go odzyskać ? - spytałam a Cami i Lu przytaknęły .
- Nie, nawet nie wiemy kto się włamał , będę się modlić aby był to ktoś kto nie wie o co chodzi !!
Zaraz po tym chłopaki i Ludmiła wyszli a my zostałyśmy i jeszcze raz wszystko przetrzepywałyśmy . Ale dlaczego nasze rzeczy zostały nie naruszone ?? Mam na myśli moje i Cami ...
Wczoraj dzwoniła mama - jeszcze nikomu nie powiedziałam ale mój brat otworzył jakiś czas temu restauracje i świetnie mu idzie . Zamieszkam z nim a mama zostanie już we Włoszech . Luca znalazł kogoś na stanowisko kelnera - niejakiego Marco ... raz go widziałam i to przy okazji kiedy przyszedł się spytać o tą pracę ... strasznie mi się podoba .. aaaaaaaa !!!!!!!!! Jest taki śliczny ...... zwariuję .. dobrze że już nie długo wyjeżdżamy ... Fran ty go nie znasz .. może okazać  się draniem , idiotą .. zmieniającym dziewczyny jak rękawiczki . Dlaczego tak boję się zakochać ? A ten pamiętnik , to nasza wspólna sprawa ... trochę szkoda że nie będziemy już razem mieszkać w jednym pokoju bo Cami też coś mówiła że jej rodzice znaleźli znakomitą robotę ... no nie wiem ... teraz być może się od siebie oddalimy .. nieee jesteśmy za blisko . Na każdą Wigilię byłyśmy we trzy - niestety . Tata Violi i mama jechali do Włoszech a rodzice Cami pracowali w ten dzień  - nie byli zatrudnieni u Verdas'ów tak więc Cami się też z rodzicami rzadko widywała . Jesteśmy jak rodzina .. W te Wigilię siadałyśmy na środku pokoju , i wymieniałyśmy się życzeniami , które prawie zawsze kończyły się tak : i oby następna wigilia była nieco inna ...
Ja i Viola nie leciałyśmy do Włoszech ponieważ po pierwsze nienawidzimy samolotów a po drugie : to nie było miłe względem Cami ... miała sama siedzieć ? To nie była łaska , uwielbiałyśmy ten dzień ... prezenty to było najczęściej coś co same robiłyśmy .. naszyjnik z makaronu , albo ranka ze wspólnym zdjęciem ... mamy wszystkie te prezenty .. takie poważniejsze dostawałyśmy od rodziców , moja mama i tata Violi zawsze przywozili coś z Włoszech całej trójce , a rodzice Camili dawali nam przede wszystkim lalki .. miałyśmy ich tony .. Przez 8 lat ... o rok po lalce + urodziny , dzień dziecka , a czasem bez powodu ale jak już coś to od razu dostawały wszystkie , jesteśmy jak rodzeństwo ..



Zapowiadam początek Marcesci , odpowiadam na pytanie anonima dotyczące : kto się włamał i trochę o wcześniejszym życiu naszej " Drużyny G " Kocham <333 Teraz Kaja