czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 3 Serce bije się z rozumem / Mój własny świat dotyczy mnie ...

 Kiedy zobaczyłam jak Ludmiła wychodzi tym swoim dominującym krokiem już wtedy wiedziałam, ze się pokłócili, tylko miałam nadzieje, że nie o mnie.
Kiedy zobaczyłam Leóna idącego w stronę kantorka stanęłam jak słup soli.
 Uciekłam do pomieszczenia obok, czyli kuchni. Tam mój tata gotował zupę pieczarkową, moją ulubioną.
-Cześć tata!- krzyknęłam radośnie i już bardziej sztucznego uśmiechu pokazać nie mogłam.
-Witaj córeńko.- uśmiechnął się, a widząc mój uśmiech spytał:- Wszystko w porządku
-Tak tatusiu.- mówiąc to usłyszałam kroki.
-Jest tu Viola?- rozległ się głos Leóna.
-tak jest tutaj.- odezwał się mój tata, on zawsze mnie wsypuje nawet gdy sam o tym nie wie.
-Tu jestem!- odwróciłam się.
-Możemy wyjść?- spytał grzecznie.
-Pewnie.- odpowiedziałam znów nieśmiało tak jak za pierwszym razem gdy go zobaczyłam.
-Może pójdziemy do ogrodu.- zapytał wskazują na rozległe pasma zieleni za oknem.
-Świetnie tylko wezmę narzędzia.- zawołałam i już ruszyłam w stronę kantorka, przez chwile myśląc o ucieczce.
-Ale kiedy jesteś ze mną nie musisz pracować.- powiedział tym swoim słodkim głosem ; moje myśli krzyczały : Otrząśnij się!
-No właśnie muszę.- odpowiedziałam i pokazałam mu małe urządzenie w rogu sufitu.- To ... , to jest monitoring muszę pracować , bo nie chce stracić pracy.
Popatrzył się na mnie takim dziwnym wzrokiem.
-Nie ważne.- mówiąc to uśmiechnęłam się delikatnie.- nie zrozumiesz i tak.
-Zrozumiem!
-Nigdy nie pracowałeś, nie zrozumiesz.
-Może.
Gdy wzięłam narzędzia i specjalny fartuch oraz rękawiczki, wyszliśmy do ogrodu, ja zajęłam się plewieniem, a on usiadł na ławce.
-Chciałbym cię lepiej poznać.- powiedział.
Odłożyłam motykę, wytrzepałam rękawiczki i spytałam:
-Które życie?
-Życie?
-Prywatne albo zawodowe.
-Chyba oba bo chce wiedzieć ile mamy wspólnego.
-Mój zwykły dzień będzie wyglądał tak : wstaje o 5.00 bo na 6.00 idę podnieść żaluzje na korytarzu i u ciebie w pokoju. Potem idę na kuchnie coś zjeść np. wafle ryżowe, wracam do mojego pokoju, biorę wózek, idę do ciebie po listę zakupów, idę na zakupy, wracam wypakowywuje zakupy w twojej kuchni, potem robię ci śniadanie i zostawiam na stole. Tak będzie wyglądać mój początek dnia.
-O której chodzisz spać?- spytał przerażony moim początkiem dnia.
-O 21.00 kończę prace więc o 22.30. A w sobotę po 24.00.
-Co robisz w tym czasie?- wypytywał, a ja się tylko dziwiłam, że tak go to interesuje. On mnie słuchał a ja przesadzałam róże.
-No o 22.00 jest cisza nocna i w pidżamie sprawdzam czy masz zamknięty pokój, gdy byłam niania Megi jeszcze spałam w jej pokoju.
-Co robisz w soboty?
-Gdy kończę prace idziemy na ognisko na małe pole, które dała nam pani Verdas. I one trwają do 2.00 w nocy, gdy opiekowałam się Megan rzadko tam bywałam.
-Yhy... Fajne masz życie, a o prywatnym opowiadasz?- spytał uśmiechając się.
-Mama...- zaczęłam, ale nie potrafiłam opowiadać o życiu prywatnym, nie osobie której powinnam nienawidzić.-Już 17.30 za pół godziny kolacja.
- Viola ... - zaczął ale ja mu przerwała - Mój własny świat dotyczy mnie ... i tylko mnie .
Od dłuższego czasu zastanawiam się czy ja czasem się w nim ... nie zakochuje . Na pewno jestem zauroczona ... nie to nie etyczne pracuję u jego rodziców !!
Serce bije się z rozumem . Tata zawsze mówił ,  w moich książkach też były te zdania : Kochaj sercem , Słuchaj serca , Serce wskaże ci drogę , miłość drogę zna , Bądź ostrożna , Bądź rozsądna , Walcz i się nie poddawaj  . Doszłam do tego że łatwo mówić i pisać , gorzej stosować to w życiu ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz