czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 4 Czy ja się w niej zakochuje ?



 Po jej minie poznałem, że przeżyła coś związanego z matką. Nie wymagałem żeby mi mówiła, jeśli to było dla niej coś ciężkiego. Zależało mi na tym aby się z nią zaprzyjaźnić . Nie wiem co to za uczucie , ale kiedy ona jest blisko , czuję się na początku zdenerwowany , a co jak powiem przy niej coś głupiego ? itp. Ale już potem kiedy zaczynamy rozmawiać , to coraz bardziej czuję taka swobodę i komfort ; ona wciąż mi za bardzo nie ufa . Patrzę na nią i nie wiem dlaczego widzę piękność nie z tej bajki . Zaraz , zaraz , czy ja się w niej zakochuje ?? Nie powinienem bo ona tu pracuje , ale w zasadzie co to przeszkadza ?
 Z ogrodu wyszliśmy w milczeniu, a z jej twarzy odczytałem, że bardzo chciało się jej płakać, żałuje, że spytałem, wziąłem prysznic i z szedłem na kolacje.
-Synu!- usłyszałem siedząc przy stole.
-Cześć tata.- powiedziałem lekko zdziwiony. Liczyłem, że go nie będzie, zawsze jak odwiedzałem dom na wakacjach nigdy go nie było.
-Nareszcie wróciłeś!
-Taa ... muszę jeść?- spytałem, za bardzo byłem na niego zły bym mógł na niego patrzeć i jeść.
-Ostatni raz ci pozwalam.- buchnął basem oburzony.
Odszedłem od stołu, do swojego pokoju. Gdy przeglądałem zdjęcia z dzieciństwa ... Yh dość szybko skończyłem bo nie miałem ich za dużo, nagle rozległo się pukanie.
-Mogę wejść?- spytała cichym głosem Violetta.
-Tak proszę.- powiedziałem zgaszony.
-Nie było cię na kolacji, więc kazali mi przyjść i zrobić ci coś do jedzenia.- powiedziała bardzo optymistycznie, po czym usiadłem w kuchni , gdy ona robiła tosty z miodem. [ I znowu wraca to uczucie ]
-Skąd wiedziałaś , że najbardziej lubię takie tosty?- spytałem.
-Dostałam to na fiszkach.- powiedziała śmiejąc się. Jej śmiech jest taki prawdziwy!!- Przepraszam za dzisiaj.- powiedziała nieco przygaszona.
-To znaczy?
-Że nie dokończyłam. Moja mama zginęła w wypadku samolotowym, gdy miałam 5 lat. Gdy o tym myślę jest mi tak źle , bo ja też miałam lecieć tym samolotem do Mediolanu, razem z mamą.
-Mnie nie dotknęła śmierć, tylko opuszczenie, nie chciałem zostawać w Chicago. Moja ciotka nie mogła mieć dzieci i mnie dali, dowiedziałem się nie dawno dlatego postanowiłem wrócić. Nie mogę im tego tak po prostu wybaczyć tego co zrobili.
Moje spojrzenie spotkało się z Violetty ; zapadła cisza , tak na jakieś 10 minut . 10 minut , nieustannego patrzenia na nią i podziwiania jej urdy która wydawała mi się taka nie ziemska. Dopiero ona przerwała zawstydzona ciszę
-Ja już muszę iść.-. Gdy wyszła uchyliłem drzwi , słyszałem jak biegnie .
Może to nie była ta chwila żeby jej mówić. Chciałem się postarać o głębsze relacje z Violą. Resztę wieczoru spędziłem przed komputerem , czekałem aż przyjdzie żeby sprawdzić czy mam zamknięte drzwi. Cały czas byłem skupiony na szukaniu czegoś o wypadku w którym zginęła jej matka.
-Znalazłem!- krzyknąłem w myślach.
Artykuł mówił , że 17 lipca 2005 roku zdarzył się wypadek w którym zginęło 258-osób w tym załoga i sławna śpiewaczka Maria Castillo.
Zwaliło mnie to z nóg. Jej matka była sławna na całym świecie, a ona jest służącą?! Nie składało się to do kupy.

1 komentarz:

  1. Świetny blog zapraszam WSZYSTKICH fanów Wszystkich na stronkę ----- > https://www.facebook.com/pages/Leonetta-forever-3/538749756178563?ref=hl ja i Patii czekamy na was pozdrawiam Natalia D.

    OdpowiedzUsuń