Kiedy León wyszedł był wieczór . W sali szpitalnej leżałam sama . Bardzo bałam się że przyjdzie tu Verdas , albo Tomas . Każde kroki które słyszałam były podejrzane . Długo nie mogłam usnąć . Nawet nie wiem kiedy mi się to udało , bo wydawało się jakbym zamknęła oczy , otworzyła je po nie całej minucie i już był dzień .
Ledwo wróciłam ze stołówki ze śniadania , a już wpadła Ludmiła .
- Coś się stało ? - spytałam spokojnie . Chciałam być pozytywnie nastawiona do tego dnia .
- To ty nie wiesz ? - spytała , a ja lekko się przestraszyłam i spytałam : Ale o czym ?
- Leóna pobili - powiedziała a ja załamanym głosem spytałam - Ale kto , gdzie on jest ...
- Tak między nami to ja myślę że to Tomas , a co do tego gdzie leży ... oglądnij się za siebie - po tych słowach odwróciłam głowę i zobaczyłam Leóna , podpiętego do tych wszystkich kabli .
- León , jak to możliwe że go nie zauważyłam ? - spytałam sama siebie i podeszłam do niego .
- Spodziewałam się że kiedy przyjdę ty tu już będziesz przy nim siedzieć .... - powiedziała i obie usiadłyśmy po obu stronach łóżka Leóna .
Przyszedł Tomas - czego on tu chcę ?!!
- Violu teraz porozmawiamy na spokojnie ... - powiedział i klęknął przy mnie .
- Ty mu to zrobiłeś !!! - wybuchłam- On nam przeszkadzał ....
- Nie Tomas to ty tu przeszkadzałeś , od początku ... - powiedziałam ze łzami w oczach a on wstał i wyciągnął rękę w stronę mojej twarzy , a wtedy usłyszałam głos Leóna ; pewny i dość głośny jak na pobitego świeżo po obudzeniu - Nie dotykaj jej !!
- León - powiedziałam ucieszona i pocałowałam go w czoło .
- Violetto , dlaczego nie słuchasz swojego serca ? - spytał Tomas .
- W moim sercu są tylko dwie osoby . - powiedziałam a Tomas spytał zaciekawiony , reszta spojrzała na mnie : Jakie ?
- León i mama - powiedziałam a Tomas zrobił tą swoją minę zbitego psa i powiedział : Kiedyś cię od niego uwolnię , i będziemy już zawsze razem - spojrzałyśmy na niego z Ludmiłą jak na psychicznie chorego - on był psychicznie chory .
Wpadła pani Verdas , z mężem i Meg .
- Syneczku , wszystko w porządku ? - spytała , a Ludmiła gestem pokazała mi że sobie idzie .
Przyszedł też mój tata i kazał mi się pakować bo wypisali mnie ze szpitala .
- León , potem przyjdę , do widzenia - powiedziałam i wyszłam z sali szpitalnej .
- Do widzenia Violetko - powiedziała słodko pani Verdas .
* León *
- León , dlaczego Violetta leżała w szpitalu ? - spytała mama a ja spojrzałem na tatę mówiąc - Tata wie , i pewnie jest siebie dumny .
- Diego , co to ma znaczyć ? - spytała mama taty , a tata spojrzał w okno .
- Nie powie ci że doprowadził do próby samobójstwa Violetty .... - powiedziałem i uśmiechnąłem się w duchu .
- Za godzinę mam samolot , muszę iść - tata stchórzył . \
Jeszcze chwilkę rozmawiałem z mamą , na temat tej próby samobójczej .
Dopiero na końcu zauważyliśmy że Megan słucha , wszystkiego , o czym rozmawialiśmy .
- Viola dalej będzie z nami mieszkać ? - spytała delikatnym głosikiem
- Nie Viola , ma teraz nowy domek i w którym będzie mieszkać - powiedziała mama .
- To będzie do mnie przychodzić ? - spytała Megi z taką nadzieją w oczach .
- Nie , ona już nie będzie twoją opiekunką - powiedziałem a ona spojrzała na mnie morderczym wzrokiem .
- To twoja , wina !!! Gdybyś się w niej nie zakochał , nadal by się mną opiekowała . Po co przyjeżdżałeś ?!!! Myślałam że jak będziesz ją kochał to nie pozwolisz jej mnie zostawić. Tak jest za każdym razem ! Zawsze jak już się zaprzyjaźnię z nianią to ona mnie zostawia !!!!Zobaczyłem że za Meg stoi Viola , i nie jest szczęśliwa , ale gestem pokazała żeby nie mówić Meg że tu jest , i cicho wyszła .
Megan - zacząłem bo nie mogłem jej tego nie powiedzieć - Wiesz że Violetta stała za tobą ? - Meg spojrzała za siebie , ale tam już nikogo nie było .
- Ona cię kocha , i nie zostawia cię , ale nie źle jej wygarnęłaś ... - parsknąłem śmiechem .
- Myślisz że jest jej przykro ? - spytała Meg i spojrzała na mnie takim wzrokiem .. nie wiem jak to określić .
- Czy przykro to nie wiem , ale na pewno jest trochę rozczarowana , zajmowała się tobą tyle lat , uwielbiała cię , a ty teraz robisz jej [ i mi ] takie wyrzuty ...
Chciałem wzbudzić w niej jak największe poczucie winy , i mama to dostrzegła , klepnęła mnie po głowie .
- No co ? - spytałem a ona spojrzała na mnie wzrokiem mówiącym : Oj będzie szlaban ...